Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
218 postów 574 komentarze

Boska Wola

Boska Wola - konie achałtekińskie, historia, cywilizacja, społeczeństwo

Bez szans na wielkość.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Z góry zaznaczam, że piszę teraz trochę jak ślepy o kolorach. "Wielkość" to nie jest kategoria ekonomiczna, to nie jest nawet - kategoria polityczna. To czystej wody metafizyka.

Tymczasem metafizyka mnie - w tym akurat kontekście - kompletnie nie interesuje. No ale... Istnieje swego rodzaju teoria geo-ekonomiczna, popularna szczególnie wśród wiernych czytelników Jasienicy, więc wśród ludzi o poglądach - powiedzmy - narodowo - socjalistycznych. Jest ich w Polsce niemało - a ostatnio jakoś mi się to przypomniało, zresztą - bez konkretnego powodu.

 
Teoria owa głosi, że już nawet Kazimierza Wielkiego zabór Podola był zgubnym błędem. A unia polsko - litewska - to wręcz: spisek szatański, którego skutkiem była zguba Polski!
 
Wedle tego poglądu, w Polsce w wieku XIV zachodziły procesy, których skutkiem mogła być w nieodległej perspektywie rewolucja przemysłowa - a tym samym: umiejscowienie Polski wśród "rozwiniętych narodów Zachodu".... W tym miejscu Jasienica, który zresztą bodaj nigdy tego poglądu sam nie sformułował wprost tymi właśnie słowy - ale sugerował - zawiesza znacząco głos. Jego wierni czytelnicy, wprawieni w czytaniu między wierszami dopowiadają resztę: gdyby Polska była jednym z "rozwiniętych narodów Zachodu" - no to wtedy owszem, wtedy "mogłaby by brać na swoje barki ciężar cywilizowania Wschodu". Ale zrobiła to przedwcześnie, istniejący (rzekomo) potencjał zmarnowała - i utknęła na niższym, feudalnym szczeblu rozwoju, co z fatalistyczną pewnością zaprowadziło ją do ostatecznego upadku...
 
Jakie to były, wedle wiernych czytelników Jasienicy procesy, które już w XIV wieku zapowiadały w nieodległej perspektywie rewolucję przemysłową w Polsce..?
 
Demograficzny rozwój, kolonizacja wewnętrzna, spadek płac realnych, akumulacja kapitału - jednym tchem wymieniają w tym momencie zwolennicy owej teorii, dumni i pewni siebie, że tak mądrymi terminami, każdego wroga pognębią..!
 
Jak się zapewne Państwo domyślacie - uważam i mam na to dowody, że są to zwykłe duby smalone, plewy, mowa - trawa!
 
Pan Piotr34 zaraz mnie nazwie "deterministą geograficznym". No trudno. Jakoś to zniosę. Na pewno geografia jest ważną nauką, a w przypadku Polski wręcz bardzo ważną - a lepiej już być "deterministą geograficznym" niż, na ten przykład - "rasistą", czy wręcz "antysemitą". Za "geograficzny determinizm" jeszcze póki co żaden paragraf nie grozi..!
 
Skądinąd - jak chodzi o wiek XIV, to "determinizm geograficzny" z takim lub owym "rasizmem" dziwnie się łączą. Przeczytajcie, Drodzy Państwo, co anglojęzyczna Wikipedia zapodaje na temat "Czarnej Śmierci"  - a zwłaszcza, zwróćcie proszę uwagę na piękną, animowaną mapkę zasięgu tej zarazy:
 
 
Nie mam pojęcia, czy uda mi się to przekopiować tak, żeby się owa animacja pokazywała. Najwyżej zobaczycie sobie na oryginalnej stronie: oczywiście, że chodzi mi o największą w całej Europie "zieloną wyspę" - obszar, którego pandemia czarnej ospy NIE OBJĘŁA.
 
Jest to Polska - i, powiedzmy, dzisiejsza Białoruś.
 
Dlaczego tak się stało istnieje ochnaście teorii - w tym również teorie, jak najbardziej "rasistowskie". Coś tu może być na rzeczy o tyle, że sama tylko mała gęstość zaludnienia czy izolacja od szlaków handlowych, bynajmniej przed rozwojem pandemii nie chroniły: Ruś, wcale nie zaludniona gęściej od ówczesnej Polski, czy Skandynawia, wcale nie mniej izolowana od reszty świata - swego losu wówczas nie uniknęły...
 
Dlaczego tak się stało, to jednak mało mnie w tym momencie obchodzi. Istotne są konsekwencje.
 
Konsekwencją podstawową zaś jest to, że dystans tzw. "cywilizacyjny", dzielący państwo Kazimierza Wielkiego od reszty Europy - uległ w ciągu tych kilku lat błyskawicznemu zmniejszeniu!
 
Stało się to, co prawda, metodą Kargula i Pawlaka, bo to nie Polska się rozwinęła (nie tak od razu...) - tylko Zachód zbiedniał. Ale liczą się fakty. Jeszcze za Łokietka Krzyżacy wchodzili w Polskę jak w masło - pod (zmitologizowanymi) Płowcami udało się zaskoczyć i pobić krzyżacką straż tylną, ale gdy siły główne wróciły - nikt nie miał najmniejszych wątpliwości, do kogo należy pole bitwy!
 
Kazimierz, wcale nie genialny polityk i nawet nie dobry gospodarz - mógł sobie już jednak pozwolić na niejedną lekkomyślność i nawet niejedną głupotę (akurat zaboru Podola bym do zbioru tych głupot nie zaliczył - o czym niżej...): uchodziło mu to bezkarnie, bo jego zasoby wciąż rozwijały się - podczas gdy wszyscy sąsiedzi nagle stali się od 30 do 60% biedniejsi...
 
Dodatkowo, nastąpił przypływ tzw. "know-how" i nawet odrobiny kapitału: Żydzi, okrutnie prześladowani przez dziesiątkowanych zarazą zachodnich Europejczyków - poczęli napływać do Polski, przywożąc ze sobą swoje kontakty i umiejętności.
 
Owszem - "Czarna Śmierć" miała też i dobre strony dla Zachodu: znacząco spadły ceny nieruchomości w całej prawie Europie. Wzrosły za to płace realne (z tymi płacami realnymi, to zwolennicy "determinizmu ekonomicznego" zaiste pocieszni są: jak spadają - cieszą się, bo to "przyspiesza akumulację kapitału" - a jak rosną - też się cieszą, bo to "zwiększa presję na technologiczne innowacje"...). W połączeniu z "wojną stuletnią" akurat w tym samym czasie - ów "wzrost płac realnych" praktycznie dobił zachodnioeuropejski feudalizm. Przy malejącej liczbie poddanych - renty feudalne spadały jeszcze szybciej niż gęstość zaludnienia (bo panowie poczęli ostro między sobą konkurować o tych zdolnych do pracy wieśniaków, którzy jeszcze pozostali...), a jak po jednym czy drugim Crecy i Poitiers przyszło do płacenia sutych okupów - francuscy baronowie bankrutowali gęściej niż maklerzy giełdowi w Nowym Jorku 1929 roku!
 
