Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
218 postów 574 komentarze

Boska Wola

Boska Wola - konie achałtekińskie, historia, cywilizacja, społeczeństwo

Zasada kopernikańska

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wczoraj minęło 470 lat od śmierci szacownego kanonika warmińskiego. To dobry moment, żeby przypomnieć fundamentalną zasadę WSZELKIEJ nauki. Od czasów Kanta łączoną właśnie z nazwiskiem Kopernika.[1]

Wedle tej zasady, jeśli chcemy myśleć naukowo, musimy odrzucić założenie, iż czy to my sami (jako obserwator świata), czy to przedmiot którym się zajmujemy – jest w jakikolwiek sposób OBIEKTYWNIE (tj. niezależnie od naszych wyborów) wyróżniony względem całej reszty rzeczywistości.


 

Dzięki przyjęciu tej zasady prawa wykrywane przez naukę (niezależnie od tego, czy jest to fizyka, astronomia, ekonomia, historia czy socjologia), o ile tylko spełniają pozostałe kryteria „naukowości“ (tj., przede wszystkim – o ile istnieje możliwość ich obalenia w drodze testu eksperymentalnego lub obserwacji) – uważamy za obowiązujące dla całego świata dostępnego naszym zmysłom. 

Jest to zatem zasada wprowadzająca niejaką ekonomię myślenia do nauki – tak samo jak znana wszystkim „brzytwa Ockhama“. Jak do tej pory – nikt nigdy skutecznie „zasady kopernikańskiej“ nie zakwestionował (na gruncie nauki rzecz jasna…). 

Istnieje niejakie napięcie pomiędzy „zasadą kopernikańską“, z której wynika i to, że Wszechświat w żadnym razie NIE MOŻE zajmować się ze współczuciem i sympatią swoimi ewentualnymi mieszkańcami (bo byliby wówczas niewątpliwie wyróżnieni i uprzywilejowani), a tzw. „zasadą antropiczną“ w kosmologii. 

Ponieważ jednak nasza wiedza kosmologiczna jak na razie nie jest wielka – można tę sprzeczność uznać za typową chorobę wieku dziecięcego – i liczyć na to, że przyszłe badania wyjaśnią, jakim to sposobem i dlaczego zdają się być prawa fizyki tak przychylne zjawisku życia. 

Oczywiście, że istnieje bardzo poważne napięcie pomiędzy „zasadą kopernikańską“, a wszelkim myśleniem nienaukowym. To właśnie „zasada kopernikańska“ jest tym kryterium, które wygoniło z królestwa nauk teologię wraz z dyscyplinami pokrewnymi – i które sprawia, że ŻADEN z istniejących na świecie podręczników szkolnych do historii (na przykład…), a i spora część literatury historycznej niesłusznie uważanej za „poważną“ – nie przedstawia najmniejszej zgoła wartości naukowej. 

Co do teologii, pozwolicie Państwo, że tym razem skorzystam z okazji, aby milczeć. 

O historii natomiast – kilka słów opowiem, bo po to właśnie siadłem do klawiatury. 

Aplikacja „zasady kopernikańskiej“ w naukach historycznych nie jest rzeczą prostą. Po pierwsze dlatego, że sama materia rzeczy, stawia tu zaciekły opór. Historyk, badając świadectwa pozostałe po naszych przodkach, natrafia na ich intencjonalne lub nie-intencjonalne, ale zawsze przecież – subiektywne świadectwa. Poprawnie wykonana krytyka źródeł pozwala subiektywizm tych świadectw przezwyciężyć – ale ileż to wymaga pracy..? 

Praca historyczna może być zatem „nie-kopernikańska“, czyli pozbawiona waloru naukowości, po prostu dlatego, że została źle napisana i zbyt dowierza jakiejś, jednostronnej relacji, nie weryfikując tego, co ludzie powszechnie na swój temat zmyślają. 

Po drugie dlatego, że historia, opisując czyny ludzi, pisana jest przez ludzi i dla ludzi – i zawsze jakaś przymieszka subiektywizmu, siłą rzeczy nawet do dobrze wykonanej pracy – może się wkraść. 

Nie jest przypadkiem, na co narzekał ostatnio nasz młody kolega, że miłośnicy historii z Polski, zajmują się przede wszystkim historią Polski. Historia Wysp Owczych, jako żywo – mało nas interesuje, a i znawców historii Chin – choć łatwiej o takich – też nie ma wśród Polaków zbyt wielu. 

Osobnym zupełnie przypadkiem, jawnie gwałcącym „zasadę kopernikańską“ jest, gdy autor pracy historycznej wprowadza do swojej narracji „zasady porządkujące“ i „aksjologie“, inne niż te, które bezpośrednio wynikają z badanego materiału. 

