Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
218 postów 574 komentarze

Boska Wola

Boska Wola - konie achałtekińskie, historia, cywilizacja, społeczeństwo

Fakty i mity

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Widzę po raporcie Bloggera, że istotne rozważania gospodarskie i hodowlane Państwa nie interesują. Za to, kiedy mam chandrę i trochę żółci powylewam - licznik tak szybko nowe wejścia nabija, że ostatnich cyferek nie widać..!

W takim razie, dla podgrzania atmosfery, zajmiemy się dzisiaj lekkim, łatwym i przyjemnym de-konstruowaniem narodowych i bogoojczyźnianych mitów.

 
Proszę bardzo: oto mit.
 
 
O faktach można sobie przeczytać chociażby na Wikipedii, nie będę przecież tego powtarzał. Proszę bardzo: kampania wrześniowa 1939 i kampania majowa 1940 roku.
 
Dość podsumować jeden tylko fakt: we wrześniu łączne straty "Osi" (Niemiec, Słowacji i Sowietów razem) nie przekraczały 60 tysięcy zabitych i rannych - kosztem prawie 200 tysięcy zabitych i rannych po stronie polskiej.
 
W 1940 roku Niemcy stracili prawie 160 tysięcy zabitych i rannych, kosztem 360 tysięcy zabitych i rannych Francuzów, Brytyjczyków i Polaków.
 
Nie wiem jak autor tego zestawienia wyliczył, że "rozbicie polskiej dywizji w 1939 roku kosztowało Niemców trzy razy więcej niż alianckiej w 1940" - ale z samego tylko zestawienia strat NIC takiego nie wynika.
 
Z całą pewnością bzdurą jest stwierdzenie o "trzykrotnej przewadze aliantów" w 1940 roku. Jeśli liczyć tylko "siłę żywą" - panowała niemal idealna równowaga. Francuzi i Anglicy mieli przewagę w artylerii i liczbie czołgów (ale o wiele gorszą doktrynę ich użycia...) - ale za to niemal dwukrotnie ustępowali Niemcom w powietrzu.
 
W 1940 roku Niemcy stracili z całą pewnością więcej czołgów i samolotów niż w 1939.
 
Z całą pewnością nieprawdą jest, że walki powietrzne nad Warszawą przekraczały swoją intensywnością i rozmachem choćby to, co się działo nad Beneluxem w maju 1940 roku.
 
Nie wiem skąd mniemanie autora wyżej ukazanego zestawienia, jakoby 1 i 2 września Polacy nie stracili ani jednego samolotu na ziemi. Oczywiście - nie były to straty porównywalne z sowieckimi z 1941 roku (ale z tym trudno COKOLWIEK porównać...). Ale takie straty, mimo wszystko - były.
 
Wehrmacht w 1940 roku był niemal dwukrotnie liczniejszy i posiadał wyższe stany w każdej z istotnych kategorii uzbrojenia niż w 1939. Nieprawdą jest zatem, że do ataku na Francję poszli Niemcy tylko z takimi samymi siłami, jakie mieli w Polsce...
 
Prawdą jest, że termin ataku na Zachód był kilkukrotnie przekładany. Wynikało to głównie z braku amunicji - rzeczywiście w dużym stopniu wystrzelanej w Polsce.
 
A teraz fakty:
 
  1. Kampania wrześniowa 1939 roku była wydarzeniem bez precedensu w historii wojen tylko pod jednym względem. NIGDY WCZEŚNIEJ TAK WIELKA ARMIA NIE ZOSTAŁA ZNISZCZONA TAK SZYBKO. W realiach roku 1914 czy 1920 - Polska, dysponując niemal milionową armią, nawet otoczona z czterech stron, powinna się bronić co najmniej kilka miesięcy. Zadając przeciwnikowi znacznie większe straty niż sama by ponosiła.
  2. Tak szybkie zniszczenie Wojska Polskiego i szokujący zupełnie fakt, że strona atakująca poniosła przy tym ponad trzykrotnie mniejsze straty niż strona broniąca się, to przede wszystkim efekt PRZEWAGI NIEMATERIALNEJ po stronie Niemieckiej. Mianowicie: LEPSZEJ DOKTRYNY WOJENNEJ.
  3. Oczywiście, to się dało w pełni ocenić dopiero po klęsce Francji. Wcześniej, choć zapewne wielu wojskowych i niektórzy politycy alianccy przeczuwali o co tu chodzi (m.in. - należy podziwiać przenikliwość brytyjskiego premiera, Nevila Chamberlaina który SŁUSZNIE ustąpił Hitlerowi w Monachium: biorąc pod uwagę to co się działo później, ewentualna wojna z Niemcami już w 1938 - mogła wyglądać JESZCZE GORZEJ...) - klęskę wrześniową opinia publiczna na Zachodzie odebrała jednoznacznie jako kompromitację Polski. Coś tak niebywałego nie mieściło się ludziom w głowach! Tylko totalnie skorumpowany, nieefektywny i przeżarty zdradą na najwyższych szczeblach reżim mógł zmarnować milion wcale nieźle uzbrojonych żołnierzy w 5 tygodni...
  4. W tej sytuacji należy się cieszyć, że Francuzi pozwolili sformować Sikorskiemu "rząd" polski, a nie jakiś "komitet narodowy polski", jak w czasie I wojny światowej - bo spora część francuskiej elity uważała, że tak nieefektywnego i pozbawionego wartości sojusznika lepiej jest spuścić za burtę...
Wspominałem już kiedyś o pewnych mitach tyczących się naszego nieszczęsnego września. Także - trochę w odpowiedzi na zwyczajowo, co roku podnoszony głos Profesora Boboli.
 