 
Tak więc: fart za fartem - i Grunwald babach... Gdyby nie niefart w postaci niemożliwej do przewidzenia, niezwykłej, bohaterskiej postawy Henryka von Plauena (był to pierwszy z długiej serii alogicznych i niezgodnych z "prawidłami" procesu historycznego cudów, które ostatecznie doprowadziły do potęgi Prus i zjednoczenia Europy pod przywództwem Berlina właśnie...) - mogłoby być całkiem pięknie..!
 
Czy jednak rzeczywiście była szansa na "dołączenie do rozwiniętych narodów Zachodu" - a tylko ci rozmamłani Jagiellonowie i ich wschodnie awantury ową szansę pogrzebały..?
 
Nie. Nie było takiej szansy! Co gorsza - jeśli cokolwiek polityce Jagiellonów można zarzucić, to z całą pewnością nie były to "wschodnie awantury" - tylko raczej: zbyt łatwe odpuszczanie Moskwie a to Nowogrodu Wielkiego, a to Złotej Ordy...
 
Szansy na wielkość w tym momencie nie było z przyczyn czysto materialnych, technologicznych i klimatycznych.
 
Polska leży za daleko od Atlantyku. W efekcie zwierzęta gospodarskie przez prawie pół roku trzeba karmić paszą zgromadzoną w sezonie wegetacyjnym - sianem lub słomą lub ziarnem. Na Wyspach Mglistych, w Bretanii, Normandii, a nawet nad Renem, tudzież w zachodniej części Skandynawii (Dania) - sezon wegetacyjny trwa dużo dłużej. Do tego stopnia dłużej, że można tam mówić o "całorocznych pastwiskach". Nawet bowiem, jeśli zimą wartość paszowa tych pastwisk nie jest wielka - to da się na nich krowy czy konie przetrzymać, a i tak będą wyglądały lepiej niż krowinki polskiego wieśniaka w tym samym czasie: wiele źródeł opisuje, jak na wiosnę krowy, trzymane w chłopskich chatach, trzeba było wynosić na pastwisko, tak były osłabłe z głodu..!
 
Na Zachodzie można było wówczas trzymać dużo więcej bydła. Więcej bydła - to więcej nawozu. A więcej nawozu (w połączeniu z dłuższym sezonem wegetacyjnym) - to lepsze działanie ówcześnie dostępnej technologii rolniczej, czyli trójpolówki.
 
Zachód mógł wyżywić więcej ludzi - a więcej ludzi to więcej idei (jak już wiemy - przychodzących w gruncie rzeczy losowo, więc głównie od liczebności zbioru zależy, ile tych idei powstanie...).
 
To, że potem, w wieku XVI, Zachód wyspecjalizował się głównie w produkcji rzemieślniczej i w handlu, pewną część żywności (która jednak NIGDY nie była podstawą wyżywienia ludności...) importując ze wschodniej części kontynentu - to przykład działania prawa przewagi komparatywnej Dawida Ricardo. O czym już zresztą pisałem - Zachód był lepszy ZARÓWNO w produkcji rzemieślniczej, jak i w rolnej. Ale w produkcji rzemieślniczej jego przewaga była większa, więc choć Polacy (Litwini, Rusini, itd.) produkowali potrzebne Zachodowi zboże mniej wydajnie, niż dałoby się to zrobić na miejscu - i tak opłacało się, zamiast podjąć ten wysiłek, kupić pszenicę i żyto w Gdańsku, a "zwolnionych" w ten sposób z pracy na roli parobków - zatrudnić w warsztatach i manufakturach.
 
Ta przewaga "klimatyczna" Zachodu obecnie już nie istnieje i jest tylko faktem historycznym. Zniosła ją rewolucja rolnicza wieku XVIII: kiedy to upowszechniły się na kontynencie nowe rośliny paszowe sprowadzone z Nowego Świata - i nowe technologie uprawy roli, wykorzystujące nowe gatunki roślin.
 
Co prawda - i ta rewolucja zaczęła się na Zachodzie, a do nas dotarła z około 150-letnim opóźnieniem.
 
Trudno i darmo: taka jest logika geografii! Zachód, pomimo "Czarnej Śmierci" i tak pozostał bardziej ludny od Wschodu - szybciej zatem generował nowe idee, które dawały mu coraz to większą przewagę nad Wschodem.
 
Zachód wykorzystał tę przewagę pobudzając rozwój wschodniej części kontynentu jako swoistej "gospodarki peryferyjnej": ponieważ, przy bardzo niskiej wydajności uprawy ziemi na wschód od Łaby i przy bardzo chaotycznym przebiegu tego procesu (praktycznie nie sposób było przewidzieć, jakie będą plony - czy wystarczą i czy nie wystąpi klęska głodu..?), wygospodarowanie nadwyżek, które z w miarę rozsądną pewnością czekałyby co roku na Wyspie Spichrzów na holenderskie statki wymagało pewnej dozy organizacji, a przede wszystkim - gospodarki wielkoobszarowej - Zachód dostarczył potrzebnego do organizacji takiej gospodarki kapitału. Kredytując przez kilka stuleci rozwój wschodnioeuropejskiego "feudalizmu" (konieczny tu jest cudzysłów, gdyż z "klasycznym" feudalizmem francuskim, upadłym de facto dwa stulecia wcześniej - gospodarka folwarczno - pańszczyźniana niewiele miała wspólnego...).
 
Taki model gospodarki zdominował CAŁĄ wschodnią część Europy. Absolutnie niezależnie od tego, jaką politykę prowadziły miejscowe władze - czy wdawały się we "wschodnie awantury", czy zgoła wcale (jak w Czechach, na Węgrzech, czy np. w Saksonii).
 
Jedyna alternatywa jaka istniała w końcu XV wieku, to był wybór między stagnacją - a takim właśnie, "peryferyjnym" modelem rozwoju. Nie widzę najmniejszych szans na inny rozwój sytuacji. Co bardzo wielu moich dyskutantów konsekwentnie ignoruje.
 
Wyspecjalizować się w produkcji rzemieślniczej, olewając rolnictwo, skoro z definicji nie może być tak wydajne jak na Zachodzie..? To mrzonka! Nawet Holandia, kraj z najlepiej wówczas rozwiniętym transportem wodnym - zdecydowaną większość konsumowanej żywności produkowała wówczas sama. Poza tym - nowe idee w dziedzinie rzemiosła powstawały głównie na Zachodzie. Miał Jagiełło  lub Zygmunt Stary szpiegostwo przemysłowe uprawiać, kradnąc nowe pomysły na konstrukcje statków czy warsztatów tkackich..? A któż niby miał mu powiedzieć, że takie rzeczy warto robić..?
 
Raz mieliśmy farta, Zachód wykrwawił się w wojnie i uległ hekatombie zarazy - ale, na Boga, nie sposób oczekiwać, że tak będzie cały czas..!
 
To, że doszło do unii z Litwą i że po ponad 150 latach owej unii - doszło też do inkorporacji Ukrainy: to była dla Polski wielka szansa, a nie - "trwonienie zasobów".
 
