Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
218 postów 574 komentarze

Boska Wola

Boska Wola - konie achałtekińskie, historia, cywilizacja, społeczeństwo

Nasi najbliżsi bracia, Niemcy…

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Pół dnia się zastanawiałem, co by tu napisać kontrowersyjnego, co wzbudzi burzę krytyki. Wypieliłem kilka grządek w ogródku, przelonżowałem wszystkie 7 koni (źrebiąt nie wyłączając…) – i wciąż nic.

Na szczęście – zajrzałem do komentarzy pod ostatnim wpisem pani KOSSOBOR na „Nowym Ekranie“ – o Krzyżakach. Sprawa stała się jasna: nie ma lepszego pomysłu – trzeba wetknąć Wam, Drodzy Czytelnicy, palec w oko i wykpić Wasze NICZYM NIEUZASADNIONE antyniemieckie fobie… 

Żeby nie było: akurat tak się przypadkiem składa, że nie przyjaźnię się z ani jednym Niemcem (natomiast mam przyjaciół Moskali i bardzo sobie ich przyjaźń cenię…), a krótkie i przelotne wizyty, które zdarzało mi się składać u naszych zachodnich sąsiadów pozostawiły we mnie jak najgorsze wrażenia (kiedyś może zrecyklinguję opowieść o stadninie w Neustadt am Dosse, gdzie byłem w ramach „podyplomu“ i gdzie BARDZO mi się nie podobało…) – znowu: w przeciwieństwie do wizyt w Rosji, w którym to kraju jestem wprost zakochany.[1] Żeby tylko Dyabli wzięli rosyjską drogówkę, a zaraz bym tam emigrował… 

Jednak – jak to już wczoraj cytowałem – „tylko prawda jest ciekawa“. 

Prawda jest taka, że tzw. „tysiącletni Drang nach Osten“, „odwieczne dybanie złowrogich Germańców na słowiańskie ziemie“ i temu podobne „cliché" PRL-owskiej propagandy, to pomysł tak żenująco młody i niedawny, że zaiste – do głębokiego namysłu nad słabością ludzkiej natury i zawodnością ludzkiej pamięci prowokuje, gdy się historii tego mitu przyjrzeć… 

Pierwszy RZECZYWISTY konflikt pomiędzy Polakami występującymi jako „Polacy“ właśnie (a nie jako poddani takiego lub innego króla, ceniący sobie ponad wszystko osobistą wolność obywatele szlacheckiej Rzeczypospolitej, którym nie w smak habsburgski absolutyzm, itp.), a Niemcami, występującymi jako „Niemcy“ (a nie poddani Cesarza RZYMSKIEGO, lub któregoś z licznych, ale przecież NIGDY nie reprezentujących „Niemiec jako całości“ państw Rzeszy) miał miejsce w Roku Pańskim 1848. 

W trakcie obrad rewolucyjnego Zgromadzenia Narodowego we Frankfurcie nad Menem stanęła sprawa uregulowania kwestii „Wielkiego Księstwa Poznańskiego“, utworzonego na mocy postanowień Kongresu Wiedeńskiego. Początkowo Izba niemal jednogłośnie przychylała się do tego, aby owemu „Wielkiemu Księstwu“ nadać szeroką autonomię (aż do tworzenia własnej siły zbrojnej włącznie) – a po zwycięstwie w rychle spodziewanej wojnie z Rosją – odstąpić je odrodzonej Polsce. 

Im dłużej jednak i im szczegółowiej problem roztrząsano, tym więcej pojawiało się zastrzeżeń. Koniec końców, liberalno – demokratyczna większość Zgromadzenia przegłosowało ograniczenie owej autonomii do Gniezna z przysiółkami (Poznań jako ważna twierdza nie mógł być przecież oddany „niezorganizowanym, niecywilizowanym Polakom“…) – z zakresem rzeczowym tej autonomii tak małym, że de facto więcej praw dawały wcześniej Polakom reakcyjne i kontrrewolucyjne Prusy… 

