Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
218 postów 574 komentarze

Boska Wola

Boska Wola - konie achałtekińskie, historia, cywilizacja, społeczeństwo

O państwie i takich tam - w punktach

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Pisałem o tym wszystkim wiele razy i - na tyle, na ile rzecz jest w ogóle do ogarnięcia w chaosie mojego bloga głównego - spróbuję podać odnośniki. Rzecz wciąż wydaje się jednak aktualna, spróbuję zwięźle zebrać to razem do kupy. W punktach.

 Czym państwo nie jest?

 1. Państwo nie jest "racjonalnym tworem ludzkiego umysłu, przeznaczonym do spełniania określonych, pożytecznych funkcji". Długo by o tym opowiadać, poszczególne elementy składające się na ten szkodliwy przesąd pojawią się zresztą poniżej - ale koronny dowód ma charakter ostensywny. Leży nam wszystkim przed oczami. Wystarczy go tylko pokazać. Otóż - państwa które znamy lub możemy znać z autopsji ani nie są racjonalne (a w żadnym razie racjonalnie się nie zachowują...), ani też, na ogół, jakichś szczególnie pożytecznych funkcji nie pełnią... Definicja Moi Drodzy, to nie jest program wyborczy, żeby miała nam opowiadać o tym, co być powinno, a nie jest! Aczkolwiek z lojalności zaznaczam, że Konfucjusz miał na ten temat inne zdanie... 

2. Państwa nie da się sprowadzić do roli "stróża nocnego". Znowu - nie dlatego, że państwo NIE POWINNO być jedynie "stróżem nocnym". Ależ owszem, idea ta nie jest mi wcale wstrętną i chętnie bym się pod nią podpisał, gdyby nie jeden szczegół. To po prostu w rzeczywistości dzieje się całkiem inaczej. Jak bardzo by nie był ograniczony w swoich uprawnieniach rząd w chwili jego ustanowienia (w taki, czy w inny sposób - o czym też niżej), z biegiem czasu jego uprawnienia zawsze rosną. Państwo jest z natury zachłanne - i doświadczenie uczy nas, że inne być nie może. Dlaczego tak się dzieje, to sobie u Cyryla Parkinsona przeczytajcie... 

3. Państwo nie jest skutkiem "umowy społecznej". Możecie, owszem, przywoływać przykład paktu z "Mayflower" - ale to zdecydowanie wyjątek od ogólnej reguły. No i gdzie niby, jak nie w kraju (jakoś tam, symbolicznie, bo przecież nie dosłownie...) w ten sposób "ustanowionym" za precedens konstytucyjny uważana jest... wojna secesyjna, która raz na zawsze rozstrzygnęła, że członkostwo w Unii jest nieodwołalne i nie da się z niej wystąpić, choćby i ktoś chciał..? Znacie inne przykłady "umów nierozwiązywalnych"...? Toż to kpiny, a nie umowa...(1) 

4. Państwo nie jest "Lewiatanem broniących ludzi przed ich własną agresją". Poniekąd, ta hobbesowska fantazja ma coś w sobie - o tyle przynajmniej, że państwo faktycznie przypomina jakąś apokaliptyczną bestię. Ale to, czy owa bestia faktycznie ludzi przed czymś broni - to już nie jest kwestia dyskusyjna. To oczywista nieprawda! Jeśli nawet państwo łapie złodziei i morderców, to robi to przy okazji, na marginesie swojej zasadniczej działalności i wcale NIE MUSI tego robić, aby wciąż funkcjonować - całkiem sprawnie.(2) A z całą pewnością (i tu rację mają libertarianie, co do których zdolności oceny rzeczywistości jestem jednak, ogólnie, sceptyczny...) państwo powoduje znacznie więcej zła, niż go zwalcza. Wystarczy podliczyć sobie z boczku, na kalkulatorku albo i w Excelu, wyrywkowo choćby wybrane liczby ofiar co bardziej znanych wojen (przecież, że wywołanych przez państwa, a nie przez państwa Kowalskich...) - i porównać to ze statystykami przestępstw... 