Owa wielka szansa WCIĄŻ JESZCZE aktualna w połowie wieku XVI (choć zdecydowanie większą szansą była - stulecie wcześniej, nim doszło do odkrycia Nowego Świata i morskiej drogi do Indii) leżała na wybrzeżu Morza Czarnego - tam, gdzie docierał doń stary Jedwabny Szlak...
 
Oczywiście: to też nie był żaden "patent na wielkość". Nie da się ukryć jednak, że do Morza Czarnego jest dużo bliżej niż do otwartego Atlantyku. Nie sposób sobie praktycznie wyobrazić, by Polska, w jakimkolwiek momencie swoich dziejów, wzięła znaczący udział w ekspansji zamorskiej - dającej nowe rośliny uprawne, nowe rynki, nowe idee. Ale - pośrednictwo na końcowym etapie transportu towarów drogą lądową z Chin i Indii - było też coś warte...
 
Niestety: tutaj na przeszkodzie stali Tatarzy. W konsekwencji, po słusznym kroku Kazimierza Wielkiego - kroku w stronę Morza Czarnego - nie nastąpiły, bo nastąpić nie mogły, kroki następne. Dopiera Katarzyna Wielka opanowała wybrzeże Morza Czarnego - dla Moskwy. I w niewiele lat później - Polski już na mapie nie było...
 
Swoją drogą: to już nie mogli mniej zapadniętego grzbietu pod całkiem dorzeczne ciało tej modelki znaleźć..? Ech: jak można ładną dziewczynę na brzydkiego konia wsadzać...
 
Jeśli ktoś chciałby się doszukiwać jakichś analogii z sytuacją obecną - to proszę bardzo, choć nie w tym celu to pisałem. Aczkolwiek - prawdą oczywiście jest i to, że Chiny i Indie wracają na należne im miejsce centrum cywilizowanego świata, więc komunikacja z nimi staje się coraz ważniejsza. Prawdą też jest, że znad Morza Czarnego blisko do ropy i gazu. I prawdą jest - że tak samo jak w wieku XIV, tak i w wieku XXI: realnych, materialnych szans na wielkość dla Polski - nie dostrzegam.

KOMENTARZE

  • Nie bedę taił, że powyższego artykułu nie rozumiem.
    Po prostu autor pisze jakimś dziwnym dla mnie językiem powołując się do tego na determinizm geograficzno-klimatyczny.
    Dla mnie bezsens, gdyż czynnik klimatyczny oraz geograficzny jest tylko jednym z wielu.

    By uniknąć dyskusji w wielu różniących się językach polskich, sprowadzę tu rzecz do zapisu bardziej ścisłego, matematycznego.

    Potęga państwa, rodziny, przedsiębiorstwa może być wyrażona (nas tu interesuje wyłącznie państwo) zapisem:

    Potęga (P) = Liczba ludności (L) x Obszar ziemi (O) x Złoto w dyspozycji (Z) x współczynnik jakości ludzi i ziemi (j lub jL oraz jZ).

    Liczba ludzi zależna jest tu również od obszaru ziemi i jakości ziemi.
    Ale też od jakości ludzi, to jest ich zdrowotności, wiedzy, kultury i podobnych.

    Poruszone przez autora czynniki klimatyczne wpływają na jeden tylko z czynników tworzących jakość ziemi, przy czym mogą być kompensowane obszarem.

    Na jakość ziemi wpływa również jej żyzność, to co na i pod ziemią się znajduje - tu stada zwierząt mięsnych, futerkowych (futra są ważnym surowcem do przerobienia na złoto), lasy ze szczególnym uwzględnieniem drewna szkutniczego (na zachodzie w XVIw brakuje dębiny masztowej i nie tylko a las rośnie min. 100 lat).

    Sumując i na temat.
    Polska miała szansę na potęgę i stanie się pierwszym mocarstwem światowym.
    Żywność była najważniejszym surowcem i towarem, podobnie jak inne produkty rolne (skóry, len np.) w wiekach XIII-XIX.

    Polska nie wykorzystała szansy, gdyż:

    - władza centralna nie dbała o jakość ludności,
    - władza centralna nie dbała o jakość ziemi,
    - czynniki decyzyjne (magnateria i szlachta) nie dbały o swoją jakość,
    - w Polsce nie tylko nie dbano o wzrost liczby ludności ale wręcz przeciwnie, podejmowano kroki na rzecz jej redukcji,
    - jakość sterowania państwem była żenująca.

    Ostatni wymieniony czynnik był podstawą nie tylko nie wybicia się na trwałą mocarstwowość lecz upadku i likwidacji Państwa Polskiego, czy ściślej, Polsko-Litewsko-Ruskiego.

    I tak, np. krok po kroku likwidowano Wolnych Kmieci, nakładano ciężary na chłopstwo, ograniczano migrację chłopów do rzemiosła.
    Zabroniono zakupu ziemi wszystkim prócz szlachty, tej zakazano handlu i w zasadzie związanego z nim przemysłu, rozmnożono darmozjadów szlacheckich ponad miarę jak dziś urzędników, a wszytko to miał utrzymać chłop, najlepiej pańszczyźniany, w zasadzie niewolnik.

    Sprowadzono do Polski obcych narodowościowo mieszczan, kupców, bankierów, którzy często przejmowali zakulisową władze w niej na własną korzyść i szkodę państwa.

    Jak marna była jakość władzy w Polsce (w relacji do miernoty warstw rządzących) świadczy przykład Gdańska i Prus.
    Tragikomedia, nawet nie tragedia.

    Gdańsk operował 3X takim zyskiem jak skarb królewski, to jest dochody Państwa dwojga, czy nawet trojga narodów.
    Ów Gdańsk formalnie polski robił co chciał, jak chciał i kiedy chciał, i znany jest tylko jeden przypadek stanowczej reakcji władz polskich, to jest po ścięciu na skutek fałszywego oskarżenia o kradzież kury grupy całej polskich marynarzy floty wojennej.
    Jedynie wówczas za karę ścięto burmistrza miasta, nałożono kontrybucję (z której oczywiście Gdańsk się nie wywiązał), ustanowiono w mieście garnizon polski.

    Nawet wówczas, gdy Gdańsk strzelał do polskich okrętów wojennych usiłujących chronić się w nim przed obcą flotą, w zasadzie konsekwencji nie wyciągnięto.

    Relacje Polski z Gdańskiem to kuriozum na skalę naszej ery i całego świata.

    Żeby Polska będąca u szczytu swych sił nie zadbała o przepływ zysków z Gdańska do Skarbu Państwa, gdy można było to zrobić praktycznie bez nakładów, to jest SZALEŃSTWO rządzących.
    Przecież wystarczyło nałożyć np. 80% udział w zyskach kupców Gdańskich i miasta, a w przypadku odmowy odciąć Gdańsk od dostaw z Polski kierując cały handel do lojalnego Koronie Elbląga.
    Nawet sił zbrojnych nie trzeba było specjalnie używać - ot, po obu stronach Wisły ustawić po baterii armat pilnowanych przez kilka pułków.