Tym sposobem nienaukowym bełkotem jest np. „mesjanizm narodowy“ Józefa Hoene – Wrońskiego, o którym wspominałem dwa wpisy temu. Generalnie, jak gdzieś widać takie sformułowania jak „cywilizacja polska“, „przeznaczenie narodu“, „duch narodu“, itp. – to już nie ma co dalej czytać, od razu wiadomo że wariat i że czytelnik, który nie jest psychiatrą klinicznym i nie studiuje przypadków manii – może z lektury takiego tekstu odnieść co najwyżej szkody na umyśle. 

Jest natomiast pracą jak najbardziej naukową – tyle, że – po ponad pół wieku – negatywnie zweryfikowaną, a więc, należącą do historii historiografii – np. dzieło „O wielości cywilizacji“ prof. Feliksa Konecznego. 

Koneczny zbyt mało wiedział o innych niż tzw. „łacińska“ cywilizacjach, by zadanie ich opisu wykonać poprawnie. Nawet jego „Cywilizacja bizantyńska“ jest rozpaczliwie wtórna, oparta na dawno zakwestionowanych, prymitywnych opracowaniach, pozbawionych obecnie najmniejszego znaczenia jak chodzi o wartość poznawczą. Opis „cywilizacji turańskiej“ który dał, tak się ma do rzeczywistego życia ludów Wielkiego Stepu Eurazjatyckiego, jak Kolumba rewelacja o odkryciu drogi do Indii do prawdy. W efekcie całość „teorii wielości cywilizacji“ pozostaje pewną propozycją metodyczną bez treści.

Kto powołuje się na tę teorię jako na „ustalony fakt naukowy“ – bredzi, bo takiego statusu w chwili obecnej mieć ona żadną miarą nie może. Sam Koneczny jednak, choć zbłądził na koniec, przecież usiłował swojej historiozofii, czyli właśnie „zasady porządkującej dzieje powszechne“ – dojść na podstawie faktów. Błędu w metodzie zatem – nie popełnił. Tyle, że faktów znał zbyt mało. 

Prawdopodobnie zadanie, które sobie postawił – było zwyczajnie niewykonalne dla samotnego badacza, którego pod koniec życia komunistyczny reżim nawet do biblioteki uniwersyteckiej nie wpuszczał… 

Niewielką lub żadną zgoła wartość naukową posiada obecnie prawie cała nasza historiografia wieku XIX i zdecydowana większość publikacji wydanych w wieku XX. 

Historiografia polska wieku XIX pochłonięta jest sporem o przyczyny upadku I Rzeczypospolitej. Zarówno o owych przyczynach, jak i o pospolitych błędach historyków, którzy je opisują – całkiem niedawno oddzielnie pisałem. 

Historiografia polska wieku XX to w dużej mierze „propaganda historyczna“, a nie nauka. 

Jest pewną utartą praktyką, co najmniej od czasów „nauczyciela spod Sadowy“, a kto wie, może i od czasów Marcina Lutra – używać opisu dziejów do pobudzania lojalności, patriotyzmu i oddania poddanych gosudarstwa. Oczywiście, takie pisarstwo to w najlepszym razie apologetyka (jak nie bajkopisarstwo wręcz…) – a nie nauka. I właśnie „zasadę kopernikańską“ gwałcą owe podręczniki szkolne i owe publikacje pozornie naukowe, a w rzeczy samej – wychwalaniu (lub poniżaniu, bo i takie mamy – już za komuny wiele takowych się pojawiło, a ostatnio to wręcz modne…) dziejów własnych poświęcone. 

Z „zasady kopernikańskiej“ wynika, iż w żadnym razie NIE MOGĄ być dzieje Polski w jakikolwiek bądź sposób „wyróżnione“, „niezwykłe“, „obarczone szczególną misją“. Gdybym usiłował teraz dyskutować rzecz tę w szczegółach, wyszłoby jakieś „opus magnum“ na wiele dziesiątków stron co najmniej. Poniekąd zresztą – nie muszę robić wszystkiego naraz, mogę się odwołać do wcześniejszych na ten temat publikacji – a jeśli jakiś szczególny wątek będzie Państwa interesował, zawsze możemy do niego wrócić w przyszłości. 

Chciałbym tylko zwrócić uwagę – po raz kolejny! – na oczywisty zdawałoby się fakt, że fałszywa historia jest matką fałszywej polityki. O czym też pisałem wiele razy. 

Jeśli nawet taka „historyczna apologetyka“ pozostaje nieodzowną dla utrzymania mas poddanych w stanie pożądanego przez władzę oddania i lojalności (mam co do tego wątpliwości – ale to też temat na osobną dyskusję…) – to, na Boga, dokąd mogą zaprowadzić ten naród ludzie pretendujący do bycia elitą, ludzie którzy pragną formułować jakieś programy na przyszłość, jeśli posługują się wyświechtanymi kliszami myślowymi rodem z podrzędnej publicystyki historycznej – zamiast prawdziwej wiedzy..?