5. Państwo nie jest też jednakowoż efektem "spisku" jakiejś nielicznej mniejszości, czy zgoła jednostki, która w ten sposób, sprytnie manipulując tłumami, żyje sobie na ich koszt. Posłuszeństwo władzy jest na ogół dobrowolne, a potrzeba użycia nagiej siły lub oczywistej manipulacji - rzadka. Co poniektórzy blogerzy ekscytują się teraz upadkiem sąsiedniej Ukrainy. Podając nawet wyliczenia, z których wynika, że państwo, dziedziczące w 1991 roku nieproporcjonalnie wielką część potencjału militarnego upadłego supermocarstwa, w roku 2014 jest w stanie efektywnie wysłać w pole nie więcej niż 500 uzbrojonych ludzi w miarę posłusznych rozkazom. To rzeczywiście godne podziwu. Ale czyż nie jest JESZCZE BARDZIEJ zastanawiające jak tak słaba struktura mogła trwać TAK DŁUGO? Przecież, gdyby Janukowycz nie wszedł w zeszłym roku między "potężne szermierze", co to postanowiły zabawić się na jego podwórku - dalej by sobie szczęśliwie panował ze swojej nowobogackiej wilii nad Dnieprem...(3) Dawno pisałem, że gdyby nasz Sołtys zebrał drużynę straży pożarnej z Boskiej Woli - to najprawdopodobniej spokojnie przegoniłby rząd w Warszawie. Biorąc pod uwagę, że polskich "siłowników" wciąż nie należy cenić wiele wyżej od ukraińskich - aż strach, jak blisko byłem prawdy..! A wyście myśleli, że to retoryczna przesada jeno! Widać jednak z tego to właśnie, że posłuszeństwo jest NA OGÓŁ dobrowolne i bynajmniej nie trzeba się szczególnie trudzić, czy spiskować, aby je uzyskać... 

6. Libertarianie w odpowiedzi na powyższe na ogół zaperzają się i zaczynają opowiadać o "wielowiekowej manipulacji", o - jak to idzie? - "kulturze poddaństwa", czy jakoś tak... To nie jest całkiem od rzeczy! Przejdziemy zaraz do rozważań o tym, czym państwo w rzeczywistości jest - i nie da się ukryć, że jest państwo tworem kulturowym. Tyle tylko, że państwo nie jest WYŁĄCZNIE tworem kulturowym tak, jak to sobie libertarianie wyobrażają. Poznajemy to po tym, że... komunizm się nie udał! Gdyby państwo było TYLKO I WYŁĄCZNIE "wytworem określonej kultury" - to przecież nic nie stałoby na przeszkodzie we wdrażaniu dowolnych utopii, czyż nie? Kultura jest nieskończenie plastyczna. W tej chwili ruch pastafarian, czyli czcicieli "Latającego Potwora Spaghetti" to tylko kpina. Poczekajcie parę lat, a zobaczycie, jak potomkowie dzisiejszych kpiarzy wytyczają restauratorom procesy o obrazę uczuć religijnych... 

Czym państwo jest? 

1. Państwo ma właściwie tylko jedną "niezbywalną" funkcję. Służy mianowicie dystrybucji prestiżu. Jak kiedyś pisał Stanisław Michalkiewicz, "ognisko wodza płonie jaśniej". Przed królem zginają się kolana nawet zażartych republikanów. Prezydent - kurdupel w chwili złożenia przysięgi rośnie przynajmniej o kilka centymetrów. Prestiż, splendor, szacunek płyną w ten sposób z góry na dół po szczeblach hierarchii społecznej, spajając całe społeczeństwo w jedno. Upadek państwa następuje nie wtedy, gdy nie jest ono w stanie wyłapać złodziei i morderców (czy zgoła: zapewnić takich czy innych usług komunalnych...) - a wtedy i TYLKO WTEDY, gdy traci ono tę swoją "niezbywalną" funkcję. (4) Gdy ludzie lachę kładą na ordery, zaszczyty i awanse, a widok łopoczącej na wietrze flagi przypomina im tylko o tym, że wieje wiatr. Mamy w historii multum przykładów państw, które nie zapewniały swoim poddanym żadnego zgoła minimum "godnej i bezpiecznej" egzystencji - a mimo to trwały, rozwijały się i miały się dobrze. Wszystkie one budziły wśród swoich poddanych nabożny lęk i szacunek. I o to w tej zabawie chodzi... 

