Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
218 postów 574 komentarze

Boska Wola

Boska Wola - konie achałtekińskie, historia, cywilizacja, społeczeństwo

Czyżbym się mylił?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Gdzieś około roku 2005 czy 2006, kiedy dopiero rozpatrywaliśmy konieczność zakupu własnej ziemi powiedziałem naszemu przyjacielowi, Sebastianowi Karaśkiewiczowi, że na tym interesie nie mogę stracić.

No bo jakżeż miałbym stracić, skoro ludzi coraz więcej, techniki coraz więcej, życie coraz sztuczniejsze i bardziej zindustrializowane - w tej sytuacji wszystko co naturalne, swojskie, wiejskie, żywe - jako że staje się coraz rzadsze, powinno się stawać coraz droższe. Prawo popytu i podaży. Rozumowanie elementarne - czyż nie..?

 
Minęło parę lat. Właśnie wróciłem z wycieczki do Radomia. Odbywanej bocznymi drogami. Bo i tak pogazować krajową "siódemką", przez wzgląd na stan opon naszej Wendi nie jestem w stanie. A bocznymi drogami bliżej (tylko wolniej się jedzie).
 
I co? I wygląda na to, że wówczas, te 7 czy 8 lat temu, naiwność przeze mnie przemawiała! Że myliłem się wprost fundamentalnie!
 
Co widać z okna samochodu, kiedy się jedzie bocznymi drogami z Boskiej Woli do Radomia i z powrotem..?
 
Pustki widać. Nieużytki. Ziemie opuszczone. Opustoszałe wioski. Zruinowane ogrodzenia nieużywanych, zarastających chwastami pastwisk. Gdzieniegdzie, ale to tylko albo nad Radomką, albo bliżej Radomia - nowe domy. O dziwo mimo, że pustej ziemi wokół ile kto chce - ściśnięte jeden blisko drugiego na miniaturowych działeczkach tak małych, że nawet kozy nie dałoby się utrzymać. Domy owszem - piękne, dostatnie, nawet nie żadne "gargamele", które tak często straszyły w podmiejskich okolicach jeszcze 20 lat temu. Cóż z tego postępu estetycznego jednak, skoro prawie jak w mieście, sąsiad sąsiadowi w okno zagląda..?
 
 
 
 
Minęło 7 czy 8 lat odkąd wypowiedziałem moje nierozważne słowa. Przez ten czas Polacy w widoczny sposób się wzbogacili. Widać to po domach i samochodach! Nie piszcie że nie, bo widać..! Owszem, może to i na kredyt, pewnie że nie każdego ten dobrobyt w takim samym stopniu dotyka - ale że dobrobyt jest, temu zaprzeczyć niepodobna, jeśli się tylko człowiek przez okno samochodu rozgląda...
 
I co - czy wzrósł popyt na ziemię, na czystą, nieskażoną naturę, na produkty naturalne, na konie wreszcie (które są, było nie było, dobrem luksusowym i "naturalnym" zarazem, więc - logicznie rzecz biorąc - winny iść w cenę..?)?
 
Gdy kupiliśmy w Boskiej Woli ponad 15 ha a zwłaszcza, gdy się tu osiedliliśmy, karczując tę ziemię i czyniąc z niej pastwiska - spowodowało to na krótki czas lokalny boom na rynku nieruchomości. W rok po naszym osiedleniu się, Agencja Nieruchomości Rolnych Skarbu Państwa sprzedawała parę okrawków gruntów w okolicy - i pierwszy raz w dziejach Boskiej Woli nawet doszło do licytacji!
 
Ale minął jakiś czas - i w tej chwili ceny w okolicy wróciły do punktu wyjścia z roku 2007: hektar ziemi można tu kupić za 8 do 15 tysięcy złotych. Oczywiście, jest cała masa wystawionych na sprzedaż nieruchomości, za które ich właściciele życzą sobie dużo więcej - ale te leżą i nie ma chętnych, aby je kupić. W ciągu ostatnich paru lat w pobliżu, oprócz pewnej liczby domków letniskowych, powstały dwie większe inwestycje: ferma norek i piekarnia (zresztą, pracująca głównie na potrzeby "Pierdonki"...). To wszystko. Żeby jakiś większy popyt na ziemię był - nie widzę. Na nasze ogłoszenie w sprawie ewentualnej sprzedaży części ziemi, przez te wszystkie lata nie odpowiedział NIKT.
 