Musiało się to oczywiście skończyć rozlewem krwi – na szczęście dla niemieckich liberałów i demokratów, rolę kata pacyfikującego insurekcję pod wodzą niejakiego Ludwika Mierosławskiego (mamy zaiste szczęście, żeśmy byli za życia tego pana pod zaborami – gdyby istniała wówczas niepodległa, a nie daj Panie Boże mocarstwowa Polska, a Ludwiczek miał taki pociąg do wojowania jaki miał – i gdyby zrobił karierę w wojsku – to by nam dopiero Cecorę z Batohem i Maciejowicami pospołu sprokurował – tak wielka była skala zadufania i wojskowego anty-talentu tego szczególnego „geniusza“..! Niewielu wodzów w historii powszechnej mogło się taką głupotą poszczycić…) wzięły na siebie owe „reakcyjne i kontrrewolucyjne“ Prusy, które też zresztą całe owo frankfurckie „Zgromadzenie“ na cztery wiatry rozgoniły… 

Prusy zresztą, kilka lat potem, nadały sobie wcale liberalną konstytucję – i przez kolejne 20 lat to Poznań był ośrodkiem polskiego ruchu wydawniczego (liberalizmowi pruskiej konstytucji zawdzięczamy m.in. Maryana hrabiego Hutten – Czapskiego „Historyę powszechną konia“, wydaną właśnie w Poznaniu, w roku 1873 – pierwsze i przez następne niemal 100 lat najważniejsze dzieło nowoczesnej hipologii polskiej…) i życia umysłowego – drugim po… Paryżu!

  

Wydawało się przez chwilę, że rok 1848 to było „nieporozumienie“, i że przecież, koniec końców niemieccy „liberałowie i demokraci“, gdy już dojdą do władzy, to będą MUSIELI Polakom oddać sprawiedliwość. Schyłek rządów Bismarcka rozwiał to złudzenie. Nawet odwołanie „Kulturkampfu“ – nie złagodziło antypolskiej polityki odrodzonej, II Rzeszy: zaś ostatnie przed I wojną światową, budzące wówczas powszechny, światowy skandal, ustawy o przymusowym wywłaszczeniu Polaków – przeszły w Reichstagu głosami nie kogo innego, jak właśnie – „narodowych liberałów“. 

Rok 1848 to ważna cezura. To jest właśnie ten moment, gdy w skali europejskiej (a przynajmniej – zachodnioeuropejskiej) na arenę dziejów wkraczają tzw „masy“. Oczywiście – „masy“ organizowane, manipulowane i kierowane przez predystynowane ku temu „elity“. Które to „elity“ potrzebują jednak jakiegoś rodzaju „pasa transmisyjnego“, jakiejś idei, która zapewni im trwałą kontrolę nad masami. 

Wcześniejszym, jakobińskim wzorem francuskim, tym „pasem transmisyjnym“ stał się w całej prawie Europie w roku 1848 nacjonalizm. Rok 1848 DLATEGO WŁAŚNIE jest ostatecznym kresem rojeń o „wielonarodowej Rzeczypospolitej“: JUŻ w roku 1848 Austriacy wymyślili „Ukraińców“ jako sposób na pacyfikację Galicji – gdy rabacji nie wystarczyło… 

Tylko pozornie paradoksem jest, że rewolucyjne, demokratyczne Niemcy, uosabiane przez frankfurckie „Zgromadzenie Narodowe“ były o wiele mniej łaskawe dla Polaków niż reakcyjny, kontrrewolucyjny król Prus.

Cóż w tym dziwnego..? Król Prus MÓGŁ BYĆ tak samo królem dla każdego ze swoich poddanych – czy był to niemiecki luteranin, mówiący po polsku katolik, czy też modlący się w archaicznym języku ruskim staroobrzędowiec.

Ale demokratyczny przywódca „Zgromadzenia Narodowego“..? Demokratyczny przywódca „Zgromadzenia Narodowego“ sam przemawiał po niemiecku – i jeśli miał skutecznie mobilizować masy wokół swego przywództwa – te masy TAKŻE musiały KONIECZNIE mówić, myśleć i czuć – po niemiecku..! 

Nic w tym zresztą nowego. Granica etnograficzna, granica pomiędzy językami germańskimi, a językami słowiańskimi – przebiegałaby o wiele dalej na zachód, gdyby nie reformacja. Aż do czasów Lutra JAKIMŚ (bliżej nieokreślonym) językiem „wendyjskim“ posługiwali się wieśniacy aż pod Lubeką. Dopiero odejście od łaciny i wprowadzenie języka niemieckiego jako języka nabożeństwa – w ciągu bardzo krótkiego czasu, bo przez około stulecie, przesunęło tę granicę o kilkaset kilometrów na wschód. 

