Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
218 postów 574 komentarze

Boska Wola

Boska Wola - konie achałtekińskie, historia, cywilizacja, społeczeństwo

Ten samolubny gen i czemu nie wierzę w rewolucję..?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Istnieje wiele dowcipów skonstruowanych wedle tego samego wzorca. Na przykład: czym się różni sprawiedliwość od sprawiedliwości społecznej? Tym samym, czym krzeszło, od krzesła elektrycznego…

 I tak samo można o demokracji i „demokracji liberalnej“, itd., itp. 

Nie zawsze jednak taki bon mot ma sens. „Demokracja szlachecka“ bowiem (abstrahując już od kwestii, że nazywania w ten sposób subtelnie złożonego ustroju I Rzeczypospolitej jest zwykłym barbarzyństwem. No ale cóż! Przyjęło się i uleżało…), jak w ogóle wszystkie ustroje ancient regime , wliczając w to na równych prawach absolutyzm francuski, oligarchię wenecką i parlamentaryzm brytyjski w wersji aktualnej gdzieś do połowy XIX wieku – a nawet i samodzierżawie carskie – różni się jednak od „demokracji“ współczesnej znacznie większą ilością szczegółów niż krzesło od krzesła elektrycznego (ostatecznie: mebel służący do siedzenia DA SIĘ przerobić na mebel służący do uśmiercania – tu natomiast, mamy do czynienia z przepaścią, ze swoistym „punktem osobliwym“, w którym wątek dziejów ulega przerwaniu i zawiązuje się na nowo). 

Skądinąd jednak, najważniejszą z tych różnic można, mimo wszystko, streścić stosunkowo zwięźle: za czasów ancient regime rodzice nie wstydzili się promować swoich dzieci. Syn markiza dziedziczył po ojcu tytuł, włości, koneksje na dworze i – jeśli tylko tego zapragnął – pozycję polityczną. Młody wojewodzic mógł się spodziewać, że i sam zostanie senatorem – jeśli tylko nie będzie się tej, naturalnej kolei losu, aktywnie sprzeciwiał. 

Już Cyryl Parkinson zwrócił uwagę na jedną z ważniejszych konsekwencji tego stanu rzeczy: skoro pozycja w hierarchii społecznej jest – w ogólnych zarysach oczywiście, wszak nikt nie był w stanie zapobiec temu, aby młody markiz czy wojewodzic okazał się utracjuszem, wariatem lub w inny sposób zmarnował pozycję swoją i swego rodu – dziedziczna, to dzierżyciele poszczególnych jej szczebelków nie tracą czasu na wzajemne podgryzanie się, w celu uzyskania promocji. To jest oczywiście grube uproszczenie, bo rywalizacja między rodami i między ambitnymi jednostkami istniała zawsze i wszędzie – ale, przynajmniej, nie każdy musiał zaczynać karierę od zera. A skoro nie musiał zaczynać od zera – to mógł dojść do pozycji dającej mu znaczący wpływ na sprawy państwa gdy był jeszcze młody i pełen sił. Parkinson miał przy tym przed oczami „rządy starców“, charakterystyczne dla wieku XX (z takimi Matuzalemami jak Adenauer, Churchill czy – toutes proportions gardee – Breżniew na czele…) i, typową dla większości biurokracji „ścieżkę kariery“, w ramach której promocja uzależniona jest przede wszystkim od stażu pracu, koncentrując na najwyższych szczeblach tejże biurokracji – osoby w wieku przedemerytalnym. Skrajną antytezą tej sytuacji jest oczywiście wypadek, gdy władzę absolutną obejmuje monarcha, który ma lat osiemnaście (albo i mniej!). Które państwo będzie bardziej dynamiczne, bardziej agresywne i bardziej otwarte na zmiany – rządzone przez starców nad grobem – czy przez młodzieńca, który dopiero zaczyna smakować życia i chwały..? 

To jest jednak tylko jedna strona medalu! Albowiem z faktu, że po obaleniuancient regime (co swoją drogą wcale nie jednej rewolucji wymagało i w zasadzie skończyło się na dobre dopiero I wojną światową…) promowanie własnego potomstwa stało się rzeczą wstydliwą i haniebną, wcale nie wynika, że troskliwi ojcowie przestali wspierać swoje dzieci. Po prostu – robią to od tej pory tak, jak dawniej robili tylko kardynałowie i biskupi: po cichu, pod stołem,przy pomocy kolegów, układów i pieniędzy. Najchętniej zresztą – nie swoich pieniędzy, tylko pieniędzy podatników, lokując potomstwo na różnych szczeblach machiny państwowej. 

Dzieje się to na skalę masową. Skądinąd – nawet wśród pederastów, grupy obecnie najmocniej promowanej jako ten „proletariat zastępczy“ (skoro mówienie o „wyzysku klasy pracującej“ w systemie, gdzie realną pracą zajmuje się góra 1/5 ludności traci sens…). Kto bowiem powiedział, że koniecznie trzeba promować w ten sposób wyłącznie własne dzieci, a młodego kochanka – to już nie? Pytanie zresztą – ilu ambitnych młodzieńców nie posiadających żadnego innego talentu poza zgrabnym zadkiem, tylko dlatego daje się przecwelować, żeby zrobić w ten sposób karierę? I to niekoniecznie w przemyśle filmowym..! A poza tym, dążenie do przekazania następnemu pokoleniu nagromadzonego majątku i pozycji, jest jednym z najsilniejszych atawizmów ludzkości – i stąd tak zaciekła walka „kochających inaczej“ o prawo do adopcji… 

Jaki jest skutek tego masowego nepotyzmu? Ano – zaczynamy się jako „formacja cywilizacyjna“ re-feudalizować. Po to istnieją korporacje prawników, żeby synom i córkom ich członków łatwiej było odziedziczyć majątek i pozycje swoich rodziców. Po to ogranicza się i koncesjonuje działalność gospodarczą, aby dzieciom i wnukom tych, którzy obecnie są przedsiębiorcami, nie zagroziła przypadkiem młoda konkurencja (a przy okazji stwarza się „żerowiska“ dla zaprzyjaźnionych, spokrewnionych i spowinowaconych biurokratów – też dziedziczne, rzecz jasna…). 