2. Państwo jest tedy zabawą - ale taką zabawą, od której nie sposób uciec (jakkolwiek, jest to oczywiście tylko tzw. "prawda statystyczna" - można bowiem uciec: na emigrację wewnętrzną - co od dawna czynię i zalecam...). Formy tej zabawy zmieniają się, nieraz skrajnie, w ciągu wieków. Ale sama "zabawa" - trwa. Mądre kobiety słusznie traktują politykę jako dziecinadę. Bo tym właśnie w istocie jest - wyrywaniem sobie "kawałków" prestiżu, gargantuicznie powiększoną przepychanką w piaskownicy, domeną wiecznych chłopców z przerośniętym ego. (5) 

3. Określenie państwa jako "zabawy" przybliża nas do pochwycenia tego, co jest w państwie "pozakulturowe". Pozakulturowe, czyli - biologiczne. Państwo jest formą w jakiej realizuje się instynkt zwierzęcia stadnego, jakim jest homo sapiens sapiens. Na takie dictum padają dwie odpowiedzi ze strony libertarian. Pierwsza, że człowiek nie mrówka, nie jest przez swoje instynkty w 100% zdeterminowany, może się przeciw nim zbuntować. Druga zaś - że przecież nie jest państwo JEDYNĄ formą w jakiej owe biologicznie zdeterminowane instynkty mogą być realizowane. 

4. Jak chodzi o "bunt przeciw naturze", to mam tę romantyczną koncepcję za stek bzdur. Ktoś, kto coś takiego proponuje po prostu bardzo mało wie - i np. postrzega "naturę" jak ów nieszczęsny Hobbes, jako "wojnę każdego z każdym". Albo wydaje mu się, że istnieje jakaś fundamentalna sprzeczność między "życiem w stanie natury", a "życiem cywilizowanym". Nowsze badania jednoznacznie dowodzą, że takiej sprzeczności po prostu nie ma. Klaruję to jak komu dobremu od lat. Z jednej strony - nie są wcale zachowania ludzkie, w tym zwłaszcza zachowania społeczne człowieka jakoś sprzeczne, czy choćby dramatycznie różne - w stosunku do zachowań innych zwierząt stadnych. Z drugiej zaś, na każdym kroku spotykamy się z czymś, co można by metaforycznie nazwać "chytrością natury": instytucje ludzkiego życia społecznego, z pozoru oderwane od jakiejkolwiek "naturalności", w rzeczy samej temu właśnie służą, aby naturze stało się za dość... W ogóle dychotomie w stylu"dobro" - "zło", "duch" - "ciało", "kultura" - "natura" - od Dyabła są, bo tylko zaciemniają obraz rzeczywistości! 

5. Natomiast oczywiście prawdą jest, że nie jest bynajmniej państwo jedyną możliwą formą, w jakiej potrafi się realizować ludzki instynkt stadny. Powstaje tylko pytanie - i to jest zarazem pierwsza HIPOTEZA jaką tu stawiam (do sprawdzenia: ale potrzeba by odrobiny badań zarówno źródłowych, jak i terenowych...) - czy formy alternatywne, jak: horda rodzinna, ród, plemię, kacykostwo - są w stanie funkcjonować w społecznościach liczebniejszych, niż, odpowiednio: kilkanaście - kilkadziesiąt - kilka tysięcy - kilkadziesiąt tysięcy osób..? Dobrze wiem, że takich badań nikt zapewne nie podejmie (byłyby, niezależnie od wyniku, niepoprawne politycznie...) - ale rzecz jest zaiste do sprawdzenia. Być może nawet eksperymentalnie. To by był prawdziwy dowód na słuszność - lub na niesłuszność - libertarianizmu... 

6. Na naszych oczach za to, obok wspomnianego już upadku sąsiedniej Ukrainy, rozgrywa się inny, gigantyczny eksperyment in vivo. Ja akurat należę do nielicznej mniejszości ludzi stosunkowo słabo obdarowanych instynktem stadnym. Nie zapalałem świeczek po śmierci Jana Pawła II. Ani po katastrofie smoleńskiej. Nie daje datków dla Owsiaka. W ogóle - mało mnie obchodzą nastroje innych ludzi, a duże natężenie zbiorowych emocji wyzwala we mnie niekontrolowaną agresję, a nie chęć współuczestnictwa. A mimo to, dźwięki Mazurka Dąbrowskiego sprawiają, że gdzieś tam, w ciemnym zakamarku duszy, robi się trochę wilgotno. Tylko troszeczkę - i właściwie to się tego nawet wstydzę. Ale to reakcja wręcz na poziomie komórkowym. Czysto cielesna. Nie potrafię się wobec niej zbuntować. NatomiastOda do radości nie wywołuje u mnie żadnych zgoła reakcji. A jak jest u Państwa? Robi się Wam wilgotno w duszy i w oczach przy utworze Beethovena (pewnie, że muzycznie należącym do zupełnie innej klasy, tu zgoda)? Jeśli tak, to Polska jest już trupem. Jeśli nie - to trupem w powiciu jest Jewrosojuz. I tylko dlatego - naprawdę, żadna ekonomia nie ma tu nic do rzeczy...