Zauważcie jednak, Drodzy Czytelnicy, że mamy tu do czynienia z procesem – w pewnym sensie – „naturalnym“. To znaczy – NIE BYŁO żadnego „Generalplan Ost“, którego wykonawcą był Luter. W tak absurdalny spisek nie uwierzę, bo to urąga zdrowemu rozsądkowi. Luter zrobił to co zrobił – smaży się za to pewnie w Piekle tuż obok całej gromady ówczesnych papieży. Miał jednak na oku nie doczesne, a pozaświatowe cele – a że, całkiem przypadkowo, stworzył w praktyce narzędzie germanizacji..?

Na katolickim Śląsku jeszcze w rzeczonym roku 1848 polskojęzyczna była większość wsi wokół Wrocławia (NIE TYLKO od strony Oleśnicy…). Niestety, rzeczony rok 1848 wzbogacił arsenał „naturalnej“, „mimowlnej“ germanizacji o jeszcze jedno narzędzie – oto rząd reakcyjnych i kontrrewolucyjnych Prus, aby zdobyć oparcie przeciw zrewoltowanym, liberalno – demokratycznym miastom, postanowił wreszcie zrealizować uwłaszczenie chłopów.[2] 

Uwłaszczenie „w wersji pruskiej“ polegało na tym, że chłopi otrzymywali tytuły własności posiadanej przez siebie ziemi, jednakowoż tylko i wyłącznie pod warunkiem, że:

  • Potrafili przedstawić jakiś prawny dowód na legalność jej posiadania.
  • Oddali 1/3 posiadanego areału ziemianom jako rekompensatę za udzielane im wcześniej wsparcie materialne.
  • Poddali się komasacji gruntów.

W efekcie tylko kilka procent pańszczyźnianych chłopów uzyskało ziemię. Czy można się dziwić, że byli to najczęściej stosunkowo niedawno przybyli osadnicy z Niemiec..? Oni mieli „papiery“ – autochtoni nie… 

Mechanizmów popychających świeżo uwłaszczonych chłopów do germanizacji było zresztą więcej. Ci, którym udało się zdobyć ziemię – wchodzili w nową klasę „agrariuszy“ – wspólne interesy i wspólny pogląd na świat łączył ich od tej pory z wrogim dawniej ziemiaństwem (to dlatego w zaborze pruskim nie było PSL…). 

Ci, którzy ziemi nie zdobyli, albo stawali się wędrownymi robotnikami rolnymi, albo migrowali do miast – i w jednym i w drugim przypadku, było im łatwiej, gdy uczyli się mówić po niemiecku i zarzucali swoją wcześniejszą, „chłopską mowę“. 

Zresztą – ten sam dokładnie mechanizm działał W KAŻDYM PRZYPADKU na korzyść „etnicznej większości“ i na korzyść „etnosu uprzywilejowanego“. W efekcie w Poznańskiem, gdzie większość ziemiaństwa była jednak wciąż polska – tamtejsi „bambrowie“, pokolenie czy dwa pokolenia wcześniej sprowadzeni z głębi Niemiec osadnicy – polonizowali się na potęgę. 

Połowa mojej własnej rodziny to właśnie tacy, w końcu XIX wieku spolonizowani – osadnicy z Bambergu… 

Antypolski spisek? Odwieczne „Drang nach Osten“? Nie! Prawidła ekonomii i psychologii w działaniu – natomiast, chętnie się zgodzę, że NIE JEST PRZYPADKIEM, iż uwłaszczenie w zaborze rosyjskim A TAKŻE w zaborze austriackim – przebiegło wedle całkiem zgoła przeciwnych reguł! 

Oczywiście, że uwłaszczenie w tych dwóch zaborach MUSIAŁO przebiegać wedle całkiem przeciwnych reguł – bo, gdyby przebiegało na sposób pruski, to nie byłoby (nie na taką skalę w każdym razie…), takiego fenomenu jak „naród ukraiński“ – Rusini spod Lwowa czy z Wołynia, poddani takiej samej presji, jak mówiący „po wendyjsku“ włościanie z okolic Głogowa czy Wrocławia – pewnie by się w większości spolonizowali. 