 

 

Co by ułatwić Państwu zrozumienie, dam – na razie bez szczegółów – zgubny spis wybranych „błędów i wypaczeń“ względem „zasady kopernikańskiej“ na podstawie jednego tylko tekstu z „Nowego Ekranu“ i dykusji, jaką wywołał:

1) Rzekomy brak „instynktu państwowego“ u Polaków to teza wywodząca się z XIX-wiecznej „szkoły krakowskiej“, rozwinięta potem przez Jasienicę. Pięknie to się wkomponowywało w narodowo – państwowy nurt propagandy PRL i kult silnej władzy. Źródła historyczne w sposób oczywisty tej tezie przeczą.

2) Teza o wyjątkowości ustroju „demokracji szlacheckiej“ – nie ma podstaw źródłowych. To czysty przypadek, że u nas pewne rozwiązania ustrojowe, które były powszechne co najmniej w całej Europie Środkowej (a sporą część da się zidentyfikować wszędzie, od Atlantyku po Ural, albo i dalej…), nie zanikły w XVII wieku jak gdzie indziej, tylko trwały JEDNO stulecie dłużej.

3) Niemieckiej „V kolumny żyjącej wśród nas od wieków“, przez wzgląd na tytułowego Kopernika, to już wręcz – wstyd komentować…

4) „słowiańska Polska“ i „Polska żydowsko – niemiecka“ – taa…

5) rzekoma różność cywilizacyjna Polski od całej reszty świata – no właśnie…

No i tym sposobem – zdaje się, że po raz pierwszy popełniłem wpis, który w zasadzie w pierwszej kolejności powinien pójść na „Nowy Ekran“..? No cóż – i tak zapewne, podobnie jak wczoraj, ciekawsza dyskusja będzie przecież – tutaj…
--------------------------------------
[1]Acz nie zawsze i niekoniecznie - zależy to do pewnego stopnia od zastosowania – por. dość zgrabne ujęcie angielskiej Wikipedii jak chodzi zarówno o „zasadę kopernikańską“, jak i jej bardziej ogólne sformułowanie, które tu nas interesuje.

KOMENTARZE

  • UPIĆ SIĘ ?
    1. PRAWA wykrywane przez naukę:
    Otóż wszystkie prawa wykrywane przez naukę dotyczą wyłącznie praw FIZYKI. Innych praw NIE MA ...

    Ale jeżeli twierdzisz inaczej, to podaj mi jakieś prawo NIE-FIZYCZNE, a ja ci wykażę, dlaczego albo:
    - to prawo nie jest prawem
    - albo to prawo jest w istocie prawem fizyki

    Przykładowo w socjologii nie ma żadnych "praw", jest tylko BEŁKOT lub OPINIA. Stąd np. genderyzm nie ma podstaw naukowych, jest zbiorem opinii. Np. opinią jest, że Bęgowski vel Grodzki jest kobietą.


    2. KONECZNY - Koneczny nie popełnił błędu z powodu "braku wystarczającej ilości materiałów.
    Wyobraźmy sobie sytuację, że Koneczny z jakiegoś powodu ma dostęp do DOSŁOWNIE WSZYSTKIEGO, co się wydarzyło w historii. Może nawet czytać nieistniejące dziś dokumenty i oglądać każdą sytuację jak film.

    A mimo to efektem jego pracy może być WYŁĄCZNIE BEŁKOT.

    Powodem jest to, że błędne są ZAŁOŻENIA !!!

    Otóż coś takiego jak "cywilizacja" jest NIEDEFINIOWALNE !!!
    Niedefiniowalne są również pojęcia niższego rzędu !!!

    Nie jesteśmy w stanie definiować czegoś, co psycholodzy nazywają "charakterem" człowieka. Skoro nawet to nie jest możliwe, to jak można w ogóle określać coś mianem "prawa" w rozwoju cywilizacji ???

    Zbyt dużo zmiennych i brak definiowalności pojęć.

    Natomiast jako beletrystyka quasi-historyczna - jak najbardziej ! W końcu jedni lubią czytać romanse Harlequina, a inni bajdury historiozoficzne ... A jeszcze inni wolą się po prostu upić ...
  • @Boska Wola
    Ponieważ jestem w nastroju " do upicia" ( wypadek na torze) - zamiast rozważań epistemologicznych wklejam dwa wierszyki do refleksji.

    Pierwszy dla Boskiej Woli- przekazuję tylko to co wkleiła pewna świątobliwa niewiasta pod moim tekstem.