Jest to zjawisko naturalne, oczywiste i nieuniknione. Podobnie działo się w Imperium Rzymskim – i nawet inwazja barbarzyńców tego nie zmieniła, bo wprawdzie dziedziczna przynależność do poszczególnych klas społecznych (z najbardziej uciążliwym „dziedzictwem“ w postaci przynależności do najwyższej klasy majątkowej – poddanych osobistym majątkiem i głową odpowiedzialnych za zbieranie należnych Imperatorowi podatków!) została na chwilkę rozluźniona – ale za to zaraz potem powstał „klasyczny“ feudalizm, czyli właśnie: opisywany powyżej ancient regime. Czyli: naturalny ustrój ludzkości. Dążenia do przekazania dziedzictwa potomstwu bez głębokiej ingerencji genetycznej usunąć się bowiem z ludzkości nie da. Tym samym, próżnym strzępieniem języka i klawiatury, utopią i lekkoduchowym wymysłem są wszelkie „anarcho-kapitalizmy“, czy „libertarianizmy“. Nic z tego nie będzie! Jak pytał nas zawsze na seminarium z utopizmu prof. Wnuk – Lipiński:who keeps the rules? Kto ma strzec reguł gry? I jak sprawić, żeby ten kto reguł gry strzeże – nie począł ich sam nadużywać dla własnej i swojego potomstwa korzyści..? 

Odpowiedź: nikt nie pilnuje reguł, ludzie rządzą się sami, nie ma nad nimi żadnego gosudarstwa – to zła odpowiedź. Państwo nie jest tworem sztucznym, narzuconym ludzkości przez kosmitów. Państwo jest nieuchronne, tak samo jak nieuchronne jest istnienie hierarchii społecznej – u wszystkich zwierząt stadnych, a człowiek jest zwierzęciem stadnym. Pytanie tylko – co jest lepsze? Sytuacja, w której naturalne instynkty i atawizmy mogą znajdować sobie ujście jawnie, bez naruszania „reguł gry“ (bo ich zaspokojenie samo jest tychże reguł elementem…) – czy sytuacja w której rządząca szlachta uprawia systemową hipokryzję udając, że nie istnieje i że przynależność do niej – nie jest dziedziczna..? 

W tym właśnie momencie przechodzimy zgrabnym skokiem jucznego wielbłąda od rozważań ogólnych do sytuacji obecnej. Koledzy zza Wielkiej Wody i nie tylko wieszczą nam rewolucję – latem, może jesienią. A może nawet już na wiosnę, jak tylko puszczą lody..? 

Prawdą jest, że mamy – przynajmniej w skali kontynentu (o sprawach pozaeuropejskich nie chcę się tu wypowiadać…), klasycznie marksowską sprzeczność pomiędzy „bazą“ (która jest do szpiku kości „feudalna“ od Atlantyku po Ural!), a „nadbudową“ (w której wciąż przechowywane są oświeceniowo – rewolucyjne „memy“: wolność – równość – braterstwo, mit skoku przez płot stoczni i temu podobne bzdury…). 

Tyle tylko, że sprzeczność ta jest lustrzanym przeciwieństwem sprzeczności z roku 1789: wtedy biurokratyzująca się monarchia absolutna zniszczyła realną treść nominalnie wciąż istniejących stosunków feudalnych, torując drogę równości. Obecnie kostniejąca biurokracja faktycznie odcięła się od „prostego ludu“, stając się „nową szlachtą“ – dziedziczną i obwarowaną przywilejami – nominalnie jednak, wciąż istnieje równość (inna sprawa, że nawet nominalnie wyraźny jest już podział na „równych“ i „równiejszych“ – a to za sprawą od półwiecza uprawianej „dyskryminacji pozytywnej“…). 

Na czym więc właściwie miałaby polegać owa wieszczona przez Kolegów rewolucja? Prosty lud ma obalić rządy „nowej szlachty“ i zaprowadzić „prawdziwą równość“? Czy „nowa szlachta“ ma zerwać z pustym frazesem równości i ogłosić się szlachtą z prawdziwego zdarzenia? 

Ale na czym właściwie ma polegać owa „prawdziwa równość“..? I jak szybko powstanie „jeszcze nowsza szlachta“, równie skutecznie promująca swoje potomstwo – biologiczne czy przybrane, a czasem tylko ideowe – jak obecna? Wreszcie: : dlaczego lud miałby powstawać w imię równości, czy też – nie daj Panie Boże! – wolności? Owszem, memy które mu się wpaja, nieźle go do takiego powstania przygotowują – a już merdialna histeria na tle „arabskiej wiosny“ wyglądałaby wręcz na samobójstwo, gdyby istotnie lud miał „nową szlachtę“ rzezać… 

Przecież jednak lud wcale niekoniecznie musi powstać w celu rzezania „nowej szlachty“! Prawdą jest bowiem, że czasy robią się coraz cięższe – a jeśli wredny, semicki spisek przeciw naszym aryjskim braciom z Iranu skończy się wojną – to nam od tej walki o pokój włosy dęba staną. Na sam widok ceny litra ropy! 