Dlaczego jednak cesarz Franciszek Józef i car Aleksander II mieli robić takie „prezenty“ polskiej szlachcie, skoro ta szlachta była wobec nich permanentnie nielojalna i zajmowała się głównie antypaństwowym spiskowaniem..? 

Pora na wnioski. 

Brednie o „tysiącletnim Drang nach Osten“ – to tylko brednie i, prawdę powiedziawszy, NIE CHCE MI SIĘ z nimi polemizować. Spośród wszystkich granic I Rzeczypospolitej, granica zachodnia była najtrwalszą i najbardziej pokojową. Przebieg linii granicznej między Śląskiem (zagarniętym przez królów Czechnota bene..! A że się czeska szlachta z czasem zgermanizowała..? A do Wiśniowieckich macie pretensje, że się spolonizowali..? Jasienica miał – i Kaczmarski to za nim powtórzył…) a Wielkopolską nie zmienił się od czasów Kazimierza Wielkiego do roku 1792. Między Śląskiem a Małopolską – od czasów Kazimierza Jagiellończyka do roku 1772…

Niemcy współcześni to nasi najbliżsi „bracia krwi“ – lekko licząc pewnie z jakaś 1/3 z nich ma słowiańskich przodków. Podobnie zresztą, całkiem sporo Polaków ma przodków germańskich. To zresztą „widać, słychać i czuć“ – już pomijając fakt, że ogromna większość „prostego ludu“ w Polsce szanuje, a nawet wręcz – czci i wielbi Niemcy. Istnieje dowód całkowicie i bezaplecyjnie rozstrzygający, który nie pozostawia w tej materii najmniejszych wątpliwości! 

Otóż – TYLKO w Polsce tak dobrze rozchodzi się… niemiecka pornografia! Nader słusznie uchodząca za absolutne dno tego rodzaju twórczości. Jeszcze zrozumiałbym, gdyby niemiecka sieć „Media Markt“ sprzedawała to gówno kierując się niemieckim patriotyzmem – ale, jeśli to samo gówno, zamiast (o wiele jednak subtelniejszej…) produkcji francuskiej sprzedaje także francuskie Inmedio..?

------------------------------------------------------

[1] Oczywiście: mowa jest o Rosji POŁUDNIOWEJ! Jak słusznie opowiadał Aleksandr Stiepanowicz: лучше жить на северном Кавказе, чем на южной Сибирий

[2] Proszę NIE SŁUCHAĆ, gdy jakiś idiota opowiada o „pruskim uwłaszczeniu“ w pierwszej połowie XIX wieku. Owszem – wtedy wydano stosowne prawa. Były jednak w praktyce tak skomplikowane, że do roku 1848 na CAŁYM Śląsku uwłaszczyło się raptem… kilkanaście chłopskich rodzin..! Dopiero rewolucja sprawiła, że proces te nabrał przyspieszenia – i zakończył się w ciągu następnego dwudziestolecia…

KOMENTARZE

  • @Autor
    No tak, ale dyskusja była o Krzyżakach, anie o Niemcach?

    Pozdrawiam.
  • @Autor
    Jakoś mnie ta prowokacja nie sprowokowała.
    Może dlatego, że ja całkiem poważnie kilkakrotnie głosiłem podobne poglądy (http://www.fronda.pl/blogi/blog-jurka-wawro/polacy-i-niemcy-sasiedzi-partnerzy-przyjaciele,6647.html, http://netsociety.nowyekran.net/post/29143,trudna-przyjazn-polsko-niemiecka, http://netsociety.nowyekran.net/post/56905,podmiotowosc-polski-w-europie).
    Ostatnie wydarzenia każą mi jednak te poglądy zrewidować.
  • @Boska Wola
    Słowianie to nawet bodajże do Hamburga sięgali?

    No dobrze było, jak było, czyli nieźle. Nie tylko bambrów naściągali, ale przybyło solidne towarzystwo nawet z Austrii i Tyrolu. M.in. rodzina mojej Szanownej.
    Lecz jakie apetyty teraz ma Andżela i Niemcy? To jest bardzo ciekawe.