    Czy możemy sobie wyobrazić stan państwa dysponującego 2-3X większym dochodem?

    No i Prusy.
    Brak słów żeby to opisać.
    Dwa razy delegacje mieszkańców Prus udały się do polskich władz (króla) z błaganiem o wcielenie do Korony, przy czym zarżniecie elektora i jego popleczników, wszystkie inne działania i koszty obiecywali załatwić bez angażowania Rzeczypospolitej.
    Chcieli tylko obietnicy, że po rebelii będą mogli przyłączyć się do Korony, a król łaskawie wyśle tam jakieś wojsko by stało w koszarach.

    Czy byłyby rozbiory, gdyby zlikwidowano Prusy Książęce???

    Nie żaden determinizm geograficzno-klimatyczny, lecz żenująca jakość i głupota pospolita rozmnożonych ponad miarę warstw rządzących zablokowały mocarstwowość Polski.
    To brak karania zdrajców, złodziejstwo, jurgielt postrzegany wówczas jako patriotyczny obowiązek (zupełnie jak dopłaty unijne dziś), niesprawiedliwość i wyzysk chłopa, niszczenie mieszczaństwa, spowodowały to co się stało z Polską.

    A mogło być inaczej.
    Polska szlachta odmówiła finansowania przyłączenia Rosji do Polski w czasie, gdy Kreml był nasz, odmówiła finansowania wypraw do Szwecji w celu osadzenia tam prawowitej dynastii Wazów, odmówiła posłuszeństwa królowi wiele razy - królowi nataszczonemu przez Kościół, katolickiemu władcy, któremu winna była posłuszeństwo.
    Magnateria polska nie tylko nie dbała o własne państwo, ale działała na rzecz jego rozbicia i obezwładnienia zdradzając ewidentnie króla i szlachtę.

    To wszystko musiało być jasne dla ówczesnych o czym świadczą Śluby Króla Jana Kazimierza.

    Skoro w Polsce brakowało ludzi, to czyż nie można było stworzyć chłopom dobrych warunków do życia osiągając współczynnik dzietności np. 10, przy przeżywalności 80%.
    Czy tak dużo kosztowało pobudowanie zdrowych chat, zwolnienie od pańszczyzny chłopów posiadających więcej niż ośmioro dzieci, dostarczanie w czasie klęsk i w ogóle minimum żywności i mięsa?

    Czy był jakiś problem w ufundowaniu uniwersytetów w Poznaniu, Warszawie, Lublinie, Lwowie, Wilnie, Kaliszu, Toruniu, Bydgoszczy????
    Dwie większe kamienice i kilkunastu profesorów na początek.

    Skoro car mógł się przebrać za zwykłego człowieka i jechać do Holandii i Niemiec, by tam nauczyć się budować okręty, podpatrzeć wszystko co się da, to czy mając 3X bliżej i będąc potęgą, Polska nie powinna wysłać tysiące szpiegów gospodarczych, wojskowych, agentów wpływu do rozbitych Niemiec, do Holandii, Anglii, Francji, Hiszpanii, Włoch, Austrii, Turcji, Moskwy, Sztokholmu, Kopenhagi, w końcu do Nowego Świata?????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????

    Pan Bóg wprost na łby zsyłał nam mocarstwowość ochraniając przed zarazą, rozbijając Niemcy na państewka, dając niezmierzone przestrzenie na Wschodzie po najazdach mongolskich, zsyłając niezwyciężoną husarię, ochraniając przed wojnami religijnymi Zachodu, dając zwycięstwo nad Moskwą, koronę carów Rosji, koronę Szwecji, unię z Litwą, sekularyzację Prus, cudowne ocalenie od Potopu będącego wynikiem ogólnonarodowej zdrady.
    Wszystko było na wyciągnięcie ręki.
    Ale nasze elity szlacheckie nawet nie potrafiły wypełnić prostych ślubów Jana Kazimierza i dać ludzkie warunki bytu chłopom.

    Winni jesteśmy MY Polacy, a nie klimat czy geografia.
  • @AlexSailor 12:23:30
    Pańska wypowiedź to właśnie kliniczny przykład narodowo - socjalistycznego bełkotu. Nie zamierzam się nawet odnosić do jej treści, gdyż bije po oczach, iż jest Pan kompletnym ignorantem i nie ma najbledszego pojęcia o rzeczach, o których (Bóg raczy wiedzieć, po co?) usiłuje Pan pisać...
  • @Boska Wola 14:00:03
    " Żydzi, okrutnie prześladowani przez dziesiątkowanych zarazą zachodnich Europejczyków - poczęli napływać do Polski, przywożąc ze sobą swoje kontakty i umiejętności."

    Oj, czy aby na pewno ?

    Żydzi (a raczej Judajczycy) zamieszkujący nasze ziemie przyszli z drugiej strony.

    Potomkowie Sefardyjskich żydów najdalej doszli do Holandii.
  • @SpiritoLibero 14:38:57
    Żydzi, których Kazimierz W. w Krakowie osadzał dotarli do nas z Niemiec. Potem były, owszem, także żydowskie migracje z Bałkanów - choćby frankiści w XVIII wieku.

    Mam jednak wrażenie, że Panu chodzi o Litwaków. A to jest nieporozumienie. Litwacy to "nasi", to znaczy jak najbardziej "polscy" żydzi - tyle tylko, że osiedli na tzw. "Ziemiach Zabranych", czyli na terytorium I Rzeczypospolitej włączonym do Rosji wg granic z 1807 roku.

    Wolno im tam było mieszkać aż do czasów Aleksandra III, który zniósł tzw. "zonę osiedlenia" - i kazał im się wynosić. Od tego momentu datuje się masowy napływ Litwaków do Kongresówki - m.in., ponieważ byli to żydzi bardzo biedni i bardzo ciemni - burzący nawiązane w okresie przed powstaniem 1863 roku porozumienie części liberalnej inteligencji polskiej z miejscową elitą żydowską.

    Żadni inni żydzi, jak tylko z Niemiec lub z Bałkanów (ale z Bałkanów to jeszcze nie w XIV wieku przecież) nie mieli do nas skąd napływać. Przecież nie z Chin! A potomkowie Chazarów to nie żydzi, tylko karaimi - nie uznają niczego poza Torą, żadni inni żydzi nie uważają ich też za żydów...
  • @
    Antywatykańską jeremiadę bezczelnie i bez cienia wyrzutów sumienia wyrzuciłem do kosza. Na przyszłość wszystkie takie wypowiedzi będę tak samo bezlitośnie kasował - i wisi mi, czy pisze to szajbnięty neopoganin, czy nawiedzony Świadek Jehowy!
  • @Boska Wola 14:00:03
    Brak panu jakichkolwiek argumentów.
    Nigdzie w mojej wypowiedzi nie ma grama socjalizmu.
    Natomiast jest jasno określony winowajca nie tylko braku mocarstwowości ale i likwidacji państwa polskiego.