W tej sytuacji dalsze utrzymywanie tego teatru marionetek, tej całej dekoracji udającej „rzeczywistość polityczną“, całej tej hipokryzji – staje się powoli ciężarem nadmiernym i nieposilnym, skoro na to wszystko musi łożyć ledwie 20% wołów roboczych realnie pracujących i ciągnących do przodu cały ten kram. Żeby wołom ulżyć – można przecież z dekoracji i hipokryzji zrezygnować. Będzie biedniej – ale taniej. Może nawet: szczerzej, bo i na zmianę memów z czasem przyjdzie czas

Przeciw komu zatem może powstać prosty lud? A, co to za różnica? Mało to kozłów ofiarnych na tym świecie? Na Zachodzie gniew prostego ludu łatwo rozładować, dając mu rzezać imigrantów, zwłaszcza kolorowych i muzułmańskich. U nas – nie ma ich aż tylu, żeby to całkiem gniew prostego ludu rozładowało. Może jednak lud da się napuścić na „czarnych“ (czyli na kler) i na ich „sługusów“ (czyli na inteligencką, ale „nieszlachecką“ młodzież maszerującą w różnych tam „Marszach Niepodległości“..?). Już tam Palikot szykuje noże, już mu agenci jawni, tajni i dwupłciowi szykują bojówki… Nie wierzycie? No cóż: taki scenariusz przynajmniej wydaje mi się realistyczny. Ma jasno określone przesłanki, istnieją siły które mogą go przeprowadzić i nie zawachają się tego zrobić, gdy uznają, że tak trzeba. A rewolucja „niepodległościowo – wolnościowa“..? Wolne żarty…   

Dyskusja na ten temat odbyła się już i można ją znaleźć tutaj.

KOMENTARZE

  • @
    Nie umie Pan jakoś z większym optymizmem?:) Odebrać koryto to byłoby dobre. Niech ten naturalny mechanizm dziedziczenia rozwija się w najlepsze , ale za swoje i na swoim. Za dużo jest publicznych pieniędzy.
  • @prolet 09:03:33
    Optymizmem byłby kłamstwem. Zresztą, wytłumaczyłem to już kiedyś:

    http://boskawola.blogspot.com/2011/11/dlaczego-jestem-na-ogo-pesymista.html
  • Dałem 5
    Jest to bardzo istotny wywód, dotyczący fundamentów stosunków społecznych. Wielokrotnie nad tym się zastanawiałem, jednak pewnie zdolności mi zabrakło , by to wyartykułować . Można chyba skwitować to stwierdzeniem, że dużo trzeba zmienić, by nic się nie zmieniło.
    Zastanawiam się czy bierność społeczeństwa nie bierze się z przekonania, że swoim buntem co najwyżej mogą zmienić świnie przy korycie. Większość społeczności niewiele wie co się wokół niej dzieje, ma jednak świadomość , że może co najwyżej nadstawić głowę dla innej hieny. I tak się w końcu stanie, choć nadzieje będą o wiele większe.
    Konkludując , społeczeństwo ma strukturę hierarchiczną, elitarną i jedynie co można zmienić, to kryteria doboru. Reszta pozostanie bez zmian.
    Dla pospólstwa zrobi się co najwyżej tyle, by miało co do gara włożyć i siedziało cicho. Nic ponad to i to zakładając, że państwem rządzą Patrioci. W przeciwnym wypadku, mamy to co w Polsce - nawet w garnku zaczyna przeświecać dno.
  • @zadziwiony 11:35:47
    W ostatnim zdaniu, Pan zawarł bardzo ważną wskazówkę: "nawet w garnku zaczyna przeświecać dno". Aktualna polityka rozkradania majątku narodowego i łupienia obywateli podatkami, przymusowymi opłatami, zakazami, koncesjami - oraz wielko-korporacyjnymi patentami, ma jeden jedyny problem: nie można zadłużać i rozkradać w nieskończoność, wydając ukradzione pieniądze, na opłacanie rosnącej kasty urzędniczej, która posłusznie oddaje głosy.

    Proste to jak drut, skoro rośnie liczba ludzi "opłacanych" z pieniędzy produktywnych polaków (i nie tylko mowa o urzędnikach, ale też o przywilejach związkowych, premiach, dodatkach, trzynastkach, czternastkach), to gdzieś tam wizja "greckiego przesilenia", jest bliżej niż dalej. Im większa liczba opłacanych - zgódźmy się - bezproduktywnych stanowisk ( szczególnie tych ciepłych stołków "prezesów rad nadzorczych", czy też nowo tworzonych spółek, wydziałów, oddziałów itd. itd.) - tym mniej realnego rozwoju gospodarczego. W sytuacji gdyby Ci wszyscy ludzie nie byli "kolegami" właściwych "kolegów", musieliby zabrać się do jakiejś pracy ( i to już nawet nie ważne, czy w szarej strefie, czy uczciwie z podatkami, coś by dorzucali do kotła zwanego PKB - bowiem gdzieś te swoje zarobione pieniądze by wydawali ).

    Zadłużać się ten moloch nie może w nieskończoność. W pewnym momencie zabraknie sztuczek księgowych "najlepszego w Europie ministra finansów" Vincenta, zabraknie pachnących świeżym drukiem EUR, nie będzie już czego zaoferować w zamian za niemiecką pomoc, a ludzie będą wystarczająco podenerwowani kolejną podwyżką VAT, nową składką, nowym przymusem ubezpieczeniowym, czy wyższymi kosztami za wodę, gaz, śmieci czy też wszystkim naraz.

    Dlatego nie zgadzam się z autorem, że rewolucji nie będzie. Oczywiście, że bardziej bym się cieszył, gdyby nagle w wyborach wszyscy poparli jakąś partię, która rzeczywiście chciałaby obniżyć podatki do minimalnych dopuszczalnych przez UE, albo i wypisała nas z tego jewrosojuzu i dalej obniżała - próbując zostać w Schengen.