    Żyło raz sześciu w Hindustanie
    Ludzi ciekawych niesłychanie
    I chociaż byli ślepi,
    Wybrali kiedyś się na błonie,
    Aby zapoznać się ze słoniem
    I umysł swój pokrzepić.
    Pierwszy z nich przyspieszywszy kroku,
    Nos rozbił na słoniowym boku
    O twardą jego skórę;
    Więc do swych towarzyszy pięciu
    Krzyknął: – Już wiem o tym zwierzęciu,
    Że jest najtwardszym murem.
    Gdy się do słonia zbliżył Drugi,
    Na kieł się natknął ostry, długi,
    Więc swych przyjaciół ostrzegł:
    - Ach, uważajcie moi mili,
    Żebyście się nie skaleczyli,
    Bo słoń to ostry oszczep!
    Trzeci, podchodząc do zwierzęcia,
    Nie więcej miał od tamtych szczęścia:
    Słoń trąbę swą rozprężał,
    A on dotknąwszy trąby dłonią,
    Rzekł: – Ja już wszystko wiem o słoniu,
    Słoń jest gatunkiem węża!
    Wtedy powiedział ślepiec Czwarty,
    Bardzo ciekawy i uparty:
    - Chcę wiedzieć, czego nie wiem!
    I kiedy sam przy słoniu stał,
    Rzekł, obejmując mu kolano:
    - Już wiem, że słoń jest drzewem!
    Gdy się do słonia Piąty zbliżył,
    Słoń siadł na ziemi, łeb obniżył
    I ruszać jął uszami;
    Więc Piąty, rzecz uogólniając,
    Rzekł: – Już poznałem prawdę całą,
    Słonie są wachlarzami!
    Nie gorszy, choć ostatni, Szósty,
    Najpowolniejszy, bo był tłusty
    I dał się innym minąć,
    Rzekł, gdy za ogon słonia chwycił:
    - Nie przypuszczałem nigdy w życiu,
    Że słoń jest zwykłą liną!
    I żaden z ślepców tych aż do dziś
    Nie chce się z innym ślepcem zgodzić,
    Część prawdy tylko znając;
    Każdy przy swojej trwa opinii,
    Każdy ma rację swą jak inni,
    Lecz wspólnie jej nie mają.

    Drugi specjalnie dla Ultima Thule

    Siedzi Jerzy na wieży
    i nie wierzy,
    że na wieży
    jest sto jeży.

    I serdecznie pozdrawiam.
  • @Iza 09:45:53
    A do tego są jerzyki, zrobią jeżom fiki-miki.
    Przepraszam. Też mam za soba traume.
    A wiersz o słoniu - bardzo trafny!
  • @Ultima Thule 09:04:18
    Może w czarno białym świecie tak jest jak mówisz, ale w rzeczywistości nie potrzeba aby prawo było zdefiniowane nieskończenie szczegółowo jak w matematyce, żeby było użyteczne. Tak samo jest z definicjami.
    To, że nie możesz jednoznacznie przyporządkować każdej osobie charakteru nie oznacza, że to pojęcie jest bełkotem. W 90% przypadków możesz to zrobić.
    W psychologii możesz np. stwierdzić, że jeśli argumentujesz w sposób A to uda ci się przekonać X% więcej osób niż jak argumentujesz w sposób B. Nie jest to precyzyjne, ale taka wiedza może być bardzo użyteczna nawet jak kompletnie nie wiesz dlaczego to działa.
  • @nyen 13:14:08
    Nie rozumiesz. Nie chodzi o to, że jakaś wiedza "może się przydać", tylko o to, czy stwierdzenia są LOGICZNE i WEWNĘTRZNIE NIESPRZECZNE. A bez tego nie ma nauki !!!

    To są po prostu różne DYWAGACJE i OBSERWACJE, które na dodatek mogą być pomiędzy sobą SPRZECZNE.

    Przykładem są nauki ekonomiczne. Jedni twierdzą, że "A", inni twierdzą, że "B", a WOLNORYNKOWCY twierdzą, że ani "A", ani "B" tylko że należy się od gospodarki ODPIERDOLIĆ i pozwolić ludziom działać SAMODZIELNIE ...

    Zauważ, że jest BARDZO DUŻO książek o analizie technicznej rynków kapitałowych.

    Ale wystarczy chwilę pomyśleć, żeby zadać proste pytanie:
    - jeżeli w tych książkach jest PRAWDA i wiedza z nich daje PONADPRZECIĘTNĄ szansę wygranej, to dlaczego posiadacz tej wiedzy nie wykorzystuje jej sam potajemnie, tylko ją ujawnia ?
    - nawet, jeżeli ta wiedza dawałaby ponadprzeciętną szansę wygranej, to gdy zostanie rozpropagowana wśród większości uczestników rynku, to jej skuteczność spadnie do normalnej (inaczej być nie może). A "normalna" oznacza "LOSOWA" !!!