    To przerośnięta ponad miarę, nieproduktywna, leniwa i głupia w swej masie szlachta prowadzona na postronku przez jeszcze głupszą magnaterię.
    Nie piszę o tym co było w szlachcie dobre, bo wymieniane jest to wszędzie w nadmiarze i przy każdej możliwej i niemożliwej okazji.

    Test podstawowy: "po owocach ich poznacie" jest jednoznaczny.
    Polska padła rozebrana przez gównianych sąsiadów.
    I nie żadne kataklizmy to spowodowały, tylko tępota, chamska pycha (słynne szlacheckie "chamie"), lenistwo i zdrada warstw rządzących.

    Gdyby polska szlachta i magnateria w swej masie nie zdradziły, to Potop Szwedzki zakończyłby się, zanim by się zaczął, a Szwecja byłaby jedną z prowincji Państwa Polskiego i być może najwierniejszą.

    Wówczas Polskie granice kończyłyby się tam, gdzie Alaska graniczy z Kanadą co najmniej.

    Po prostu w Polsce szlachcie było tak dobrze, że nie musiała się o nic starać, aż było za późno.

    Nie jest prawdą, że w Polsce nie było technologii, nie było kapitału, czy ludzi, by prześcignąć Zachód.
    To wszystko było.
    Potężne bogactwa Polski zostały stracone przez zdradę i nieodpowiedzialność warstw rządzących.

    Jak to się stało, że Szwecja ze swoim klimatem mogła podbić tyle państw i przez pewien czas była lokalnym mocarstwem?

    Jak to się stało, że Anglia, kraj malutki, nawet powiększony o Szkocję i Walię, o klimacie dużo gorszym statystycznie niż Polska stał się potęgą zdolną przegonić Hiszpanię i Francję?

    Gdyby taki Radziwiłł Janusz z Bogusławem pojawił się w Szwecji lub Anglii, to cały jego, a być może i całego rodu Radziwiłłów majątek, zostałby skonfiskowany, a on sam skończyłby pośród wymyślnych technik zadawania bólu przez kata na rynku głównym w Londynie lub Sztokholmie.
    I bardzo wątpliwe, czy szlachta, którą ruszyła kieszeń rabowana przez Szwedów, bo przecież nie sumienie, uniknęłaby konfiskat, lochów, czy nawet dziesiątkowania.

    Zaś rody wierne zostałyby nagrodzone częścią tych włości.

    Proszę przypomnieć sobie rokosz Lubomirskiego - czegoś takiego świat nie widział.

    To nie klimat, tylko sterowanie państwem w Polsce ZAWSZE szwankowało.
    Dlaczego to już inna sprawa.
  • @AlexSailor 12:23:30
    BRAVO!!!!
    Trafił Pan w dziesiątkę! Demoralizacja elit była źródłem upadku a nie geopolityka. Dodam do tego ze wraz z Żydami do Prus wyjechało złoto Królestwa obojga narodów. To właśnie wydarzenie przypieczętowało los Polski, a wszystko to z husarskiej dumy " Gdy spadać będzie niebo to na kopiach swoich podtrzymamy".
    Miast pokory wielość krów - ot prawdziwa ignorancja na najżyźniejszych glebach świata.
    Tylko dlaczego polska szlachta o głowę przewyższała tą zachodnioeuropejską? Żarli jak opętani, nie zaś jak Holendrzy.
  • @Boska Wola 16:07:23
    " A potomkowie Chazarów to nie żydzi, tylko karaimi - nie uznają niczego poza Torą, żadni inni żydzi nie uważają ich też za żydów..."

    - czyli 90% populacji żydów w Izraelu to nie Żydzi? LOL
    - żargon to nie język Chazarów? (wcześniej używali słowiańszczyzny)
    - żargon to nie w większości niemiecki?
  • @AlexSailor 17:39:21
    To nie ja nie mam argumentów, tylko Pan bredzi w sposób nazbyt kompleksowy, bo żeby Pana spaczony pogląd na rzeczywistość wyprostować musiałbym:
    a) zyskać u Pana choćby minimalną otwartość umysłu, a już widać, że to niemożliwe, więc po co się starać,
    b) wywalić z Pańskiej skołowanej łepetyny ileś lat prymitywnej indoktrynacji, której Pana poddano - a to nie jest sprawa na kurs korespondencyjny i nie na jeden wieczór!

    Nie ma Pan racji w ŻADNYM punkcie. Lubomirski miał rację - na ten przykład. To on bronił porządku prawnego przed będącym w toku zamachem stanu. I wygrał - zamach stanu uniemożliwiając....
  • @norwid 17:45:17
    Przyczyny upadku I Rzeczypospolitej nie mają w sobie ani grama żadnej "historycznej konieczności", żadnej "logiki procesu dziejowego" czy czegoś w tym rodzaju.

    Przyczyny te są trywialne, pospolite i faktycznie dają się sprowadzić do głupoty.

    Ale nie do głupoty jakiejś mitycznej "elity", której nikt na oczy nie widział - tylko całkiem konkretnych, z imienia i nazwiska znanych osób. Pisałem o tym wiele razy:
    http://boskawola.blogspot.com/2010/10/rewolucja-seksualna-i-inne-nieprawdy.html
    http://boskawola.blogspot.com/2010/10/o-gupocie-raz-jeszcze.html
    http://boskawola.blogspot.com/2012/09/wiecej-dumy.html
  • @norwid 17:51:31
    Niechże się Pan zdecyduje. Albo większość Żydów w Izraelu to potomkowie Chazarów - więc nie uznają Talmudu, ani innych komentarzy do Pisma, a spośród całej "Biblii Hebrajskiej", za świętą księgę uważają tylko Pięcioksiąg Mojżeszowy - i pochodzą znad Wołgi, mówiąc pierwotnie językiem najprawdopodobniej tureckim.

    Albo "żargon to w większości niemiecki" - a w takim razie żadną miarą żydzi (a tym mniej Żydzi...) potomkami Chazarów być nie mogą, bo i cóż Chanat Chazarski miał niby z Niemcami wspólnego..?

    Oj - jakaś teoria spiskowa, albo "nowa historia" mi tu cuchnie...
  • @norwid 17:45:17
    Nie jest takie pewne, czy "złoto obojga narodów" tam wyjechało.
    W ogóle mieszanie do sprawy Chazarów i górali w ten sposób niczego nie wnosi.
    Czy przypadkiem złoto, i wiele, wiele innych bogactw nie wyjechały i nie zostały zniszczone podczas Potopu?

    Poza tym złoto nie mogło wyjechać, bo było powszechnym środkiem płatniczym znajdującym się w obiegu.
    Zakładając nawet, że jakieś złoto, które nie znajdowało się w obiegu wyjechało, to do czasu wpuszczenia w obieg jego wartość dla RP była żadna.

    Nie można nie doceniać roli obcych w upadku Państwa Polskiego, ale też nie należy jej przeceniać.
  • @Boska Wola
    Trochę jestem wnerwiony, gdy czytam rozważania historyczne operującymi pojęciami geopolitycznymi, czyli w tym wypadku np. o wpływie knowań Madrytu na ceny jajek w Kijowie.
    Świat średniowiecza był malutki i co najwyżej sprpwadzał się do jednego państwa i sąsiadów wokół.
    Nie było jakiejś wielkiej polityki, jak jasienicowa Polska Jagiellonów.
    Politykę uprawiano tu i teraz, bez wielkich planów. Działania były trywialne i bardzo chaotyczne.