    Szybko stalibyśmy się rajem podatkowym, inwestorzy zamiast przyjeżdżać by okraść po odpowiednio dedykowanej łapówce dla jakiegoś decydenta, to by inwestowali, żeby produkować.

    To oczywiście wizja utopijna.
    Niestety.

    Bo po rewolucji, jak historia uczy, do głosu dochodzą jacyś skrajni radykałowie - czy to lewacy odbierający jeszcze więcej "bogatym" co zwykle prowadzi jedynie do tego, że wszyscy są jeszcze biedniejsi, czy to skrajni narodowcy, którzy wyganiają z kraju "obcych", biją, palą, albo co gorsza mordują.

    PONIŻEJ JESZCZE DYGRESJA (nie do końca związana z tematem):

    Niby dlaczego, nagle miałoby się coś przestawić w głowach naszych szanownych wyborców, by popierać niskie podatki i likwidację wielu obciążeń (np. możliwość wyboru dla przedsiębiorcy, by nie zapisywał się do ZUS'u i taka sama możliwość do podjęcia tej decyzji przez pracownika). Drobny przedsiębiorca, właściciel kiosku, odprowadza do ZUS'u przez pierwsze trzy lata swojej działalności okolice 30 000 złotych. Jeśli założymy, że odkładałby tylko jedną trzecią tej kwoty i kupował za 1/6 kwoty, dajmy na to co roku jakiś złoty pierścionek żonie i pozostałą 1/6 wkładał na lokatę w banku, to czy w tym 67 roku życia, miałby mniej czy więcej niż przeciętny emeryt z ZUS'u dzisiaj? Załóżmy, że kiosk otwiera w wieku 23 lat, po kilku latach dorywczych prac, ze skromnych (też bez ZUS'u) oszczędności. Przed nim 44 lata działalności. Zakładając, że jakoś się utrzymuje, w dzisiejszych warunkach, przez te lata przymusu ubezpieczeniowego, zostawi ponad 500 000 złotych. Jeśli wrócić do moich obliczeń, miałby już 44 złote ozdoby każda o wartości od 1500-2000 złotych (pytaniem pozostaje jaka wartość kruszcu będize po tych latach) i jakieś 88 000 złotych na lokacie (zakładając roczne oprocentowanie zaledwie 5% i wpłacane kwoty rzędu , nie licząc tego, że 2/3 opłat ZUS'owskich mógł przeznaczyć przez te lata, na lepsze życie, rozwijanie biznesu, podróże czy co tam chce. A to wszystko powyżej zakładając, że dożyje do 85 lat - to na koncie ma prawie 100 000 złotych, czyli mizerną emeryturę ponad 5000 złotych do końca życia.
    Łatwo policzyć, że z tych 2/3 nie przymusowego ZUS mógł również zasilać swoją emeryturę - np. odkładając na specjalną lokatę zdrowotną, lepsze ubezpieczenie. Przykład liczony dla osoby, która dzisiaj na rękę zarabia od 1500-2000 złotych miesięcznie, w analogicznej mikro działalności gospodarczej.
    Ile taki przedsiębiorca - kioskarz - dostanie z ZUS na aktualnych warunkach? Po tym 67 roku życia?
    Zapomniałem jeszcze wspomnieć, że ten przedsiębiorca, mógł zrywać wcześniej lokatę na bieżące potrzeby, w każdym momencie przed 67 rokiem życia.

    Z pozdrowieniami,
  • @wrzask 13:57:16
    Piękne , aż się łza w oku kręci. Zakładam też , że przez ten czas , nie zachoruje , nie zlamie ręlki , nogi nie skręci karku. Czego mu życzę z calego serca. Pozdrawiam.
  • @autor
    > ...powstał „klasyczny“ feudalizm, czyli właśnie: opisywany
    > powyżej ancient regime. Czyli: naturalny ustrój ludzkości.
    > Dążenia do przekazania dziedzictwa potomstwu bez głębokiej
    > ingerencji genetycznej usunąć się bowiem z ludzkości nie da.
    > Tym samym, próżnym strzępieniem języka i klawiatury, utopią
    > i lekkoduchowym wymysłem są wszelkie „anarcho-kapitalizmy“,
    > czy „libertarianizmy“. Nic z tego nie będzie!

    Ale przecież libertarianizm wcale nie postuluje likwidacji dziedziczności i wszelkich tego typu praw naturalnych! Wręcz przeciwnie, my właśnie postulujemy powrót do przestrzegania tych praw. My się zgadzamy z naturalnymi prawami własności i dziedziczenia wszystkiego, godzimy się ze strukturami hierarchicznymi. Nie bardzo więc rozumiem co miałoby nam się nie udać? Ma się nie udać zachowanie prawa własności i praw jej dziedziczenia wraz z pozycją społeczną?

    To co postulują libertarianie to jest dokładnie system feudalny. Najbliższy naszym ideałom był system średniowiecznej Islandii. Tam istniała i własność i hierarchia i dziedziczenie. Jedyna nowość jaką proponujemy, która naszym zdaniem wytworzy się naturalnie, to to, że współcześnie system feudalny w sposób naturalny oderwie się od swojej dawnej terytorialności.

    W dawnym feudalizmie hierarchia społeczna pokrywała się z hierarchią terytorialną. Wynikało to głównie z technicznych aspektów związanych z przekazywaniem informacji, z przemieszczaniem się i przewożeniem towarów. To było wolne i drogie. Dziś informacja, towary i ludzie przemieszczają się wielokroć taniej i szybciej, dlatego hierarchie społeczne mogą być rozproszone, na tym samym terenie może istnieć kilka księstw na raz, w jednej terytorialnie wiosce, może mieszkać wiele rodzin należących do różnych klanów, klas, związków, korporacji, klubów, czy księstw. W jednym mieście może być kilka konkurujących aparatów przemocy chroniących swoich klientów.