    I tak jest w większości tych przypadków.

    To, że potrafisz z jakimś prawdopodobieństwem przewidzieć zachowania ludzi nie wynika z żadnej "wiedzy" - wynika z prostej LOGIKI, którą sam sobie możesz wymyślić w 5 minut.

    Co więcej !!! Ta "wiedza" w 99% przypadków jest albo "SZKODLIWA", albo "BARDZO SZKODLIWA", a dowodem na to są "osiągnięcia" psychologów i socjologów w XX wieku - setki milionów ofiar śmiertelnych i być może MILIARD rannych. Nie licząc kilku miliardów ludzi ze "straconych pokoleń".

    W samej Polsce z powodu PRL życie, zdrowie lub możliwości wolnego życia straciło około 100 milionów ludzi ... może już WYSTARCZY tego pierdolonego PSEUDONAUKOWEGO BEŁKOTU ???
  • @Ultima Thule 13:34:47
    Podany przeze mnie przykład nie jest nielogiczny ani nie jest wewnętrznie sprzeczny. Nie wiem po co mówisz oczywistości, że można mieć sprzeczne opinie. Ja pisałem tylko o tym, ze nie tylko twierdzenia fizyczne mają wartość poznawczą i nie muszą być bełkotem.

    Co do analizy technicznej to akurat na podanych przykładach ładnie widać jak można upraszczać skomplikowane zagadnienia, żeby pasowały do czarno-białego podejścia.

    1. Wiedza może dawać ponadprzeciętną wygraną, ale być trudna do zastosowania i jej odkrywca może nie być w stanie tego zrobić, więc rozsądnie jest zarobić na jej opisie. Może autor nie opisuje tego dla pieniędzy tylko dla sławy?
    2. Autor może nie mieć kapitału potrzebnego wystarczającego na zyskowne zastosowanie metody
    3. Wszyscy mogą znać metodę a mimo to niewielu być w stanie ją zastosować ze względu na to, że jest trudna psychologicznie, lub niewielu ma wystarczający kapitał.

    Jak widać nie jest to wcale takie proste i nie zawsze wystarczy "chwilę pomyśleć", bo może się okazać, że chwila to za mało. Trochę pokory.

    Skoro już jesteśmy w temacie wątpliwych DYWAGACJI i OBSERWACJI to:

    "Co więcej !!! Ta "wiedza" w 99% przypadków jest albo "SZKODLIWA", albo "BARDZO SZKODLIWA", a dowodem na to są "osiągnięcia" psychologów i socjologów w XX wieku - setki milionów ofiar śmiertelnych i być może MILIARD rannych. Nie licząc kilku miliardów ludzi ze "straconych pokoleń"."
    Moim zdaniem jest to dobry przykład tego typu twierdzeń.
  • @nyen 14:48:25
    ad 1.: nie bądź naiwny jak dziecko ...

    ad 2.: to pójdzie do firmy, w której się zatrudni na success fee ...

    ad 3.: j.w.

    A poza tym, skoro pomimo DROBIAZGOWEGO OPISU to "nie jest takie łatwe", to znaczy, że to są BZDURY ...


    Co do sprawy konsekwencji XX wieku i wojen, to to oczywiście są OBSERWACJE i żadnych naukowych praw nie da się z tego wywieźć ...

    Potwierdza więc to moją tezę w 100% ...
  • @Ultima Thule 14:54:52
    ad 1. Widzisz, ja się tradingiem zajmowałem osobiście i wiem dokładnie o co chodzi i jak najbardziej stosowanie długoterminowo skutecznej strategii może być bardzo trudne do zrobienia mimo posiadanie dokładnie opisanej strategii. Cóż, Ty pewnie wiesz lepiej, bo "pomyślałeś chwilę". Chylę czoła.
    ad 2. Rozumiem, że przyjdzie i powie "dzień dobry, mam genialny system dajcie mi kilka milionów do zarządzania." Świat jest taki prosty, nie?

    Niczego nie potwierdza, bo twierdziłeś, że nie ma żadnych praw poza fizycznymi, a to nie ma z tym żadnego związku. Twierdziłeś, że nie da się zdefiniować pojęcia cywilizacja i z tym to również nie ma związku.
  • @nyen 15:09:10
    ad 2.: gdyby miał choćby tyle, ile zainwestował w książkę, to biorąc pod uwagę ponad-standardowe zyski szybko zarobił by kilka razy więcej, a potem znowu kilka razy więcej itd.

    W efekcie bardzo szybko uzyskałby duże pieniądze i tak w nieskończoność ...

    No bo przecież jeżeli to jest PRAWDZIWA WIEDZA, to jest ona prawdziwa ZAWSZE ...


    Ale niestety - to NIE JEST WIEDZA !!!

    To jest BEŁKOT oparty o analizę danych HISTORYCZNYCH !!!