    Pozdrawiam
  • najwyraźniej mieszka u nas znacznie więcej szwabów, niż się nam wydaje
    skoro to porno się tak sprzedaje,

    a swoją drogą, to w ogóle tylko szwaby mogą kupować porno, skoro można je mieć za darmo.
  • @Jerzy Wawro 18:10:17
    jakie wydarzenia ?
  • Niemcy = Nie My. To nie my. Zwyczajnie słowo wiele mówi. To, że dzisiejsi Niemcy w dużej części to steutonizowani Słowianie
    nie zmienia faktu, że drang nach osten istniał i istnieje.
    Przewrotne jest nazywanie Niemców naszymi braćmi, tylko dlatego, że wielu Słowian zostało zgermanizowanych. Czy taki Rudi Pawelka czy jak mu tam, co to założył Pruskie powiernictwo i domaga się przeprosin i odszkodowań, jest moim bratem? Po nazwisku wnioskuje że gdyby nie imię to mógłbym podejrzewać, że to Polak.
    Sposoby tego parcia na wschód były i są różne.
  • @ Autor
    [Ja z kolei ranek miałam zajęty doprowadzaniem garażu do porządku, bowiem dzisiaj zalało domy na naszej ulicy, w tym i nasz.]

    My mamy w rodzinie i Dachau /więzień wrócił/, i Katyń - wiadomo. Jednak część rodziny Niemcy zamordowali w 1939 roku na miejscu, według list proskrypcyjnych /Pomorze/. Nie mam żadnego sentymentu ani do jednych, ani do drugich. I jedni i drudzy wyrzucali rodzinę z domów, rabowali majątek. Jednak... nasi rodzice zawsze mówili, że jeżeli już - to Niemcy. W żadnym razie nie Rosjanie /Sowieci/.

    X. Kneblewski jednak mówi o innych sprawach, które współcześnie postrzegamy przez naukę historii i przekaz kulturowy. Przez CAŁY OKRES komuny - za oficjalnego wroga robili tylko Niemcy. Sądzę, że to mamy wdrukowane w głowy, po prostu.
    Jak widać: wiedza a emocje - tego nie da się pogodzić.

    W XIX wieku napór niemczyzny był jednak na tyle silny na Pomorzu /to znam z historii rodziny/i w Wielkopolsce, że Polacy mocno się przeciwko temu jednak organizowali, gospodarczo i - co za tym - kulturalnie. Ale... nie były to krwawe jatki, jakie nam zafundował wiek XX, gdzie dominowały ideologie i nacjonalizmy. To jednak była zupełnie inna bajka.

    Swoją drogą, Jałowiecki w swoich pamiętnikach pisze, że rosyjski, carski urzędnik nigdy nie pozwalał sobie na taką samowolę, butę i bezczelność, jak polscy urzędnicy w naszej idealizowanej II RP. Żył bowiem pod panowaniem carskim, a potem w wolnej Polsce i doskonale znał te sprawy.
    Czyż dzisiejsi, polscy urzędnicy nie są naszymi wrogami? Zazwyczaj tak. I podpierają się wrogimi nam prawami. Tyle, że mówią po polsku. I ja po polsku muszę wypełnić dziesiątki kretyńskich kwitów, by móc ściąć WŁASNE DRZEWO.
    Powinnam właściwie patriotycznie się cieszyć, że nie muszę tego robić na dodatek w obcym języku... ;) Niby tak, chociaż... Dobra, to był smętny sarkazm.
  • @AdNovum 18:04:19
    W tamtej dyskusji jest jeszcze "wątek watykański".

    To jednak nie są równoważne kwestie.

    Bezzasadne utożsamianie monarchii Ottonów z 966 roku, Zakonu Krzyżackiego z 1410 i państwa, którym obecnie rządzi pewna Anielica - to intelektualny błąd, wynikły z zaczadzenia PRL-owską propagandą (a kto wie? Może nawet i jakimiś dalekimi reminiscencjami "planu Sazonowa"..?). Taki błąd może nas dużo kosztować tu i teraz.

    "Watykanofobia" to tylko choroba psychiczna. A do badania takich chorób, brak mi kwalifikacji...
  • @Jerzy Wawro 18:10:17
    Współczesności bym do tego nie mieszał.

    W zasadzie: skoro sam początek niemieckiej demokracji, czyli właśnie rok 1848, jest zarazem początkiem "konfliktu etnicznego" - to powstaje pytanie: a cóż niby takiego zmieniło się w niemieckiej demokracji od roku 1848 do teraz, żeby tego konfliktu obecnie miało nie być..?
  • @jazgdyni 19:30:19
    Hamburg to raczej przesada. Prędzej Brema. A i to - w porywach.
  • @NUS 21:05:46
    Tylko trzeba się na coś zdecydować.