    Postulatem libertarian nie jest równość i zniesienie własności i dziedziczenia. Nasz postulat to przywrócenie naturalnej konkurencji we wszystkich dziadzinach i likwidacja terytorialnego monopolu na przemoc.
  • @GPS 17:25:26
    Tak, jak to zawsze w dziejach bywało, owe "konkurujące aparaty przemocy" w pierwszej kolejności wezmą się między sobą za łby - i będą się kotłować tak długo, póki na placu boju nie pozostanie tylko jeden, "najlepiej przystosowany".

    W dotychczasowej historii takim zwycięzcą okazało się scentralizowane, biurokratyczne państwo narodowe: monarchia Ludwików XIV, Józefów II, Fryderyków Wielkich.

    Jak do tej pory - nic się w tej materii nie zmieniło (Jewrosojuz to kolejne, imperialne wydanie tej samej monarchii pruskiej...). Skąd wniosek - że COKOLWIEK może się zmienić..?
  • @Boska Wola 17:39:42
    Wniosek stąd, że wszystkie te scentralizowane, biurokratyczne mocarstwa zawsze upadały pod własnym ciężarem. Obecne imperium, w którym żyjemy, też upada. Więc zamiast wciąż budować utopijne, nienaturalne, totalne, scentralizowane, biurokratyczne imperia pogódźmy się z tym, że to jest niemożliwe.
  • @kanton 15:58:48
    2/3 z opłat na ZUS Pan przegapił.
    Niech Pan jeszcze raz zastanowi się co z tymi kwotami zrobić można. Nawet jeśli nie na ubezpieczenia zdrowotne, to na co? Jeśli Pan bardzo się obawia zdrowotnych przypadłości, przekraczających lokaty i "emeryturę" własną, to proszę wziąć pod uwagę, że 2/3 wydatków na ZUS, w ogóle nie wziąłem pod uwagę w rozliczeniach:
    Powyższe obliczenia były dla przeciętnych 1/3 wydatków na ZUS mikro-przedsiębiorcy.
    2/3 pozostawiłem "na życie" i inne wydatki (np. na ubezpieczenia zdrowotne).
    Oczywiście można też przeprowadzić powyższe obliczenia, z lokatą bankową, złotem czy nieruchomościami, z 100% wpłat. Tylko po co, skoro 1/3 wydatków mikro-przedsiębiorcy na ZUS i tak daje lepszą emeryturę i lepsze świadczenia zdrowotne.
    Tak więc po co? Nie lepiej te 2/3 zachować w kieszeni? Skoro i tak lepsze jest niż to co daje ZUS?

    Z pozdrowieniami,
  • @GPS 17:48:29
    Jak każdy liberał czci Pan fałszywego bożka o nazwie "Rozum".

    Owszem - każdy scentralizowany, biurokratyczny twór MUSI z czasem upaść.

    Ale też - ZAWSZE - zanim to się stanie: likwiduje wszelką drobniejszą konkurencję do absolutnego monopolu przemocy. Jak do tej pory, przez 12 tysięcy lat znanej nam historii - robił to z rosnącą skutecznością, coraz sprawniej i na coraz większą skalę.

    Utopią jest oczekiwać, że uda się jakoś zakonserwować nienaturalny stan rozproszenia przemocy - który to stan występuje w przyrodzie niezmiernie rzadko i w dwóch tylko okolicznościach:
    - kiedy brak jest zasobów dla utrzymania większego aparatu (tak się działo na Islandii, to jest też najważniejsza przyczyna tzw. "feudalizmu" w Europie),
    - kiedy akurat doszło do krachu i przez krótki okres przejściowy władza leży "na ulicy" (te okresy przejściowe są systematycznie coraz krótsze wraz z upływem czasu! Proszę sobie tylko porównać, ile trwały "okresy rozpadu" pomiędzy Starym a Średnim, czy Średnim a Nowym Państwem w Egipcie - a ile trwała anarchia w czasie np. rosyjskiej wojny domowej...).
  • @Boska Wola 20:14:18
    Być może w większości cywilizacji tak jest, że dominują imperia, ale w naszej europejskiej cywilizacji jest odwrotnie - rozproszenie aparatów przemocy dominuje od średniowiecza, a próby budowania imperiów i mocarstw były chwilowe i nieudane. Feudalny system rozbicia dzielnicowego to nasz dominujący wzorzec cywilizacyjny. Stan imperialny i mocarstwowy zawsze obejmował tylko części Europy, nigdy nie opanował całości i zawsze był nietrwały. A nawet czasami stan mocarstwowy opierał się o wiele rozproszonych aparatów przemocy w ramach jednego mocarstwa - tak było np. w Rzeczpospolitej. Prywatne armie, legie cudzoziemskie, wojska najemne itd... to nasze dobre tradycje.

    Większy aparat przemocy jest możliwy do utrzymania tylko na bazie jakiejś spójnej ideologii, którą trzeba pielęgnować i wspierać poprzez ciągłą propagandę i indoktrynację od urodzenia. Obecny rozwój technologiczny powoduje, że jest to coraz trudniejsze. Z ideologi państwowotwórczych póki co tylko ideologia narodowa się jeszcze jakoś trzyma, ale jest już bardzo osłabiona. Nie widzę innej ideologii, która stworzyłaby imperium czy mocarstwo w Europie - ideologie demokracji czy praw człowieka są zbyt mętne, mają mało pociągające rytuały i dużo dobrej krytyki.