    Trochę to przypomina powtarzanie ścieżki grzybiarza w nadziei, że znajdzie się po nim jakieś grzyby ...

    Analiza techniczna jest CHOMEOPATIĄ RYNKÓW FINANSOWYCH !!!

    Nie ma ŻADNEGO uzasadnienia i żadnych fundamentów !!!

    Jest to zamek zbudowany na piasku ...
  • @Ultima Thule 09:04:18
    Bełkotem w takim razie są również Jakże Uczone Rozważania Szanownego Pana.

    Co skądinąd bodaj Wittgenstein na końcu swojego zasadniczego traktatu uroczyście przyznał.

    Tym niemniej, pozwolę sobie zauważyć, że aby historia była "nauką" i musiała się stosować do wszystkich reguł i zasad "myślenia naukowego" - nie ma najmniejszego powodu, aby formułowa jakiekolwiek "prawa" w rozumieniu np. "prawa grawitacji".

    Wykonanie poprawnego opisu faktów - wymaga dokładnie takiej samej metodologii...
  • @Boska Wola 15:50:11
    Historia dzieli się na FAKTY i INTERPRETACJE. Fakty można analizować naukowo. Interpretacja nie jest już nauką, choć z pewnością jest znacznie ciekawsza, niż faktografia ...
  • @Ultima Thule 15:36:46
    Ponad-standardowe dobre zyski to np. 15% rocznie ponad inflacje. Po 10 latach daje to ledwo 4-krotność zainwestowanego kapitału. Do tego dochodzi niepewność. Trzeba mieć dużo pieniędzy, żeby się opłacało. A nawet jeśli potencjalnie daje to wyższe zyski to przecież nie każdy jest ryzykantem i może woleć pewniejszy mniejszy zysk i szybko niż zmienny zysk i później.

    Poza tym dobry system nie oznacza, że co roku zarabiasz na pewno X%. System daje wyniki tylko probabilistyczne, więc może się okazać, że przez następne 2 lata zarobisz 0. I wcale to nie oznacza, że system nie działa. Ale, żeby to zrozumieć to trzeba pomyśleć dłużej niż chwilę.

    W każdym razie to wszystko jest poza tematem, i nie warto tego kontynuować. Nadal nie obronił Pan oczywiście błędnych twierdzeń z pierwszego postu.
  • @nyen 16:36:43
    oczywiście, że to rozumiem. Nie wiesz, z kim rozmawiasz ...

    Ale uważam, że analiza techniczna jest BZDURNA, bo nie wiadomo, z czego wynika. Jej założenia są takie, że "skoro to kiedyś tak działało, to teraz będzie też tak działało". No przecież nawet dziecko wie, że to MUSI BYĆ BZDURA ...

    Dokładnie tak, jak chomeopatia ...
  • @Ultima Thule 16:42:30
    No przyznaję, że nie wiem z kim rozmawiam. Zrobię research :)

    Mogę nie wiedzieć dlaczego ludzie chorują na raka a mimo to twierdzenie, że skoro dotychczas umierają to w przyszłym roku też będą umierać wcale nie jest głupie. Oczywiście jest tu założenie, że ludzie się świat nie zmienia za bardzo z roku na rok, ale jest to założenie dość rozsądne. Podobne założenie może być podstawą analizy technicznej: ludzie się nie zmieniają i reagują podobnie jak w przeszłości i dzięki temu być może można prognozować cenę na podstawie historii (oczywiście probabilistycznie). Nie musi to być bzdura. Są zresztą przykłady ludzi, którzy potrafili w ten sposób zarobić mnóstwo pieniędzy i robić to tak systematycznie i w tak dlugich okresach czasu, że nie da się tego nawet sensownie tłumaczyć szczęściem. Polecam serie książek Schwagera "Czarodzieje rynku"
  • @nyen 17:05:17
    zdradzę ci pewien sekret:

    INSIDE TRADING ...
  • @Ultima Thule 17:26:13
    W przywoływanej przeze mnie serii jest dużo przykładów traderów i część z nich miała taki styl gry, że nawet nie byliby w stanie wykorzystać takich informacji (kilkaset zagrań dziennie, granie tylko na indeksach itp.), ale najlepiej mieć gotową teorię a jak się nie zgadza z faktami to wiadomo :)
  • @Ultima Thule 09:04:18
    Znowu szołmeństwo i braki duże...
  • @Boska Wola 15:50:11
    Wdawanie się w dyskusję z Ulti-Tulti jest działalnością bardzo niepoważną. Proszę się poprawić, bo będzie rozbijał każdą dyskusję ;)
  • @Boska Wola
    Stwierdziłem parokrotnie, że z historii jestem noga i mam do historiografii stosunek bardzo podejrzany ( ewentualnie zaakceptowałbym Gibbona i Józefa Flawiusza).