    Post factum usiłujemy nadać tej historii jakąś głębię i celowość.
  • @jazgdyni 18:48:40
    Oj nie taki malutki.
    Uprawiano politykę wielką i realizowano wielkie plany.
    Proszę zwrócić uwagę na politykę i plany władców Prus.
    Z gównianego księstewka w zależności lennej zrobili mocarstwo, którego następcy do dziś trzęsą Europą.

    To tylko jeden z przykładów.

    Natomiast nasze warstwy rządzące rzeczywiście nie miały pojęcia o niczym (z nielicznymi wyjątkami), nie miały żadnych planów, a ich celem było tylko zażywanie "złotej", to jest w kolorze moczu, wolności, która sprowadzała się do chlania i żarcia.
    Wyjątki tylko potwierdzają regułę.

    Ani nie realizowano planu dotarcia do Morza Czarnego, ani podbicia Moskwy, ani Szwecji, ani nawet Prus, Śląska, czy Pomorza zachodniego.
    O podporządkowaniu sobie Czech lub państewek niemieckich nawet chyba nikt nie pomyślał.

    Tym bardziej nie mnożono kapitału, nie zwiększano mocy państwa, czy to przez rozwój prywatnych włości, czy przez budowę infrastruktury.
  • @AlexSailor 19:09:11
    Opowiada Pan kłamstwa...
  • @jazgdyni 18:48:40
    Będę w takim razie Pana często denerwował.

    Co prawda, generalnie zgadzam się, że historia to sen pijanego idioty.

    Ale to nie znaczy, że toczy się ona całkiem chaotycznie, bez porządku i bez pewnej rudymentarnej wewnętrznej logiki!

    Przede wszystkim - człowiek się praktycznie nie zmienił od głębokiego paleolitu. A bardzo wiele jego cech jest dużo starszych. Politykowanie na ten przykład - to nieodłączna cecha wszystkich praktycznie zwierząt stadnych, dysponujących choć trochę rozwiniętym układem nerwowym!

    Pod tym względem, nic istotnego się od średniowiecza nie zmieniło. Zmieniła się, owszem - kultura. Czyli forma uprawiania polityki. Moim zdaniem - nastąpił jej głęboki regres!

    Natomiast oczywiście, że knowania Madrytu MIAŁY wpływ na ceny jajek w Kijowie! To absolutnie elementarne i oczywiste. Kiedy Hiszpanie zalalli Europę amerykańskim srebrem - ceny jajek wszędzie wzrosły, w Kijowie też!

    A wcześniej - taki na przykład Filip August, król Francji (ten od templariuszy...) - jak się kolejno, kilka razy zapożyczał po czym długów nie oddawał - to też w efekcie Złota Orda miała problem, żeby z Kijowa należny jarłyk wycisnąć!

    Proszę też zwrócić uwagę, że ja tak naprawdę nie napisałem tego posta o polityce. Pisałem - jak wiele, wiele razy wcześniej - o problemie nieodstatku obornika na wschód od Łaby.

    Jest to problem absolutnie fundamentalny - jest to najbardziej podstawowa podstawa każdej cywilizacji rolniczej od czasów rewolucji neolitycznej do momentu przemysłowego wdrożenia metody Habera - Boscha (co nastąpiło dopiero w roku 1914 - i tylko dzięki temu I wojna światowa mogła trwać aż 4 lata...).

    Do roku 1914 nie istniały żadne realne i praktycznie możliwe do zastosowania substytuty obornika. Poziom "unawozowienia", tj. możliwa do osiągnięcia ilość obornika na jednostkę powierzchni wyznaczała pułap liczebności populacji (przy bardzo prymitywnych środkach transportu o żadnym masowym handlu żywnością mowy być nie mogło...).

    NIC nie mogło zastąpić obornika. Ani powierzchnia, ani złoto, ani organizacja, ani wola walki, ani mądrość. Historia cywilizacji rolniczej jest historią gówna!

    Jeśli to jest w dalszym ciągu niejasne - napiszę o tym obszerniej kiedy indziej...
  • @Stara Baba 19:51:51
    Jeszcze jedno kłamstwo na temat Papiestwa - a kasuję!
  • @Boska Wola 20:04:31
    Usunął Pan mój wpis gdyż się z nim nie zgadzał mimo że mówię o źródłach historycznych. W takim wypadku usunę moje wszystkie.
    NIE ZNOSZĘ GÓWNIARZY.
  • Punkt ciężkości wielkości.
    My tutaj, na naszej jednostce, to za bardzo w hiście oblatani nie jesteśmy. Ta smutna okoliczność wynika po części z faktu, iż chłopaki u mnie woleją histę tworzyć, niż się o niej na sucho uczyć. Sporo do nielubienia historii przyczynił się także pan Łysiak Waldemar, który ma taką podłą metodę pisarską, że wybiera se spektakularne momenty historyczne i konfabułuje do tego jakąś sensacyjną story, obfitującą w nierealne i zboczone sceny pornograficzne. Chłopaki u nas dobre są, proste i uczciwe, odrzuca ich i od nadmiernego, przeintelektualizowanego naciągania historii państwowej i od zbyt wydziwiatych fanaberii okołopłciowych.

    Nasz Dowódca z urlopu powrócił i dziś właśnie piękne zdjęcia z wypoczynku swego nam przy obiedzie pokazywał. Na Wyspach cudnych przebywał, nazwy nie pomnę. Były to bodajże Mamaje Wielkie, ale nie wiem. Upalnie tam było bardzo, banany na każdym kroku z gleby wyrastały, a kokosów takie zatrzęsienie podobno, że nikt ich wcale nie zbierał i po ziemi jak śmiecie się owoce dojrzałe walały. Ryb morskich masa, a kraby ponoć same wieczorami pod grilla podchodziły, światłem przywabione. A i kobiety miejscowe dorodne i wesołe były, mięsiste bardzo w udach. Tak się z chłopakami zastanawiamy, czy tam na tych wyspach szczęśliwych ten potencjał zalega, by Wielkość kiedyś osiagnać miały. Bo i klimatycznie i demograficznie i politycznie wszystkiego u nich pod dostatkiem. Bo jeśli nie tam, to gdzież na globusie naszym ów punkt cięzkości ewentualnej Wielkości zalega? Bo centrum nędzy i biedy tej planety nieszczęsnej to znamy bardzo dobrze, wystarczy tylko przez lasek na szago do pobliskiej wioski podejść.
  • @Boska Wola 20:03:12
    Pan ciągle rzuca hasła zamiast argumentów.

    Co do "obornika", bo się posikam ze śmiechu.
    "Gówno a mocarstwowość".