    Jedyne co jest możliwe to opanowanie Europy przez inne imperialne cywilizacje - może Chiny? Dlatego powinniśmy jak najszybciej skończyć z utopijnymi marzeniami niezgodnymi z naszą cywilizacyjną tradycją i naturą o jakiejkolwiek imperialnej ideologii i zacząć budować silne, rozproszone, różnorodne, pluralistyczne, tolerancyjne wspólnoty chronione przez konkurencyjne rozproszone aparaty przemocy. A ochronę przed wielkimi mocarstwami sobie po prostu kupimy od innych mocarstw. Chiny same nas będą bronić przed Rosją, a USA przed Chinami i na odwrót.
  • @GPS 21:03:06
    Znowu: czci Pan fałszywego bożka Rozumu.

    Ludzie NIE POTRZEBUJĄ żadnej ideologii żeby żreć, srać, pie...ć się i płodzić bachory.

    Ideologia to rodzaj usprawiedliwienia post factum, które słudzy i właściciele zwycięskiego aparatu przemocy przyjmują dla uspokojenia swoich sumień, gdy już rozbiją czaszki swoich wrogów i napiją się z nich słodkiego wina.

    Zwykłym ludziom zupełnie wystarczy, że ktoś im mówi, co jest dobre a co złe - tego właśnie potrzebują i niczego więcej.

    Nie ma Pan też racji co do "immanentnego Europie rozproszenia aparatów przemocy". To, że tylko kilka razy mieliśmy tu imperium obejmujące przynajmniej znaczącą część kontynentu, to jeszcze nie znaczy, że blisko nam do libertariańskich snów. Mała republika bigotów potrafi zaleźć za skórę gorzej niż nieruchawe a przekupne imperium - o wiele łatwiej byłoby Panu stracić głowę w Genewie Kalwina, niż w Rosji Katarzyny II!

    Rzeczpospolita szlachecka to wyjątkowo skomplikowany problem. Pisałem o nim wielokrotnie w różnych aspektach. Co do ideologii, to odeślę do jednego może tekstu: http://boskawola.blogspot.com/2011/05/rzeczpospolita-rycerzy-bozych.html
  • @Boska Wola 21:24:32
    > Ludzie NIE POTRZEBUJĄ żadnej ideologii żeby żreć, srać,
    > pie...ć się i płodzić bachory.

    Oczywiście! Ale wtedy są w stanie tworzyć maksymalnie 150 osobnikowe stada - w których oczywiście nadal będzie istniała naturalna dziedziczna hierarchia. Ludzie pierwotni tworzyli większe, kilkutysięczne plemiona tylko dlatego, że zawsze mieli jakąś religię, a więc łączyli naturę z kulturą. I im bardziej ta religia była spójna, im bardziej ideologicznie dopracowana, to tym większe hierarchiczne stada można było na jej bazie tworzyć, aż do stad wielomilionowych zwanych cywilizacją.

    > Zwykłym ludziom zupełnie wystarczy, że ktoś im mówi, co jest
    > dobre a co złe - tego właśnie potrzebują i niczego więcej.

    Oczywiście! I to jest właśnie ideologia.

    To, że lepszy, albo gorszy, jest system, w którym trudniej stracić głowę to też ideologia. Naturalne jest tylko to, że człowiek woli uciąć innemu głowę, niż stracić swoją, ale to na ile ma silą motywację by innym głowy obcinać zależy już od ideologii.
  • @Boska Wola
    Dobry i mądry głos w dyskusji. Generalnie się zgadzam.
    Jednakże, co by nie miało powstać, obecny system należy doszczętnie rozwalić. Jeżeli nie chcemy dopuścić do całkowitego upadku cywilizacji chrześcijańskiej. To bizancjum w połączeniu z pierwiastkami żydowskimi jest nie do przyjęcia.
    Potem możemy rozmawiać o nowych systemach. Może całkowicie nowych uwolnionych od całej tej historiozofii.
  • nie zgadzam się z tezą o pedałach
    aparat przemocy wcale nie potrzebuje zastępczego proletariatu a tenże nie potrzebuje dziedziczenia po kochanku.
    tu chodzi o coś zupełnie innego, lecz zbyt Pan jest podekscytowany własnym rozumem aby to ogarnąć.
    Owo domykanie systemu mono przemocy proszę prześledzić na biografii rokefelera. Zresztą wypadałoby mając nick "boska wola" mieć świadomość pewnego religijnego porządku, bo jest on immanentny od wieków a wojna homo religious z degeneracją trwa od zarania wieków.

    Pana perspektywa niestety to forma zdegenerowana, rzekłbym ateistyczna widząca nie tyle Armageddon i nową ziemię, nowe Jeruzalem ale zwykłą entropię praw fizyki. Życie wymyka się jednak temu prawu, czego Pan ani nikt inny zmienić nie jest w stanie.
  • Ideologia nie ma znaczenia?
    Nie docenia pan najwyraźniej siły ludzkiego szaleństwa! A ZSRR, a III Rzesza Niemiecka? Wygłupy Stalina na Ukrainie lub kretyńska polityka ludnościowa Adolfa podczas inwazji na Rosję? Idee mają znaczenie, i to potworne - tak samo jak religie.

    Nie powie mi Pan, że np: Chrześcijaństwo nie zrewolucjonizowało Europy - powstanie silnej organizacji kontynentalnej niezależnej od rozproszonych organizmów państwowych - to jest coś!!!