Być może to wyłącznie kwestia mojego sprzedażowego antytalentu? Tak czy inaczej jednak - wygląda na to, że się myliłem. Albo bowiem popyt na zdrową, nieskażoną naturę NIE ROŚNIE (a wręcz: maleje..!), albo też - ja takowych produktów w żaden sposób sprzedać nie potrafię, niezależnie od tego, jak dobrej są jakości... A przecież, gdybym miał rację, gdyby ludziom coraz bardziej zależało na tym, co nietechniczne - to czy mam talent do sprzedaży, czy go nie mam - i tak bym to, co oferuję (niezależnie od tego, czy był tonaturalny tytońfajne źrebięta, czy ziemia...) w końcu sprzedał...
 
Wydaje się jednak, że jest raczej tak: przyzwyczajenie to PIERWSZA natura człowieka. Ludzie przyzwyczajeni do miejskiego ścisku nawet budując się na wsi - robią co mogą, żeby ze wszystkich stron mieć jakichś sąsiadów płot w płot. Ludzie, którzy przez całe życie kopcili "sklepowe" papierosy - prędzej rzucą palenie, lub przejdą na "e-papieros", niż zgodzą się wziąć do ust coś, w czym nie ma nic poza wysuszonym i sfermentowanym tytoniem. Ludzie, którzy całe życie jedli wyłącznie sztuczną żywność - barwioną, "ulepszaną", "konserwowaną" - nie spojrzą nawet na nieefektowne, szare, zmienne w smaku produkty "tradycyjne" (Wojtek kiedyś o tym u siebie pisał, ale jakoś nie znalazłem tego wpisu...).
 
No i, oczywiście - nie ma najmniejszego sensu oferować komukolwiek tak rzadkich koni jak achałtekińce. Coś, co jest tak rzadkie - nie ma szans być modne. Bo jest zbyt rzadko spotykane. A jest zbyt rzadko spotykane, bo nie jest modne. I koło się zamyka...
 
W każdym razie: kompletnie nie rozumiem jeremiad (np. Profesora Boboli...) o rzekomym "przeludnieniu". Jakie znowu "przeludnienie"..? Patrzę w okno i co widzę..? Widzę bezlistny niemal Lasek Centralny, za nim kawał naszej ziemi, na razie do niczego nie wykorzystany, potem dopiero sosnowy młodnik sąsiada. Za tym młodnikiem ciągną się głównie nieużytki, z rzadka przetykane uprawnymi polami - przez dobrych 5 czy 6 km, bo dopiero nad torami kolejowymi są pierwsze, rzadko rozrzucone, domki letniskowe... "Przeludnienia" z całą pewnością przez okno chatki nie widzę..! I przez okno samochodu w czasie dzisiejszej wycieczki - też takiego zjawiska nie widziałem...

KOMENTARZE

  • @Boska Wola
    Każde przedsięwzięcie ma czas relaksacji. Zobaczysz- za kilka lat będzie wielka moda na achałtekińce. Jak wszystko co dobre wygrają. Trudno jednak sprzedać je obecnie po właściwej cenie jeżeli kryzys spowodował, że anglika można dostać za darmo. Podobnie jak psa rzadkiej rasy. W ramach oszczędności rodzice likwidują dzieciakom ich koniki utrzymywane " na hotelu" i każą oddać pieska do schroniska. Samochodu na złom na ogół nie oddadzą. Ale samochód może - w przeciwieństwie do konia- stać na cegłach w garażu.
  • @
    jeśli by założyć że ludzi na świecie jest 7 miliardów i każdy ma pół metra kwadratowego miejsca do stania to wszyscy ludzie zmieścili by się w kwadracie o boku 42 km. Jeśli chodzi o Polskę to wystarczyłoby 3 km. Więc jak to się dzieje, że mając ponad 43 miliony km2 miejsca do życia większość ludzi na świecie ma na tyle mało dóbr że ledwo starcza na związanie końca z końcem?
  • Bezczelność...
    Jak król pan sobie żyjesz, panie Wola. Jak cesorz nawet. Zagonu kawał piękny pan posiadasz, do tego dom oraz ogrody z egzotyczną roślinnością. Konie i kobiałkę swoją też pan masz zawsze pod ręką. Samo panu rośnie, roboty wiele pan nie masz, wina domowego z tego co pan piszesz sporo pan w gąsiorach trzyma. Jak pączek pan sobie żyjesz i tyjesz na potęgę.