    Brednie pan piszesz, bo:
    - obornik zastępuje np. popiół,
    - namuł rzeczny,
    - wożone kilka stuleci przed rokiem 1914 guano (no niby też gówno),
    - jeśli zaś chodzi o azot, to obornik zastępuje przyoranie zielonego,
    - dalej azotu dostarczają rośliny motylkowe uprawiane na nawóz już w czasach starożytnego Rzymu, przez co jest niemożliwością, by polski lud rolniczy nie znał tego typu nawożenia - przyorane rośliny motylkowe mogą dać pełną dawkę nawożenia nawozem nawet dziś, a na dodatek azot ten trudniej uchodzi z gleby niż obornik.

    Ugorowanie pól to nic innego niż ich nawożenie, bo ugory były wypasane, a na dodatek taki ugór porośnięty był również roślinami dostarczającymi azot do gleby, które były przyorywane.

    Jest jeszcze coś.
    Najnowsze techniki uprawy ziemi wykluczają jej oranie, gdyż w glebie znajduje się statystycznie ok. 20 TON/ha żywych organizmów.
    Organizmy te w dużym stopniu zaspokajają potrzeby nawozowe roślin tak, że nawożenie sztuczne jest znacząco ograniczone.
    Ziemię uprawia się w ten sposób, że jest ona spulchniana a nie odwracana.
    A jak wyglądał dawny pług drewniany? Czy był on w stanie odwrócić skibę?

    Wydaje się również, że nie rozumie pan w ogóle, że istnieją dwa rodzaje rolnictwa - intensywne i ekstensywne.
    Oba są równoprawne.
    Można paść krowy w oborze ustawione jedna przy drugiej i dowozić im pasze w obsianych i dobrze uprawionych pól, to jest zboża, siano, koniczynę i podobne, a można te krowy pędzić po polu tylko je dojąc i zarzynając na mięso.
    Oczywiście obszar do wypasu musi być kilkukrotnie większy, a jeśli gleby są mierne, nawet kilkunastokrotnie większy, jednak zysk z pracy, a w szczególności ilość pożywienia na jednostkę pracy może być znacznie większy przy gospodarce ekstensywnej.

    Poza tym, czy ma pan wiarygodne dane o ilości zwierząt w Polsce?
    Czy aby nie było ich więcej (na głowę) niż na Zachodzie?

    Dlatego uważam, że gówno nie decydowało o mocarstwowości Polski i państw Zachodu, lecz jakość sterowania przez ośrodek władzy i jakość warstw rządzących.

    Dla przykładu Rosja dysponująca wielokrotnie bardziej prymitywnym rolnictwem niż Polska wybiła się na mocarstwowość a nawet pokonała Polskę.

    Podobnie Prusy, których gospodarka nie mogła różnić się znacząco od polskiej, również stały się z niczego mocarstwem podbijając wielce zaawansowane technologicznie państewka niemieckie i pokonując Austrię, a później nawet Francję.
    Przypomnę, że Austria, Francja, Niemcy to państwa Zachodu, przy czym te dwa ostatnie leżą nad oceanem.

    Na koniec zasygnalizuje panu, że pański podpis ociera się o bluźnierstwo.
    Bo wydaje się, że jest pan katolikiem.
  • ...................................................!!!! ??????????
    http://www.zbawienie.com/watykan.htm
  • @AlexSailor 21:48:10
    ==Na koniec zasygnalizuje panu, że pański podpis ociera się o bluźnierstwo.
    Bo wydaje się, że jest pan katolikiem.==

    Jego ojcem jest Bosek i on tylko wypełnia wolę Boska
  • @Boska Wola 16:09:10
    ==Na przyszłość wszystkie takie wypowiedzi będę tak samo bezlitośnie kasował - i wisi mi, czy pisze to szajbnięty neopoganin, czy nawiedzony Świadek Jehowy==

    Synu Boska!

    Tyle że ja jestem świadomym, biblijnym, - a więc wg woli Boga objawionej w Bożym Słowie, Chrystusowcem, chrześcijaninem. I gdy nie trawisz wpisów zgodnych z Bożym Słowem, to sam się wykasuj jako szajbnięty neopoganin.
  • @AlexSailor 21:48:10
    Bardzo zgrabnie. Dodam tylko, że historia cywilizacji rolniczej zaczyna się w starożytnym Sumerze i Egipcie, a tam nie nawożono gównem. Urzywano go raczej na opał.
  • @ninanonimowa 23:17:07
    Co za pierdoły Pani podaje.
    Przecież tam się nic kupy nie trzyma.
    Autor strony jest tak śmieszny, że nawet nie wie, że Pismo Święte mamy tylko dzięki Kościołowi, który oskarża o niestworzone rzeczy.
    Swoje wymysły i banialuki publikuje jako prawdy objawione.

    Posądzanie księży, że informacje uzyskane na spowiedzi przesyłają do Watykanu zakrawa na kpinę ze zdrowego rozsądku, podobnie jak to, że ktoś ujawnia na spowiedzi tajemnice z kim konkretnie sypia, albo o planowanym zamachu.
    To są kpiny ze zdrowego rozsądku.

    Jest jedno kryterium jakie pozwala rozpoznać co dobre a co złe.
    Po owocach ich poznacie napisano.
    Zatem weryfikacja nie sprawia żadnych problemów, jedynie Kościół Katolicki i Kościoły Katolickie Wschodnie rozdzielone na skutek intryg i pychy bez sprzeczności dogmatycznej przechowały prawdę, a ich działanie, ze szczególnym prymatem KRK przyniosły wiele dobra ludzkości.
    Wystarczy spojrzeć na tak zwanych protestantów, co reprezentują sobą dzisiaj i co zdziałały przez wieki.
    Palenie czarownic, wojny religijne, wybicie mieszkańców Ameryki Północnej, zamordyzm i świętokradztwo angielskie, domniemanie winy w procesach wsparte torturami, ciągłe dzielenie się na coraz to inne sekty, przedziwne interpretacje Pisma, mętlik dogmatyczny - w co w końcu wierzą, masowość po'wolnego myślenia zwana masonerią, itd.
    Kościół Katolicki jest zaprzeczeniem tych praktyk, a papieże jakkolwiek by nie było, w zdecydowanej większości prowadzili pobożne i owocne życie wskazując ludziom drogę do zbawienia.

    Takie głupawe stronki prowadzone zarówno przez naiwnych pożytecznych idiotów jak i doskonale wiedzących co robią wrogów chrześcijaństwa, mają na celu zniszczenie Kościoła w myśl słów "uderz w pasterza, a owce się rozpierzchną".

    Gdyby nie KRK to n ie byłoby żadnej siły powstrzymującej islam, który niewątpliwie zapanowałby w Europie czyniąc z chrześcijan niewolników na wymarciu.
  • @AlexSailor 21:48:10
    - popiół nie zawiera azotu,
    - skąd Pan weźmiesz w Polsce namuł rzeczny albo guano..?
    - jakie niby rośliny motylkowe uprawiano u nas masowo przed wprowadzeniem płodozmianu w XIX wieku? Płodozmianu bazującego głównie na roślinach z Ameryki... Groch?