    Człowiek nie jest wytworem ewolucji (która to hipoteza sprzeczna jest z elementarną matematyką) - jest istotą na poły mistyczną, a przez to kreatywną. Na każdej płaszczyźnie. W tym też politycznej.
    Chodź oczywiście zgadzam się z tym że świat dzieli się na rządzących i rządzonych - ale to nie zamyka pola manewru. Może treść jest identyczna, ale formę można modyfikować.
  • Coś jeszcze o dzieciach
    Jak to się stało, że w np: Szwecji udało się nakłonić rodziców do takiego nadwątlenia swojej kontroli nad potomstwem? Przecież dzieci to według Pana wręcz biologiczny sens tworów politycznych i imperatyw społeczny homo sapiens. W jaki sposób? Może zmiana mentalności, kultury - zaraz, zaraz, przecież to niemożliwe - prawda?
    Dlaczego nie? Wystarczy spojrzeć na obecne społeczeństwa zachodu - paskudna demografia itd. Gdzie tu myśl o dzieciach, potomstwu? Gdzie tu agresja, obrona rodziny? Nic takiego nie ma. Za to rewolucje Gender itd. W jaki sposób pan to wyjaśni no łonie teorii Darwina?
  • @Ostatni Europejczyk 19:24:44
    Ideologia OCZYWIŚCIE nie ma najmniejszego znaczenia.

    Inna sprawa, że nie sądzę, aby był Pan w stanie zrozumieć moją argumentację. Do tego potrzeba co nieco rozumu...

    Problem bowiem podstawowy polega na tym: co to jest "ideologia"..?

    Jeśli mamy przez to rozumieć jakiś zestaw przekonań i twierdzeń tłumaczących świat - to jest on BEZ ZNACZENIA. Gdyż zdecydowana większość ludzi jest zbyt mało rozumna, aby w ogóle odczuwać potrzebę rozumienia świata - zaś 99% z tych, którzy taką potrzebę odczuwają - zadowala się horoskopem w gazecie lub, w najlepszym razie, tym co mówi Monika Olejnik...

    Najogólniej rzecz biorąc - ludzie nie są rozumni. Determinuje ich, to prawda, głównie kultura pod postacią przesądów, bajęd i uprzedzeń. Gdy tej ostrogi im zabraknie - NIE ROBIĄ NIC.

    Dzieci też nie robią - bo to wymaga wysiłku. A po co się wysilać, skoro można poleżeć na kanapie z piwem i telewizorem?

    A jeśli, przypadkiem, jednak ktoś jakiegoś bachora zmajstruje - no to, na dwoje babka wróżyła. Albo zwierzęcy instynkt każe go popierać - albo nie mniej zwierzęce lenistwo - olać, w końcu i tak z głodu w dzisiejszych czasach umrzeć się nie da...

    http://boskawola.blogspot.com/2013/04/polterabend-czyli-segragacja-odpadow.html
  • @Boska Wola 20:45:59
    A od kiedy ideologia to zestaw opisujący cały świat? I od kiedy musi być ona dostępna dla 100% społeczeństwa? Do diaska, założę się, że taki przeciętny Niemiec wcale nie musiał pojmować piękna i dziejowej konieczności eugenicznych roszad pana Adolfa. Ale Oświęcim był. Mało kto pewnie z chłopów ruskich, żyjących pod egidą Cerkwi, miał okazję zgłębić się w dzieła Marksa i Engelsa - a mimo to komunizm był. Ideologie niestety zmieniają świat - wcale nie muszą zmieniać od razu ludzi. Wystarczy, że wpłyną na władzę - a tam nie brakuje psychopatów.

    PS: "Inna sprawa, że nie sądzę, aby był Pan w stanie zrozumieć moją argumentację. Do tego potrzeba co nieco rozumu..."

    To zwykłe chamstwo, darwinisto. Jak często wyłazi z Pana pogarda?

    PS2: A powstawanie religii - Chrześcijaństwo itd: Jakieś ewolucyjne pomysły?

    PS3: Czytał Pan zapewne o katarach lub rosyjskich staroobrzędowcach. Zazwyczaj byli to prości ludzie - a jednak gotowi byli mordować swoje dzieci lub umierać za prawo do składania dwóch palców zamiast trzech do modlitwy. I to wszystko albo w imię ponurej ideii dwóch dusz i przeklętego świata , albo w obronie magii starych rytuałów. Coś to nie pasuje do Pana opisu stada małp.
  • @Ostatni Europejczyk 21:13:58
    obnażyć dekadentyzm i nędzną filozofie to za mało - jednostka mająca na swym punkcie hopla i pojęcie o wyjątkowej mądrości
    1. oleje argument
    2. wykpi argument stwierdzając że powiedział to człowiek głupi.
    dokładnie tak odnosiły się do Arystotelesa arystokratyczne bufony którym nieco brakowało z argumentacji.

    Przypomnę więc że Rokefeler zniszczył swojego brata i jego firmę aby spełnić baptystyczne tezy które zawierają się w komentarzu z innego portalu mojego autorstwa:
    ....
    To kwestia wojny religijnej mozaistów względem reszty świata. Sekowanie konkurencyjnych środowisk intelektualnych połączone jest również z opryskami z nieba, fluoryzacją wody czy aspartamem w żywności. Te tłumiki mózgu mają zamknąć kwestię próby ognia w eksterminacji bałwochwalczych sekt. Dla mnie typowym obrazem świadczącym współcześnie o religijnej wojnie przez eksterminacje jest 1Król:19

    "Następnie w porze składania ofiary z pokarmów prorok Eliasz wystąpił i rzekł: «O Panie, Boże Abrahama, Izaaka oraz Izraela! Niech dziś będzie wiadomo, że Ty jesteś Bogiem w Izraelu, a ja Twój sługa na Twój rozkaz to wszystko uczyniłem. 37 Wysłuchaj mnie, o Panie! Wysłuchaj, aby ten lud zrozumiał, że Ty, o Panie, jesteś Bogiem i Ty nawróciłeś ich serce». 38 A wówczas spadł ogień od Pana 9 i strawił żertwę i drwa oraz kamienie i muł, jako też pochłonął wodę z rowu. 39 Cały lud to ujrzał i upadł na twarz, a potem rzekł: «Naprawdę Jahwe jest Bogiem! Naprawdę Pan jest Bogiem!» 40 Eliasz zaś im rozkazał: «Chwytajcie proroków Baala! Niech nikt z nich nie ujdzie!» Zaraz więc ich schwytali. Eliasz zaś sprowadził ich do potoku Kiszon i tam ich wytracił."