  

-----------------------------------------------------

(1) Właśnie dlatego małżeństwo to nie umowa, a sakrament...

(2) Jak to mawiają: nie kradnij - rząd nie znosi konkurencji!

(3) Starczyłoby przeciągać negocjacje z Jewrosojuzem. Cały błąd Janukowycza to że powiedział - albo dał się wmanewrować w sytuację, w której zmuszony był powiedzieć - jednoznaczne "nie". Czasem kunktatorstwo jest najlepszą metodą. Osobliwie, gdy jest się słabym, smacznym i w lesie...

(4) Co jest skądinąd przyczynkiem dla zrozumienia walki nowoczesnego gosudarstwa z tradycyjnymi Kościołami. Ludzie klękają przed biskupem..? Ależ to nie do zniesienia..!

(5) Owszem, takie dziewczynki też się trafiają. Ale rzadziej...

KOMENTARZE

  • @GPS 22:38:12
    Nienaturalny to jest komunizm, ekumenizm i parę innych "izmów" - o których z góry można było powiedzieć, że się nie przyjmą i nic z tego nie będzie. I faktycznie widzimy, że tego rodzaju pomysły po prostu nie odnoszą skutku i upadają w szybkim tempie.

    Państwa, skoro trwają już 10 tysięcy lat "nienaturalne" po prostu być nie mogą - to za długo zarówno na "ordynarne oszustwo", "sprytną manipulację", jak i na całą resztę typowo libertariańskich tłumaczeń.

    Zresztą - wyraźnie napisałem od czego to, moim zdaniem, zależy: od liczebości "stada". Na pewno da się zaprojektować i przeprowadzić eksperymenty socjologiczne, które by to potwierdzały, lub temu zaprzeczały.

    Innymi słowy: "stan bezpaństwowy" jest oczywiście, jak najbardziej możliwy - ale pod warunkiem wymordowania/wysłania w kosmos/pozbycia się w inny sposób - jakichś 99,997% naszej populacji...
  • @Boska Wola 05:30:25
    Przykład takiego właśnie eksperymentu, dziejącego się w czasach obecnych - Somalia :
    http://libertarianin.org/rzady-prawa-bez-panstwa/

    Czyżby zaprzeczał tezie szanownego Autora?
  • Który instynkt jest silniejszy
    Czy szanowny Autor mógłby ustosunkować się do pytania, który instynkt jest u człowieka silniejszy: instynkt stadny czy instynkt przetrwania?
  • @programista 08:12:49
    Oczywiście, że instynkt stadny. Właśnie piszę o tym - tekst najpierw pojawi się na blogu: http://deus-lovult.blogspot.com Za jakąś godzinkę...
  • @programista 07:56:36
    Somalia to oczywiście gęsto zaludniony kraj, a kacykostwa, na które się rozpadł, mają miliony poddanych każde - tak..?
  • @GPS 12:07:58
    Kolega kompletnie nie rozumie pojęcia "natury"!

    Oczywiście, że czysto biologicznie to "najbardziej naturalną" jest dla człowieka kultura zbieracko - łowiecka. Pokonując kilkadziesiąt kilometrów dziennie marszobiegiem i żywiąc się tłuszczem oraz korzonkami - nie cierpielibyśmy na otyłość, miażdżycę, alergie czy nowotwory.

    Pytanie tylko - wielu Kolega znajdzie chętnych do rezygnacji z McDonalda, samochodu i reszty wygód współczesnej cywilizacji w imię czegoś tak odległego i abstrakcyjnego jak "dobre zdrowie" kiedyś w przyszłości..?