    Albo istnieje "odwieczne Drang nach Osten" kierowane "głodem ziemi", czyli "szukaniem Lebensraumu" - tylko jak wtedy wytłumaczyć fakt, że Niemcy bynajmniej Słowian zamieszkujących wcześniej sporą część ich Rzeszy NIE WYRŻNĘLI, tylko asymilowali i to, jak staram się wykazać - w gruncie rzeczy: przypadkowo, bo ani tego nie planowali, ani nawet nie wydawało im się to konieczne..?

    Albo JEDNAK nie chodzi tu o żaden "Lebensraum" (co to za "raum", skoro jest zaludniony..?) - a wtedy same się nasuwają niezbyt przyjemne wnioski odnośnie "kulturalnej wyższości" i "niższości"...

    Albo, jak staram się to wykazać - jest to w gruncie rzeczy proces chaotyczny, którego przebiegiem rządzi przypadek. Kilka zbiegów okoliczności - i mogłoby być całkiem inaczej.
  • @interesariusz z PL 20:04:35
    Ano.


    Polecam mapę na końcu..

    http://werwolfcompl.blogspot.com/
  • @KOSSOBOR 21:10:06
    Nacisk niemiecki w Wielkopolsce powodował skutki dokładnie przeciwne do zamierzeń. O czym kiedyś może napiszę, bo to fajny i taki patriotyczny przykład na to, że za co by się państwo nie wzięło (nawet państwo niemieckie - takie, jak to Michalkiewicz pisze - "poważne"...), to i tak na pewno spieprzy.

    Tyle, że na pewno nie zrobię tego szybko - bo musiałbym troszkę w bibliotece posiedzieć, tu sam net nie wystarczy...
  • @ All
    Co tak mało "jedynek"..? Spodziewałem się najmniej trzech czy czterech do tej pory...
  • @Boska Wola 21:34:54
    "...Bezzasadne utożsamianie monarchii Ottonów z 966 roku, Zakonu Krzyżackiego z 1410 i państwa, którym obecnie rządzi pewna Anielica ..."

    Jeżeli tak , to bezzasadne jest również bronienie polskich granic w imię jakieś tożsamości...,
    Wszystko jest owocem bieżącej siły... a raczej kursu euro...
    Mogę płacić podatki Anielicy , Putinowi , Obamie...a nawet prezydentowi Ekwadoru...Co za różnica? Są niższe...
    Polnische katholische, niech dzieje się Boska Wola...Rząd warszawski już ją czuje ...Czas , aby poczuły ją masy podatkowe.
    Cholerny wirus "watykanofobi" sieje spustoszenie od setek lat w Europie
    Ameryka też padła jego ofiarą...Tam jednak nazywa się to migrena , a u nas to napier...la łeb.
    Ps.
    Z dużym zainteresowaniem będę śledził wątek o 1000 letniej przyjaźni polsko -zachodniosłowiańskiej....
  • @Boska Wola 21:41:12
    " tylko jak wtedy wytłumaczyć fakt, że Niemcy bynajmniej Słowian zamieszkujących wcześniej sporą część ich Rzeszy NIE WYRŻNĘLI, tylko asymilowali "

    Wytłumaczyć można praktyką. Łatwiej jest asymilować niż wytępić.
    Inwazja terenów słowiańskich i tak szła im opornie. Co by się działo jakby robili wyżynanie. Wtedy dopiero byłby opór.

    "w gruncie rzeczy: przypadkowo, bo ani tego nie planowali, ani nawet nie wydawało im się to konieczne"

    To nie jest przypadkowe działanie. Istnieją średniowieczne świadectwa o tym jak to Niemcy systematycznie i sprytnie posuwali się na wschód. I tego się bali nasi przodkowie.

    "Albo JEDNAK nie chodzi tu o żaden "Lebensraum" (co to za "raum", skoro jest zaludniony..?) "

    Przepraszam a czy 500 lat temu tereny te były tak samo zaludnione?
    Czy za 500 lat zaludnienie wzrośnie?
    A może chodzi zwyczajnie o władzę im więcej podwładnych tym większe dochody. Tak było od dawna.

    "Albo, jak staram się to wykazać - jest to w gruncie rzeczy proces chaotyczny, którego przebiegiem rządzi przypadek."