    Wnioski są dokładnie takie same jak Pan podaje
    pozdrawiam
  • @norwid 22:51:01
    Czy mógłby Pan podać link do tego swego artykułu? Zaciekawił mnie Pan, ale nie chce mi się szukać wśród tej całej sterty...
  • @Ostatni Europejczyk 23:23:21
    Polecam następującą technikę: z cytowanego fragmentu należy skopiować 3-5 wyrazów, najlepiej dookoła kropki, czyli np. 2 z końca zdania i 2 z początku następnego, następnie dodać dookoła cudzysłów, a potem wpisać w wyszukiwarkę googla. W tym przypadku można np. wyszukać tego: "w żywności. Te tłumiki"
  • @Ostatni Europejczyk 23:23:21
    nie napisałem ze do mojego artykułu, lecz komentarza z innego portalu. Służę uprzejmie art. do którego wyraziłem opinie.
    http://prawica.net/33562

    Co do artykułu dotyczącego wojny religijnej - brak tego typu analizy współczesności. Należałoby zrobić syntezę prac biblistów, historyków i badaczy "NWO"
    Niejaki pogląd o sprawie mają analizy "protokołów mędrców Syjonu" które wyraźnie wskazują na 3 wojnę światową jako religijną. Z tym że formuła oscyluje jedynie wokół konfliktu chrześcijan z muzułmanami, co jest ewidentnym zafałszowaniem perspektywy.
  • @GPS 00:26:48
    trafiłem na artykuł szukając 2 pierwszych cytowanych zdań ;P
    sugerowana metoda nie zdała egzaminu ;DD
  • @norwid 04:27:22
    Zaraz, zaraz - pan wierzy w tą hucpę z NWO? Przecież to pstrokata idea popieprzonych elit amerykańskich sprzed 30 lat, która nigdy się nie urzeczywistni. Bo na świecie są tysiące, jeśli nie setki tysięcy grup wpływu, nacisku, miliony elit władzy - i każda posiadająca inną kulturę. Nad tym nie da się zapanować!!!
    A Protokoły Mędrców Syjonu - to jest fałszywka wykreowana przez Carską Ochranę!!! Nic takiego nie ma, i tyle!!!
  • @Ostatni Europejczyk 16:20:47
    W co wierzę można się przekonać z moich tekstów. Hucpa to słowo typowe dla mozaistów. Pochodzi ono ze sławetnej dysputy rabina z benedyktynem o ile dobrze pamiętam z XIw. Przetłumaczony na łacinę talmud zawierał kalumnie wobec Jezusa Chrystusa. Rabin stwierdził że chodzi o innego Jezusa, który też miał matkę Marię pochodził z Nazaretu i w tym samym roku, miesiącu się urodził. ale to zupełnie inny Jezus.
    Używanie więc słowa hucpa wobec NWO zdradza optykę pro-syjonistyczną, tak uważam. A dalsze słowa na temat zmitologizowanych protokołów to jedynie potwierdzają. Identyczną optykę stosuje jedynie słuszna Wyborcza.

    Nie stwierdzałem czy owe protokoły są prawdziwe, ale to o czym w nich mowa.
  • @norwid 23:23:38
    A jak użyję słowa: "piramidalna(sic!) brednia" na określenie koncepcji nwo to co to zdradzi i będzie typowe dla kogo?
    "Ostatni Europejczyk" świetnie to określił ja dodam jeszcze- koncepcja zrodzona w głowach, które nie były w stanie sobie wyobrazić, jak bardzo świat może się zmienić w przeciągu tak krótkiego czasu i że cokolwiek może zagrozić zachodniej dominacji nad światem.
    Wystarczy prześledzić ostatnie mutacje - niedoinformowani wyznawcy nwo nadal nie uwzględniali w nich rosnących potęg azjatyckich. Nadal, niemal jak w XIX w. możni tego świata rekrutują się wg nich niemal wyłącznie ze świata Zachodu.
    Ciekawe jak długo śmieją się w Chinach kiedy słyszą o farmazonach, w których "zamorskie diabły"(niechińczycy) roją sobie, że będą decydować o czymkolwiek w ich kraju?

OSTATNIE POSTY

więcej
  • KLUB DYLETANTÓW

    Pochwała wojny domowej

    Zostałem właśnie na moim ulubionym forum historycznym zaliczony do debili lub prowokatorów. Poszło o to, że wobec widocznej niemożności przekonania którejkolwiek ze stron, zaproponowałem użycie argumentu rozstrzygającego - przemocy. czytaj więcej

  • KLUB DYLETANTÓW

    Bóg, człowiek, wartości

    Ulubioną rozrywką Majów był rodzaj gry w piłkę. Na najwyższym poziomie, mecz kończył się złożeniem jednej z drużyn w ofierze. Dawniej sądzono, że taki los spotykał przegranych. Nowsze badania sugerują, że ginęli... zwycięzcy! czytaj więcej

  • KLUB DYLETANTÓW

    O państwie i takich tam - w punktach

    Pisałem o tym wszystkim wiele razy i - na tyle, na ile rzecz jest w ogóle do ogarnięcia w chaosie mojego bloga głównego - spróbuję podać odnośniki. Rzecz wciąż wydaje się jednak aktualna, spróbuję zwięźle zebrać to razem do kupy. W punktach. czytaj więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

  • posty: 224 komentarze: 8287
  • posty: 368 komentarze: 12521
  • posty: 267 komentarze: 9390
  • Iza
    posty: 355 komentarze: 3548