    Bez państwa nie byłoby wojen, prześladowań, wyzysku. To oczywista oczywistość. Ale - coś za coś: dzięki temu, że istnieje państwo polskie dwaj obcy Polacy spotykając się po raz pierwszy potrzebują tylko kilku sekund na to, aby ustalić, który z nich dwóch jest "ważniejszy" i "posiada wyższy prestiż". A to dlatego, że obaj, czy tego chcą, czy nie chcą, należą do jednej i tej samej "hierarchii rang". Oczywiście w dość metaforycznym sensie - ale wiadomo, że profesor z UJ jest ważniejszy od profesora z Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Słupsku i ten drugi doskonale o tym wiedząc, ustąpi mu miejsca. Albo zostanie wyśmiany przez otoczenie.

    Ustanawianie "hierarchii rang" to JEDYNA naprawdę istotna funkcja państwa. Cała reszta dzieje się przy okazji i jest tylko mało ważnym dodatkiem. Państwo oczywiście nie jest jedyną instytucją, która taką hierarchię ustanawia - ale na tym właśnie polega jego wyższość nad pozostałymi, że sobie tylko przyznaje wyłączne prawo do bycia źródłem i fundamentem wszelkiego prestiżu i szacunku. Inne instytucje mogą pełnić tę funkcję albo z nadania państwa - albo w opozycji do niego. Polski Związek Hodowców Gołębi Pocztowych jest organizacją działającą z nadania państwa polskiego. Ewentualna organizacja libertarian - byłaby strukturą opozycyjną doń.

    Zauważcie jednak, że "bycie w opozycji" też jest pewnym wyrazem uznania..!

    Właśnie dlatego za jedyną skuteczną formę wyzwolenia się uważam emigrację wewnętrzną - walcząc z państwem, siłą rzeczy się je naśladuje a więc, czy się tego chce, czy nie chce - dąży się do ustanowienia innego w jego miejsce...
  • @Boska Wola 12:22:01
    Tak patrząc na tą ustanawianą "hierarchię rang" zastanawaim się nad zachowaniami urzędników z różnych wydziałów w państwowych urzędach. Zastanawiam się nad ciągłymi sporami o to, który z nich jest ważniejszy - czy starszy referendarz w ministerstwie planowania rozwoju czy też młodszy asystent sekretarza ministra kultury i sztuki.
    I moim zdaniem ci urzędnicy także się nad tym zastanawiają i na wszelkie sposoby próbują wykazać że każdy z nich jest tym ważniejszym.
    Jeżeli zatem to ustanowienie "hierarchii rang" jest istotną funkcją państwa, to każde państwo samo z siebie jest skazane na zagładę, gdyż tę naistotnejszą funkcję realizuje coraz słabiej im bardziej jest większe.
    Czyli coś się nie zgadza, bo państwa nadal istenieją i to w bardzo rozbudowanej formie.
  • @GPS 12:51:11
    Nie ma NIC bardziej naturalnego od Dekalogu!

    Panu się wydaje, że "w stanie natury" to ludzie mordują się między sobą, pieprzą jak popadnie, kradną i świadczą fałszywie..? Taki pogląd dowodzi jedynie miernej bardzo wiedzy...
  • @programista 12:55:33
    Bo, niestety, współczesne państwo polskie jest państwem w stanie kryzysu. I bardzo wielu ludzi widząc jak powiewa biało-czerwona flaga nie czuje niczego oprócz wiatru.

    Z czego BYNAJMNIEJ nie wynika, że zaraz zbudują tu jakiś libertariański raj na Ziemi!

    Wynika z tego li i jedynie, że państwo polskie jest pogryzane od środka przed "projekt Imperium Europeanum" - i że bardzo wielu ludzi dąży do tego, aby poddani państwa polskiego stawali na baczność na widok flagi z gwiazdkami...
  • @Boska Wola 13:00:53
    Ale to dotyczy praktycznie każdego państwa.
    Każde państwo posiadające biurokratyczny aparat ma ten sam problem z hierarchią - nie ma kryteriów ustalających hierarchię dwóch węzłów z różnych gałęzi drzewa.

    Dlatego wydaje mi się że coś jest nie tak.
    Podstawowa funkcja państwa to wg szanownego Autora wyznaczanie hierarchi wartości. Państwo im większe tym mniej tę hierarchię wyznacza. Dlaczego zatem państwa rosną skoro przeczą swojej podstawowej funkcji?
  • @Boska Wola 12:58:39
    Jeżeli nie ma nic bardziej naturalnego od Dekalogu, to jakim cudem państwo może być naturalne?
    Przecież łamie chyba wszystkie przykazania dekalogu!
  • @programista 13:15:04
    To tylko pozór. Pan się zachowuje jak dziecko. Chciałby Pan, żeby wszystko było albo czarne, albo białe. Tymczasem życie składa się z kompromisów. Jeździmy samochodami, choć szkodzi nam to na zdrowie, ale raczej - nie jesteśmy skłonni zrezygnować z wygody i szybkości, jaką nam to daje, nieprawdaż?

