Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
218 postów 574 komentarze

Boska Wola

Boska Wola - konie achałtekińskie, historia, cywilizacja, społeczeństwo

Antyintelektualizm

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Po raz kolejny przegrałem poranną walkę o ciepłą wodę i prysznic musiałem wziąć zimny. Wygląda na to, że mamy problem... I taki właśnie problem, to jest dopiero wyzwanie..!

Skojarzyło mi się to z krótką dyskusją z maja tego roku, którą podsumował wtedy Wojtek na swoim drugim blogu: dlaczego starać się o uwodzenie kobiet?Skoro można podjąć próbę rozwikłania dużo bardziej ekscytującego problemu - na przykład: czym jest "ciemna materia"? Albo: dlaczego nasze podgrzewacze do wody marki "Dafi" się nie załączają, a w rurach bulgocze tak, jakby się tam stado węży ganiało..?

 
Możecie się z tego śmiać, proszę bardzo! Mnie nie będzie do śmiechu, jak nie wymyślę w jaki sposób spowodować podniesienie się temperatury wody, gdy przyjdzie kolej na prysznic Lepszej Połowy... A, poza spuszczaniem wody, żeby pompa podniosła w końcu ciśnienie w hydroforze (czego już próbowałem przez bez mała godzinę - bez rezultatu...) - nic innego na razie nie przychodzi mi do głowy!
 
Zaprawdę, słusznie mnie ostrzegali dziadkowie, krewni i znajomi rodziców: nie czytaj tyle książek - bo zgłupiejesz! Trzeba mieć prawie że doktorat (no dobra - nie obroniony...), żeby być tak bezradnym w obliczu podstawowej, było nie było, hydraulicznej, ale i życiowej przecież - niedogodności.
 
W istocie w naszym prostym ludzie, przynajmniej kociewskim (jak jest w innych regionach kraju - to już musicie Państwo dopowiedzieć...), drzemie sporo zdrowej nieufności wobec "intelektualistów". Wyraża się ona w takich kanonicznych przypowieściach i przesądach jak szeroko rozpowszechnione przekonanie, że od nadmiaru nauki człowiek głupieje (maksyma ta popierana była zwykle żywym przykładem jakiegoś dalekiego krewnego, który przez tyle lat studiował, że w końcu zwariował a uczelnia, w dowód troski o swego wychowanka, wyposażyła go w długi, zaostrzony patyk, którym od tej pory zbierał śmieci na trawniku przed uniwersyteckim gmachem: ciotki opowiadały mi to wiele razy jako istotne memento - szczegółów, w tym personaliów owego dalekiego krewnego rzecz jasna nie pamiętam, mocno zresztą podejrzewam, że przy każdej opowieści były różne - boż nie o historię tu chodzi, tylko o archetyp!), a przynajmniej - staje się podstępny i leniwy (tę życiową prawdę ilustrowała z kolei zwykle opowieść o kleryku który wróciwszy do rodzinnej chałupy udawał, że zapomniał polskiego i mówi tylko po łacinie: udawał tak, póki nie nastąpił niezręcznie na grabie, zderzając się z ich trzonkiem twarzoczaszką za czym wyrwało mu się całkiem polskie przekleństwo - i zostawał w konsekwencji zagoniony do wyrzucania gnoju...).
 
 
Jak stary jest ten "antyintelektualizm" - trudno powiedzieć. Być może wywodzi się jeszcze z pańszczyźnianych czasów (koniec końców ten, kto choćby w chałupie urodzony, zaczynał po "pańsku" się odzywać, pewnikiem już do owej chałupy nie wracał - i, choć istnieje też przeciwne powiedzonko, mianowicie,kto ma księdza w rodzie, tego bieda nie ubodzie - to przecież, nie raz i nie dwa, taki wychodźca z chłopskiej chaty stawał "po drugiej stronie", awansując do grona ekonomów, borowych, dworskich zauszników...). Być może zaś - z czasów mocno fałszywego mitu "cywilizacyjnego awansu" czasów PRL. Mit ten fałszywy jest podwójnie. Raz, że ów rzekomy "awans" w żadnym razie nie był zasługą komuny (to samo działo się - tylko szybciej jeszcze - we wszystkich innych krajach europejskich i w niektórych pozaeuropejskich: komuna w tym raczej przeszkadzała...). A dwa, że okupiony został swoistą "selekcją negatywną": najszybciej i najwyraźniej "awansowali" ci, którzy najmniej mieli skrupułów i najniższy prezentowali sobą poziom moralny...
 
Jest też z całą pewnością ów mit "antyintelektualny" czystą prawdą i dobrze odzwierciedla rzeczywistość. Czego sam jestem najlepszym przykładem: przez prawie 20 lat moi biednie Rodzicie żyły sobie wypruwali, żebym ja mógł się edukować. I co teraz z tego mają..? Nawet w czasach, gdy nie musieli się mnie jeszcze wstydzić przed sąsiadami (bo mój samochód, choć wciąż ten sam, wyglądał wtedy trochę ładniej niż teraz i miałem etat, a nawet - kierownicze stanowisko...) - i tak nie bardzo rozumieli, czym się właściwie zajmuję. A teraz - to już szkoda gadać. Kompletna poruta: nawet firanek w oknach chałupy nie mam, nic tu nie wygląda "jak u ludzi"...
 
Chętnie też przyznaję, że te 20 lat nauki było czystą stratą czasu i pomyłką. Powinienem był tak, jak mi Ojciec z samego początku radził, pójść do zawodówki i zostać elektrykiem. Elektryk, syn elektryka - wszystko byłoby na swoim miejscu, jak być powinno.
 