    Twoja uwaga o falsyfikacji prac Konecznego uratowała mnie przed wydatkiem 600 - 700 zł, bo chciałem już kupić wszystko jak leci. Mimo tego uważam, że to niegłupi facet był (w szczególności w historiozofii).

    To bardzo ciekawy felieton i jestem za niego wdzięczny (kłaniają się nauki ścisłe).
  • @jazgdyni 18:27:02
    "O wielości cywilizacji" powinno być lekturą obowiązkową na seminariach doktoranckich z historii - choćby po to, żeby pokazać, jak się z klasą spada z wysokiego konia. Wszystko co pisał o Krakowie ma nieprzemijającą wartość. Poza tym, to są raczej ciekawostki, które laika, przyjmującego je za dobrą monetę bez krytycyzmu, mogą na nieliche manowce zaprowadzić.

    Nasz sympatyczny kolega GPS5 jest takim właśnie "na manowce zaprowadzonym" - i choć tłumaczę mu po raz nie wiem już który, on wciąż nie potrafi pojąć, na czym polega moje pytanie o "pilnowanie reguł" w libertariańskiej utopii...

    Serdecznie polecam Karola Modzelewskiego "Barbarzyńską Europę". Może autor nie tak do końca z naszej bajki, ale dzieło - pierwsza klasa..!
  • @jazgdyni 18:19:32
    jak to rozbijał, skoro ja ją kreuję !
  • @nyen 17:47:38
    zauważ, że to jest tak, że dopóki dzieją się rzeczy przewidywalne na podstawie dotychczasowych zdarzeń, to wszystko jest ok.

    Ale jak tylko się coś zmienia, to efekt jest taki jak na filmie "Wielka Włóczęga", gdy ścigający Luisa de Funes Niemcy jadą zgodnie z namalowaną na jezdni białą linią ... Problem w tym, że w pewnym momencie linia zjeżdża na pobocze w stronę skarpy ...
  • @Ultima Thule 09:04:18
    Cytuję - "Otóż wszystkie prawa wykrywane przez naukę dotyczą wyłącznie praw FIZYKI. Innych praw NIE MA ..."

    Pozwól, że z ciekawości spytam - po jakiej jesteś specjalizacji - cząstki, biofizyka, MMF, stałocielec, teoria grawitacji, może po strunach?
  • @Ultima Thule 09:04:18
    Nie istnieje coś takiego jak - "prawa fizyki". Tak, to mówi pani do uczniów w szkole podstawowej.

    W fizyce, podobnie jak w wielu innych naukach istnieją mniej lub bardziej "sensowne" teorie.

    Nic więcej.

    No, może jeszcze pseudofilozoficzna i filozoficzna "nadbudowa".
    Mniej lub bardziej sensowna.

    W pewnym sensie nawet matematyka nie jest "ścisła".

    Poczytaj trochę o filozofii matematyki to się zdziwisz.

    Pozdrawiam

    PS. Zapomniałem, że jako wszystkowiedzący niczego nie czytasz, bo i po co.
  • @autor
    Nawet zamierzałem całość przeczytać, ale....

    Po kilkukrotnym przeczytaniu pierwszego zdania - cytuję:

    "Wedle tej zasady, jeśli chcemy myśleć naukowo, musimy odrzucić założenie, iż czy to my sami (jako obserwator świata), czy to przedmiot którym się zajmujemy – jest w jakikolwiek sposób OBIEKTYWNIE (tj. niezależnie od naszych wyborów) wyróżniony względem całej reszty rzeczywistości."

    Ni w ząb nie mogłem zrozumieć o co w nim chodzi, gdzie podmiot, gdzie orzeczenie. Chyba to jakaś łamigłówka dla GPS-a.

    To "se reszte" odpusciłem.

    pozdrawiam

    PS Przynależnośc do klubu dyletantów nie powinna zwalniać od umiejętności posługiwania się językiem polskim.
  • @nonscolar 21:44:13
    A co tu jest niezrozumiałego??? Obserwator jest częścią eksperymentu/obserwacji i wpływa na obiekt eksperymentu/obserwacji. Generalnie chodzi o kota Schrödingera.
  • @autor
    "3) Niemieckiej „V kolumny żyjącej wśród nas od wieków“, przez wzgląd na tytułowego Kopernika, to już wręcz – wstyd komentować…"



    Kwestionuje pan, że w Polsce nie było i nie ma niemieckiej 5 kolumny???

    niemcy od wieków mieszkali w Polsce

    więc poproszę jednak o komentarz...
  • @Maciej Piotr Synak 10:00:57
    Powiem tak: jeśli ktoś używa pojęcia "Niemiec" i "Polak" w odniesieniu do roku, dajmy na to 966, 1410, czy nawet jeszcze 1800 w takim samym znaczeniu, w jakim funkcjonuje ono obecnie - to, jak dla mnie, osobnik taki reprezentuje zbyt niski poziom intelektualny, aby w jakikolwiek sposób z nim dyskutować - bo i po co, skoro i tak nic nie zrozumie..?
  • @korwinista 03:40:52
    To co Pan napisał to po części bzdura (nie totalna, tylko po części).