    Państwo NIE zaspokaja ani potrzeby bezpieczeństwa, ani potrzeby stabilności, ani całej reszty z "piramidy potrzeb" - ale za to stwarza pole, na którym mogą się ścierać nasze atawistyczne instynkty rywalizacji, gdzie możemy się starać o prestiż i uznanie. W skali, która znacznie wykracza poza możliwości pełniących analogiczną rolę struktur przed-państwowych (jak "kacykostwa" chociażby - to formuła spośród tych struktur państwu względnie najbliższa, możemy je teraz na żywo obserwować w Somalii chociażby...).

    Instynkty są "naturalne", ich zaspokojenie też - a forma w jakiej to się dzieje, nie ma znaczenia.

    Libertarianizm DLATEGO jest utopią, że możliwości zaspokojenia takich właśnie instynktów nie oferuje (chyba, że potraktujemy poważnie postulat zastąpienia państw hordami rodzinnymi, plemionami, czy kacykostwami...). Tak samo komunizm był utopią, ponieważ naruszał biologicznie istotną potrzebę posiadania.
  • @programista 13:12:58
    Twierdzenie, iż "dotyczy to praktycznie każdego państwa" jest gołosłowne.

    Imperialne Chiny potrafiły rozwiązać ten problem doskonale - i bardzo wcześnie urosły do rozmiarów bezprecedensowych w skali ówczesnego świata.

    My mamy zamieszanie, Europa ma zamieszanie, powiedzmy - "świat Zachodu" wykazuje w tej materii niejaką konfuzję. Ale to w tej chwili. I niby na jakiej podstawie ma to być reguła powszechna..?
  • @Boska Wola 13:28:52
    Chiny rozwiązały doskonale?
    Czyżby zarządcy poszczególnych prowincji tak dobrze wiedzieli, który z nich jest ważniejszy? A urzędnicy na kolenych szczeblach jak się mieli do siebie w poszczególnych prowincjach?
    Szczególnie że przecież wszystko zależało od woli cesarza, która w każdej chwili mogła się zmienić.
  • @programista 13:39:35
    To są przesądy światło ćmiące! Proszę nie czytać Hegla, ani Konecznego - gówno o Chinach wiedzieli, za przeproszeniem.

    Oczywiście, że rozwiązały.

    Nota bene, tego problemu dość długo nie umiało rozwiązać Imperium Rzymskie - co doprowadziło do tzw. "kryzysu III wieku": po tym, jak szereg cesarzy - wojowników obrabował autonomiczne wcześniej municypia ze środków pieniężnych, obracając je na potrzeby wojen, nastała era ciągłych uzurpacji i wojen domowych. A to dlatego, że lokalni notable, wcześniej wyżywający się w rywalizacji o miejskie urzędy i zaszczyty, utraciwszy to "pole rywalizacji", gotowi byli poprzeć każdego uzurpatora, widząc w tym możliwość kariery.

    Rozwiązanie problemu okazało się gorsze od samej choroby (jak to często bywa): ustrój dominatu uległ usztywnieniu, gospodarka popadła w stagnację, aparat biurokratyczny rozrósł się do nieznanych wcześniej rozmiarów (co było koniecznym, aby "pomieścić" wszystkich śniących o władzy i karierze...) - i tak Cesarstwo zawaliło się pod własnym ciężarem, nim zaraza i barbarzyńcy zadali mu ostateczny "cios łaski"...