    Pewnie przypadkowe jest to że miliony Polaków wyjeżdza pod przymusem ekonomicznym bo przecież tu jest "polnische Wirtschaft".
    Takie bajki to dla nieświadomych. Agentury niemieckie działały od dawna w kierunku osłabienia państwowości polskiej. Dywersja Wehrwolf jest widoczna na każdym kroku w PL.
  • Dlaczego one nas tak nielubieją?
    A może dlatego, że przypominamy im wstydliwą historię ich rodzin?

    http://minakowski.pl/przodkowie-angeli-merkel-odrabiali-panszyczne-u-przodkow-szwagra-hanny-suchockiej/
  • Nikt z szanownych rozmówców nie zauważył, że ksiądz broni
    etosu katolickiego rycerza i zakonnika , nie narodowości?

    O zasadach mowa, o zasadach.

    Nie nacjonalizmach i interesach.

    NARODY MAJĄ SIĘ POROZUMIEĆ CO DO ZASAD, NIE INTERESÓW.
  • @NUS 22:21:41
    Poproszę w takim razie owe "średniowieczne świadectwa". Konkretnie!
  • @
    " Wypieliłem kilka grządek w ogródku, przelonżowałem wszystkie 7 koni (źrebiąt nie wyłączając…) "

    Z całego wywodu to zdanie jest najbardziej interesujące poznawczo. Zwłaszcza to "przelonzowanie". I żeby tak wszystkie konie za jednym zamachem - do tego rzeczywiście wola boża jest potrzebna.
    Co prawda kiedyś chyba inaczej się tę czynność nazywało.

    PS. Krzyżaków też?

    PS. Mam bana?
  • @Boska Wola 21:34:54
    Oczywiście, że nie są to kwestie równoważne, bo każdy kto te kwestie zrównuje dokonuje zwykłej manipulacji> świadomie!!!!!

    Pozdrawiam.
  • @Boska Wola 21:36:26
    Doszedł jeszcze nacjonalizm niemiecki i tyle tylko zmieniło się po 1848 roku

    Pozdrawiam.
  • @Krzysztof J. Wojtas 07:22:51
    Nie będę ukrywał, że od dawna mam bardzo niskie zdanie o Pańskim intelekcie. Pisz Pan sobie, co Pan chcesz - i wiatr wieje kędy i jak chce i ja nic na to nie poradzę...
  • @NUS 22:21:41
    Zgadza się!

    Pozdrawiam.
  • @tadman 22:51:09
    To ta Suchocka tak wysoko się wżeniła????
    Iście żydowski spryt:)))))

    Pozdrawiam.
  • @AdNovum 07:24:37
    Niekoniecznie. To znaczy - fobia "tysiącletniego Drang nach Osten" to już jest u wielu ludzi swoisty odruch warunkowy. Jest to mit dobrze zinternalizowany. Ulegają mu ludzie skądinąd nawet całkiem rozsądni.

    "Watykanofobię" dopiero się w pewnych kręgach na takowy kreuje. Faktycznie, może to być zjawisko niebezpieczne w pewnej perspektywie czasowej - tyle, że tak jest w nim nikły pierwiastek intelektualny, że nie ma tu właściwie z czym dyskutować. Można co najwyżej diagnozować psychiatrycznie - a ja psychiatrą nie jestem.

    Ale - może właśnie coś o tym zaraz napiszę..?
  • @Boska Wola
    O swojej genealogii napisałeś "....Połowa mojej własnej rodziny to właśnie tacy, w końcu XIX wieku spolonizowani – osadnicy z Bambergu…"

    Naturalne jest zatem , że inaczej patrzysz na okres wcześniejszy niż ja , którego przodkowie nigdy nie musieli się polonizować , gdyż zawsze byliśmy " słowiańskimi barbarzyńcami", ale u siebie...

    Moja "barbarzyńska słowiańska " intuicja podpowiada , że emisja niemieckiego filmu o niemieckich matkach i niemieckich ojcach może być
    sygnałem dla 5 kolumny, werwolfu, polnische katholiken, ich bin Jude...
    do operacji " nowa świadomość dla polskich autochtonów ".