    U nas na jednostce to nawet nasz Pan Kapitan tak dobrze nie ma, bo na służbę jak każdy rano się zrywać musi i swoje godziny (bez płatnych nadgodzin) odbębnić na uciążliwej biurowej robocie mu 6x w tygodniu trzeba. A już zwykły żołnierz to tak cudnych okoliczności przyrody, jak u pana na zdjęciach, to nawet na wczasach nie ogląda i w marzeniach swych pewnie też nie. To bezczelność jest, że pan się na niską cenę ziemi uskarżasz. Po pierwsze, dobry gospodarz raczej by dokupywał, a nie wyprzedawał jak rzyd jaki. Po drugie, gdybyś pan przy całym swem szczęściu i dobytku jeszcze i pieniędzy wiele miał, to byś pan z tego dobrobytu i dostatku chyba całkiem zwariował.
  • Autor
    skoro opcje systemu ustawione na wyniszczenie....
  • Nie wiem o co chodzi z ziemią,
    która u nas albo "stoi w miejscu" (cena) albo drożeje. Ale z domami to jest tak:
    - działki budowlane są drogie,
    - dlatego kupuje się jak najmniejsze,
    - z kolei dom, cza mieć taki, żeby somsiadom oko zbielało. To nic, że koszty budowy, że potem koszty utrzymania, OGRZEWANIA, poniżej 160 m2 (dla małżeńśtwa z 1 dzieckiem), to w ogóle nie jest dom, tylko fstyd.
    W konsekwencji stąd plaga domów jak hale fabryczne na działkach wielkości chustki do nosa. Oraz jojczydeł miauczącchc na "nendze" ("bo wungiel panie, taki drogi, że nas rujnuje" na tych 180 m2 mieszkających we dwoje).
    Nawet nie ma projektów domów mniejszych niż te 80m2...

OSTATNIE POSTY

więcej
  • KLUB DYLETANTÓW

    Pochwała wojny domowej

    Zostałem właśnie na moim ulubionym forum historycznym zaliczony do debili lub prowokatorów. Poszło o to, że wobec widocznej niemożności przekonania którejkolwiek ze stron, zaproponowałem użycie argumentu rozstrzygającego - przemocy. czytaj więcej

  • KLUB DYLETANTÓW

    Bóg, człowiek, wartości

    Ulubioną rozrywką Majów był rodzaj gry w piłkę. Na najwyższym poziomie, mecz kończył się złożeniem jednej z drużyn w ofierze. Dawniej sądzono, że taki los spotykał przegranych. Nowsze badania sugerują, że ginęli... zwycięzcy! czytaj więcej

  • KLUB DYLETANTÓW

    O państwie i takich tam - w punktach

    Pisałem o tym wszystkim wiele razy i - na tyle, na ile rzecz jest w ogóle do ogarnięcia w chaosie mojego bloga głównego - spróbuję podać odnośniki. Rzecz wciąż wydaje się jednak aktualna, spróbuję zwięźle zebrać to razem do kupy. W punktach. czytaj więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

ULUBIENI AUTORZY

  • posty: 225 komentarze: 8363
  • posty: 368 komentarze: 12546
  • posty: 267 komentarze: 9390
  • Iza
    posty: 355 komentarze: 3547