Niestety, tak samo jak trudno jest zapomnieć raz dokonanych wynalazków (nawet, gdyby się chciało: a są przecież takie inicjatywy, jak ów śmieszny traktat o zakazie min lądowych chociażby...) - tak też nie pozbędzie się człowiek raz zyskanej świadomości. Niezależnie od tego, jak bardzo jest ona bolesna i jak by nie chciało mu się tego ciężaru zdjąć sobie z głowy...
 
Jeśli głoszę - nie od dziś przecież - że łatwość dostępu do edukacji to pomyłka na skalę cywilizacyjną, a szkoły unieszczęśliwiają i ludzi i całe narody - to nie tylko przez wzgląd na historię, która niewątpliwie potwierdza moje słowa - ale i przez własne doświadczenie!
 
Jak raz wczoraj wpadłem do pana Stanisława w Warce. Próbowałem go zaprosić do nas tym bardziej, że jak zdradził, mają go odwiedzić wnuki. Wyraził jednak wątpliwość, czy wnuczki będą zainteresowane kontaktem ze zwierzętami - nawet tak puchatymi i przymilnymi jak nasze źrebięta. Inne czasy, inne aspiracje. I wygląda na to, że "unieszczęśliwienie przez awans" stało się w ciągu ostatnich 30 lat regułą powszechną. Co może - choć, oczywiście, wcale nie musi (długośmy przecież na ten temat na Agepo z kolegami dyskutowali...), skończyć się gorzej nawet niż z owym archetypicznym studentem, co to zwariował od nadmiaru nauki.
 
 
Zdaniem pana Stanisława (a pan Stanisław wie co mówi!), jakby zabrakło prądu i dostaw żywności, po trzech dniach mieszkańcy Warki zaczną się zjadać nawzajem. Jeszcze 30 lat temu w samym tylko mieście Warka było około 200 krów i pewnie z 1000 świń - teraz nie ma pewnie ani jednej sztuki. Obierki, pomyje i inne odpady dawniej zjadane przez świnki powiększyły znakomicie masę odpadów, które trzeba codziennie z miasta usuwać. Trawa, zjadana dawniej przez krowy, ląduje pod nożami niezliczonych kosiarek zużywających prąd lub benzynę. Żyje się łatwiej, wystawniej, przyjemniej - ale czy aby na pewno: mądrzej..?

KOMENTARZE

  • to nieprawda, wynalazki, swoje wynalazki, zapomina się równie łatwo
    jak wszystko inne. Doświadczam tego od lat, co wezmę do ręki jakiś przedmiot z przemysłowej produkcji, od razu się pytam, dlaczego jest tak głupio zrobiony, i przychodzi mi do głowy wynalazek, którego niestety, z braku długopisu do dłoni, nie zapisuję i zaraz zapominam.

    A żyje się rzeczywiście, coraz bardziej idiotycznie. No ale w swojej bezmyślności i obojętności wyrażamy na to milczącą zgodę.
  • @BW
    Jeden z moich vetów, poza zawodem szalenie oczytany, marzył już tylko o jednym: uciec do puszczy i nawet prądu nie mieć. Żyłby z wymiany barterowej za swoje usługi. Jakiś ogródek, naturalnie. I żadnych kontaktów z państwem i tym wszystkim, co ono niesie. Rozumiem to doskonale, ale na Twoim przykładzie widać, że to raczej niewykonalne. Może dlatego, że nie zostałeś np. vetem, albo kimś innym, podobnie sensownym?
  • @Boska Wola
    Jesteś historykiem(?) to powiesz czy mam rację. Wydaje mi się, że po raz pierwszy w dziejach cywilizacji nowożytnej człowiek posługuje się technologią, której zasad nie rozumie. Koło mógł zrobić każdy prosty chłop. Prości , niepiśmienni białoruscy chłopi robili na polecenie dziadka lokomobile napędzające mu kierat . Teraz wprawdzie każdy pastuch ma internet i komórkę, ale naprawić jej nie umie. A inteligent miastowy tym bardziej. Moim zdaniem każda katastrofa cofa nas do jaskiń. Niestety jest ich za mało.

OSTATNIE POSTY

więcej
  • KLUB DYLETANTÓW

    Pochwała wojny domowej

    Zostałem właśnie na moim ulubionym forum historycznym zaliczony do debili lub prowokatorów. Poszło o to, że wobec widocznej niemożności przekonania którejkolwiek ze stron, zaproponowałem użycie argumentu rozstrzygającego - przemocy. czytaj więcej

  • KLUB DYLETANTÓW

    Bóg, człowiek, wartości

    Ulubioną rozrywką Majów był rodzaj gry w piłkę. Na najwyższym poziomie, mecz kończył się złożeniem jednej z drużyn w ofierze. Dawniej sądzono, że taki los spotykał przegranych. Nowsze badania sugerują, że ginęli... zwycięzcy! czytaj więcej

  • KLUB DYLETANTÓW

    O państwie i takich tam - w punktach

    Pisałem o tym wszystkim wiele razy i - na tyle, na ile rzecz jest w ogóle do ogarnięcia w chaosie mojego bloga głównego - spróbuję podać odnośniki. Rzecz wciąż wydaje się jednak aktualna, spróbuję zwięźle zebrać to razem do kupy. W punktach. czytaj więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

  • posty: 224 komentarze: 8287
  • posty: 368 komentarze: 12521
  • posty: 267 komentarze: 9390
  • Iza
    posty: 355 komentarze: 3548