    Poniekąd jesteśmy w trochę podobnym momencie obecnie...
  • @Boska Wola 13:50:49
    A co się stało z Chinami pod koniec XIX wieku?
    Czy państwa barbarzyńskie także nie zadały wtedy Chinom "ciosu łaski" dzieląc je na poszczególne sfery wpływów?
  • @programista 13:58:01
    Nie dlatego tak się stało, że mandaryni nie wiedzieli, który z nich jest ważniejszy...
  • @GPS 14:31:17
    Kiedyś już dyskutowaliśmy. Stwierdził Pan wtedy (cytuję z pamięci), że "naturalnym jest, aby mężczyzna kopulował z każdą kobietą, która kuca" - czy jakoś tak. A to oczywiście bzdura i świadczy o Pana totalnej niewiedzy...
  • @GPS 14:41:41
    No tak, jak wiedzy brak, to zawsze jeszcze można się unieść honorem... Jakież to libertariańskie! A nawet - libertyńskie...
  • @Boska Wola 13:21:52
    Czy instynkty są zdolne do kompromisów?
    By możliwy był kompromis to musi być coś, co dokona jakiejś swiadomej analizy i wyważenia poszczegolnych potrzeb zgłaszanych przez instynkty.
    Można by zaryzykować tezę, że istnienie kompromisów w ludzkim życiu świadczy o istnieniu czegoś nadrzędnego nad instynktami, czegoś co potrafi zmusic te instynkty do zadowolenia się kompromisem - i nazwać to coś rozumem i myśleniem.
  • @Boska Wola 14:35:56
    Dla mnie charakterystyczna jest sytuacja z czasów wojny japońsko chińskiej 1894 roku - japończycy atakują prowincję północną, zarządzaną przez najważniejszego zarządcę. Mimo, że jest on najważniejszy, to musi sobie radzić sam na zarządców pozostałych prowincji nie ma on wpływu.
    O jakiej hierarchii to świadczy?
  • @programista 14:58:31
    Z faktu, że państwo MOŻE działać źle, bardzo źle lub wcale (i często tak właśnie działa) - NIE WYNIKA, że "państwo jako instytucja" jest w zaniku lub odwrocie.

    Miejsce jednego państwa zajmuje inne. Nie ma tu żadnej próżni...
  • @programista 14:53:22
    Fakt, że choć nikt tego świadomie nie planował ani nie brał pod uwagę, podstawowe popędy i instynkty rządzące człowiekiem są NA OGÓŁ w równowadze świadczy o swoistej "chytrości natury".

    Albo inaczej: odsiewowi w procesie ewolucyjnym podlegają takie i tylko takie ustroje, które w sposób trwały upośledzają zdolność swoich poddanych do zaspokajania znacznej grupy istotnych potrzeb. I nie mam bynajmniej na myśli głodu czy chłodu, bo bieda jest generalnie w skali dziejów powszechnych normą, a bogactwo - wyjątkiem!
  • @Boska Wola 15:05:28
    To oznacza, że także instynkt stadny w człowieku, dzięki "chytrości natury" ma jakąś siłę która go powstrzymuje i nie pozwala by zdominował inne instynkty.
    A zatem człowiek w swoim postępowaniu nie może się kierować wyłącznie instynktem stadnym.
  • @programista 15:12:52
    Ale nie może go całkowicie ignorować. A więc - nie jest możliwy TRWAŁY "stan bezpaństwowy" (ściśle i dokładnie, to nie jest możliwy trwały "stan anarchii" - bez jakiejś władzy, acz niekoniecznie państwowej: lubo w przypadku społeczeństw liczniejszych niż kilkadziesiąt tysięcy osobników, nie stwierdza się w historii powszechnej, by istniały jako "społeczności" właśnie - bez państwa).

OSTATNIE POSTY

więcej
  • KLUB DYLETANTÓW

    Pochwała wojny domowej

    Zostałem właśnie na moim ulubionym forum historycznym zaliczony do debili lub prowokatorów. Poszło o to, że wobec widocznej niemożności przekonania którejkolwiek ze stron, zaproponowałem użycie argumentu rozstrzygającego - przemocy. czytaj więcej

  • KLUB DYLETANTÓW

    Bóg, człowiek, wartości

    Ulubioną rozrywką Majów był rodzaj gry w piłkę. Na najwyższym poziomie, mecz kończył się złożeniem jednej z drużyn w ofierze. Dawniej sądzono, że taki los spotykał przegranych. Nowsze badania sugerują, że ginęli... zwycięzcy! czytaj więcej

  • KLUB DYLETANTÓW

    Podatki wychowawcze

    "Podatek wychowawczy" jest z całą pewnością zmyślniejszym, rodzącym mniej niekorzystnych skutków ubocznych i precyzyjniejszym narzędziem w rękach gosudarstwa niż dopłaty, zasiłki czy "transfery socjalne". czytaj więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

ULUBIENI AUTORZY

  • posty: 225 komentarze: 8363
  • posty: 368 komentarze: 12546
  • posty: 267 komentarze: 9390
  • Iza
    posty: 355 komentarze: 3547