    Nie jestem fanem efektywności zarządzania majatkiem wspólnym polskojęzycznych historiozofiów w wersji kaszubskiej..., ale też nie jestem
    ich wrogiem, bo inne alternatywy już wcześniej ujawniły swoją bezpłodność w przepoczwarzaniu młodzieńców w mężów stanu...

    Jeżeli w wyniku w/w operacji edukacyjnej zmniejszą się obciążenia podatkowe w polskim eu-protektoracie do poziomu zachodniosłowiańskiego obszaru niemieckojęzycznego ,
    to niech się dzieje Boska Wola...


    Zapraszam http://zbigniewjacniacki-zyciemojeinasze.blogspot.com/2013/06/zmiana-swiadomosci-historiozoficzne_25.html
  • @KOSSOBOR 21:10:06
    i takie głupoty wypisują Polacy, którzy przeżyli okupację sowiecką ?

    "Jednak... nasi rodzice zawsze mówili, że jeżeli już - to Niemcy. W żadnym razie nie Rosjanie /Sowieci/. "

    Jakim to sposbem uchroniliście się od sowieckiego pogromu ?
  • @interesariusz z PL 09:11:50
    Daruj sobie te "głupoty", ok? Wypraszam sobie.
    Ta część rodziny, która żyła w Wielkopolsce i na Pomorzu /obszary polskie włączone do Rzeszy, jako "Gau Danzig - Westpreussen" i "Warthegau"/ i która uniknęła wymordowania w 1939 roku według list proskrypcyjnych Selbstschutzu - przeżyła, mimo prześladowań i rabunku. Ta na Kresach - nie miała szans u bolszewików. Wymordowana - potwornie zamęczona.
  • @KOSSOBOR 22:46:45
    To kogo niemcy mordowali tu:

    http://stutthof.org/historia

    i tu:

    http://f.piper.auschwitz.w.interia.pl/teksty/pan1993.html

    i tu:

    http://www.sww.w.szu.pl/serw_tem/alianci/polacy/okupacja/sonderaktion_krakau.html

    i tu:

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Mord_profesor%C3%B3w_lwowskich

    i tu:

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Dzieci_Zamojszczyzny

    i tu:

    http://www.1939.pl/zbrodnie-wojenne/bombardowanie-wielunia/index.html

    itd, itd.....

    Na podsumowanie powiem tak:

    Od zawsze Polska graniczyła z dwoma wrogami, którym zależało na tym, aby ją zniewolić, zaś metody jakie oni stosowali aby ten cel osiągnąć były inne, charakterystyczne dla danej kultury.

    Pozdrawiam:)
  • @Boska Wola
    Smutne. To nie taki Torin głupkowaty powinien się brać za rozsmarowanie tych teoryjek, dziurawych jak ser niemiecki. Przeciwnik godny, kształcony, nobliwy, z krzyżem na plecach i piórkiem na kasku.
    Toć to radość powinna być dla rycerza skrzyżować szpadę/szablę/miecia/topór. Tymczasem jakoś nie widzę aby ktoś rękawicę podniósł..
    Ehh..

OSTATNIE POSTY

więcej
  • KLUB DYLETANTÓW

    Pochwała wojny domowej

    Zostałem właśnie na moim ulubionym forum historycznym zaliczony do debili lub prowokatorów. Poszło o to, że wobec widocznej niemożności przekonania którejkolwiek ze stron, zaproponowałem użycie argumentu rozstrzygającego - przemocy. czytaj więcej

  • KLUB DYLETANTÓW

    Bóg, człowiek, wartości

    Ulubioną rozrywką Majów był rodzaj gry w piłkę. Na najwyższym poziomie, mecz kończył się złożeniem jednej z drużyn w ofierze. Dawniej sądzono, że taki los spotykał przegranych. Nowsze badania sugerują, że ginęli... zwycięzcy! czytaj więcej

  • KLUB DYLETANTÓW

    O państwie i takich tam - w punktach

    Pisałem o tym wszystkim wiele razy i - na tyle, na ile rzecz jest w ogóle do ogarnięcia w chaosie mojego bloga głównego - spróbuję podać odnośniki. Rzecz wciąż wydaje się jednak aktualna, spróbuję zwięźle zebrać to razem do kupy. W punktach. czytaj więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY

  • posty: 224 komentarze: 8272
  • posty: 368 komentarze: 12512
  • posty: 267 komentarze: 9390
  • Iza
    posty: 355 komentarze: 3548