    Nie było substytutu dla obornika. Liczba zwierząt gospodarskich na głowę mieszkańca i na jednostkę powierzchni BYŁA dużo mniejsza niż na Zachodzie. Proszę sobie poczytać prof. Pruskiego. Np.: "Hodowla zwierząt gospodarskich w Galicji w latach 1772 - 1918" to bardzo cenna pozycja.

    Jak najbardziej zgadzam się, że gospodarka NIC NIE MIAŁA WSPÓLNEGO, ani z upadkiem I Rzeczypospolitej, ani z rozkwitem Prus czy Rosji. Ponieważ niczym istotnym się gospodarki tych krajów między sobą nie różniły.

    Nie zgadzam się z jakimiś durnymi jeremiadami przeciw szlachcie czy magnaterii - upadek I Rzeczypospolitej był PRZYPADKOWY, żadna głęboka mądrość z tej lekcji nie wynika. Jeśli ktoś zawinił, to konkretne osoby: Jan Zamoyski (tworząc niebezpieczne precedensy), Władysław IV ze swoim Ossolińskim (snując nierealne, szkodliwe i awanturnicze plany i prowokując w ten sposób wojny kozackie), Jan III Sobieski (bo jak był genialnym taktykiem, tak idiotą w polityce...), a na koniec: August Aleksander ks. Czartoryski (bo się obraził na Katarzynę...).

    Wszystko, co chciałem i co UDOWODNIŁEM, to fakt, że nie było szansy, aby Polska - przed rewolucją rolniczą wieku XVIII - mogła "dogonić i przegonić Zachód" pod względem ekonomicznym, jak to twierdzą różne pięknoduchy ignorujące fundamentalny, podstawowy i najważniejszy problem - problem gówna!

    Jak napisałem w pierwszym zdaniu - nie mam pojęcia czym jest "wielkość". Czy Prusy lub Rosja były lub są w jakimkolwiek sensie tego słowa "wielkie"..?

    Ekonomicznie - nie bardzo...
  • @AlexSailor 01:06:43
    ----Europa A.D.2013 -
    ---kwitnąca gospodarczo / moralnie Europa -opływa szczęściem i dobrobytem -na kontynencie aż po Ural -królują białogłowy z chabrowymi oczami - rodzimy przemysł w każdym państwie europejskim daje zatrudnienie swoim obywatelom -pod dachami Paryża /Berlina /Rzymu /Sztokholmu itd.-słychać rodzime języki , które wychwalają jakość rodzimych towarów -za zdrowe towary ludność płaci zdrową rodzimą walutą ,która ma pokrycie w złocie -
    --a z miłości do watykańskiego papieża i wartości przezeń krzewionych Narody europejskie -pozamieniały kościoły w !! wszystko -PUSTOSTANY w których miał mieszkać sam Bóg -nie udzwignęły PRAWDY
  • @Boska Wola 20:03:12
    Co do obornika - pełna zgoda. Tylko, że tutaj znowu wpadamy w pułapkę znienawidzonego postępu, który, nie wiadomo dlaczego, musi być.
    Dlaczego niemożliwe było trwanie na raz zdobytych, wysokich przecież pozycjach?
    Dyskusyjna również jest nasza słaba pozycja rzemiosła. Ale tutaj nie mam dostatecznej wiedzy, żeby stwierdzić, że mieliśmy duże niedobory. Np. produkcja szkła dotarła do Polski, a kopalnictwo soli chyba wyprzedzało inne kraje.

    Nikt tutaj nie wyczuwa przesunięcia czasowego związanego z komunikacją. Najszybsza wiadomość, czy to z Wiednia do Krakowa, czy z Berlina do Warszawy szła co najmniej dwa tygodnie.
  • @von Finov 23:43:26 & Alex Sailor
    Nie wydziwiajcie z tym nickiem, bo Boska Wola to po prostu nazwa miejscowości. Wioseczki takiej.
  • @jazgdyni 08:13:40
    No właśnie, owo przejście od nawozów naturalnych do sztucznych (więc substytucja obornika energią elektryczną - a w ostatecznym rachunku: kopalnymi węglowodorami...), jak to już parę lat temu wspólnie z kolegami uczestniczącymi w projekcie "Agepo" próbowaliśmy badać - nie była wcale konieczna. Rolnictwo takie, jakie istniało w roku 1913 wciąż miało ogromne rezerwy - a było o wiele mniej podatne na zewnętrzne wstrząsy i fluktuacje koniunktury niż to, co mamy obecnie... Ale to inna historia!

    Co do tempa rozpowszechniania się wieści - tzw. "impuls inflacyjny" nawet i dziś nie dociera wszędzie w jednym momencie!

    Tylko dlatego rządom opłaca się "psuć monetę" - bo mając ową dodatkowo wydrukowaną gotówkę w ręku jako pierwsze - de facto dokonują kontrybucji majątkowej kosztem ostatnich jej posiadaczy...
  • @Boska Wola 08:32:55
    Robię to z zażenowaniem, ale nasz lokalny trefniś wysmażył takie dictum:

    http://cygnus.nowyekran.net/post/97133,walach-acheltekinski-a-efekt-supernowej

    Co ludzie nawiedzeni mają w głowach i ich wpływ na historię, to osobna sprawa.

    Pozdrawiam
  • @jazgdyni 10:56:42
    --WSTYD !
  • @jazgdyni 10:56:42
    Prawdę powiedziawszy, nawet bym tego nie przeczytał, gdyby nie Pański link - wypociny tego idioty omijam szerokim łukiem. No cóż: jak Bóg chce człowieka ukarać, to mu najpierw rozum odbiera...
  • @Boska Wola 18:11:11
    nie teoria spiskowa, ale 200 lat razem sołżenicyna

OSTATNIE POSTY

więcej
  • KLUB DYLETANTÓW

    Pochwała wojny domowej

    Zostałem właśnie na moim ulubionym forum historycznym zaliczony do debili lub prowokatorów. Poszło o to, że wobec widocznej niemożności przekonania którejkolwiek ze stron, zaproponowałem użycie argumentu rozstrzygającego - przemocy. czytaj więcej

  • KLUB DYLETANTÓW

    Bóg, człowiek, wartości

    Ulubioną rozrywką Majów był rodzaj gry w piłkę. Na najwyższym poziomie, mecz kończył się złożeniem jednej z drużyn w ofierze. Dawniej sądzono, że taki los spotykał przegranych. Nowsze badania sugerują, że ginęli... zwycięzcy! czytaj więcej

  • KLUB DYLETANTÓW

    O państwie i takich tam - w punktach

    Pisałem o tym wszystkim wiele razy i - na tyle, na ile rzecz jest w ogóle do ogarnięcia w chaosie mojego bloga głównego - spróbuję podać odnośniki. Rzecz wciąż wydaje się jednak aktualna, spróbuję zwięźle zebrać to razem do kupy. W punktach. czytaj więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

ULUBIENI AUTORZY

  • posty: 225 komentarze: 8363
  • posty: 368 komentarze: 12546
  • posty: 267 komentarze: 9390
  • Iza
    posty: 355 komentarze: 3547