    Cytuję - "Obserwator jest częścią eksperymentu/obserwacji i wpływa na obiekt eksperymentu/obserwacji. Generalnie chodzi o kota Schrödingera".

    Kot Schrödingera przedstawiony jako eksperyment myślowy miał uwypuklić niekonsekwencje kopenhaskiej interpretacji zasady nieoznaczoności Heisenberga.

    1. Pewien kłopot z eksperymentem polega na tym, że układ (w sensie mechaniki kwantowej) jest układem makroskopowym, ponadto równanie Schrödingera jest pewnym przybliżeniem opisu zjawisk na poziomie mikroskopowym.

    2. Równanie Schrödingera opisuje część zjawisk mikroskopowych (tylko część) za pomocą amplitud prawdopodobieństwa, wyrażonych funkcjami zesplonymi. Interpretacja rozmaitych wyników (zwłaszcza w tzw. eksperymentach myślowych) to temat na całą książkę. Nie na jedno zdanie.

    3. Pomijając mechanikę kwantową (bo tutaj różnych paradoksów można znaleźć więcej), w normalnych obserwacjach naukowych, czasami obserwaror wpływa na wynik eksperymentu, czasami nie.

    Chyba nie chce mnie Pan przekonywać, że badając wpływ położenia księżyca na poziom przypływów i odpływów mam wpływ i na księżyc i ocean, a tym samym na wyniki pomiarów :-)

    pozdrawiam
  • @Boska Wola 10:08:57
    Sęk w tym, panie Boska Wola, że ja używam słowa niemiec w sensie OBCY.

    Niemiec, to niemota. Niemowa. Ktoś, kto nie rozumie ludzkiej mowy.

    Tak Słowianie określali OBCYCH. Obcych, o odmiennej - NIE-LUDZKIEJ - "kulturze". OBCYCH, którzy nie potrafili mówić w słowiańskiej mowie - czyli w LUDZKIEJ mowie.

    To po pierwsze.

    Po drugie - dlaczego imputujesz mi, ludziu, w jakim sensie ja używam słów niemiec, Polacy?


    Ja swoich pojęć nie uzależniam od dat.

    Co najwyżej ty to robisz, skoro tak postrzegasz pojęcia ludzi.

    Nic o mnie nie wiesz, zaś twoje spaczone pojęcie na temat SŁÓW wcale nie oznacza, że posiadasz zbyt niski poziom intelektualny.


    Może to oznaczać, choć nie musi, że uprawiasz dezinformację.

    Jamochłonów ci u nas dostatek.

    A przede wszystkim dostatek ich w służbach....
  • @Maciej Piotr Synak 22:56:43
    Wystąpię do oficera prowadzącego o podwyżkę...
  • @Boska Wola 06:28:00
    Ten facecik dwojga imion z UPR chyba dostał jakieś nowe zadanie od oficera prowadzącego, bo ostatnio wlazł na KD i pieprzy od rzeczy, gdzie popadnie.

OSTATNIE POSTY

więcej
  • KLUB DYLETANTÓW

    Pochwała wojny domowej

    Zostałem właśnie na moim ulubionym forum historycznym zaliczony do debili lub prowokatorów. Poszło o to, że wobec widocznej niemożności przekonania którejkolwiek ze stron, zaproponowałem użycie argumentu rozstrzygającego - przemocy. czytaj więcej

  • KLUB DYLETANTÓW

    Bóg, człowiek, wartości

    Ulubioną rozrywką Majów był rodzaj gry w piłkę. Na najwyższym poziomie, mecz kończył się złożeniem jednej z drużyn w ofierze. Dawniej sądzono, że taki los spotykał przegranych. Nowsze badania sugerują, że ginęli... zwycięzcy! czytaj więcej

  • KLUB DYLETANTÓW

    O państwie i takich tam - w punktach

    Pisałem o tym wszystkim wiele razy i - na tyle, na ile rzecz jest w ogóle do ogarnięcia w chaosie mojego bloga głównego - spróbuję podać odnośniki. Rzecz wciąż wydaje się jednak aktualna, spróbuję zwięźle zebrać to razem do kupy. W punktach. czytaj więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

ULUBIENI AUTORZY

  • posty: 225 komentarze: 8363
  • posty: 368 komentarze: 12546
  • posty: 267 komentarze: 9390
  • Iza
    posty: 355 komentarze: 3547