Pewnie, że Polacy nie mają się czego za wrzesień 1939 roku wstydzić (oczywiście, całą masę rzeczy można było zrobić lepiej - i to jest temat na osobne rozważania...). Ale czy koniecznie trzeba w tym celu opowiadać bajki..?

KOMENTARZE

  • Napiszę ,że nie wiem, co myśleć.
    Ale przy tak antypolskiej propagandzie ,to nawet bajkami trzeba podnosić morale Polaków.

    Pozdrawiam
  • @Boska Wola
    Patrzę na kampanię wrześniową przez pryzmat osobisty. Otóż dziad mój (niedawno odnaleziony), pułkownik lotnictwa, Virtuti Militari, 4 x Krzyż Walecznych, KK Legii Honorowej, wybitny pilot oblatywacz PZLu, palnął sobie w sierpniu 1939 w łeb. Dlaczego? Bo chciał walczyć. Jako dwukrotny dowódca armii lotniczych, dowódca pułku, znał doskonale sytuację polskiego lotnictwa i dramatyczny niedobór personelu latającego.
    Jednakże osobista niechęć "Turka", dowódcy lotnictwa generała Ludomila Rayskiego odrzuciła prośbę dziadka i wybitny pilot, podówczas zaledwie 47 letni, więc nie emeryt, nie mógł służyć Ojczyźnie.
    Rayski później, m.in. za całkowite rozłożenie lotnictwa był sądzony i siedział w więzieniu.
    A samoloty we wrześniu stały na lotniskach, bo nie miał kto nimi latać.
    Nb. były to świetne, nowoczesne maszyny.

    Pozdrawiam
  • @ autor
    Są wejścia i wejścia. Są gwiazdki i gwiazdki.
    Są tematy które wymagają poruszenia. Im lepiej napisane tym mniej miejsca
    dla komentarza, wtrąceń, poprawek.
    Na jak mamy do czynienia z ideałem, to z czystego szacunku, człowiek się
    nie odzywa, a są tacy co w butach nie wchodzą. ;-)
  • @nana 11:35:39
    Sama sobie przeczysz w drugim akapicie !
    Dziadek niby za co dostał odznaczenia ? Za wojnę napastniczą ?!
    Rozdwojenie jaźni ? Rozliczasz Dziadka a niby nikt nie ma ich prawa rozliczać?
  • @jazgdyni 09:40:25
    "Nb. były to świetne, nowoczesne maszyny."
    Niestety niebardzo.
    Z tekstem się w 72% nie zgadzam, ale mi się nie chce. Jaki sens się kłócić? Że co, że robi wrogą propagandę? A bo to on jeden...
    Ostatnio na filmwebie pod Warszawa35 widziałem, wielkimi czarnymi literami: "Podziękujcie powstańcom, że tego miasta już nie ma." W tytule wątku! Każdy może wejść i sprawdzić. Moralna masakra w sosie wrogiej propagandy, co miałby zrobić szary Torin? Potem trafię na kardiologię. Po co mi to..
  • @cyborg 11:53:05
    Toć gorzej z nim/nią jest. Weź, jak Cię to bawi, przygotuj 10pytań przekrojowych, zobaczysz jaki.. bałagan;p
  • @Torin 12:36:24
    Dlaczego nie bardzo? Angole i Amerykanie bili się, żeby dostarczać silniki w zamian za patenty.
    Łoś np. był kiepski???

    Torinie!
  • @jazgdyni 12:42:33
    Wiedziałem, że otworzysz licytacje z Łosia..
    Ok. Masz.. karo. Dobre, ale krótkie. Król i dama. Co masz jeszcze? Może w jakiś inny kolor? Trefle masz długie, ale słabe..
  • @Torin 12:51:36
    Jeszcze może dodam, że Amerykanie wtedy się dopiero kapnęli, że prezentują poziom kreta na Żuławach i to im się może zemścić. Dopiero otwierali swoje programy, a zakończyli je dopiero 42-44..
  • Szanowny autor
    Ja chyba zaczne sie jednak wstydzic. Bo po tylu zawieruchach dziejowych co nas spotkały to ubywa Polaków a zostaja szumowiny. Piszą potem takie głupoty jak szanowny autor. Co autor chce takimi bazgrołami osiagnać? Unas na wsi to takich inaczej traktuja - jak to baba to na taczce z gnojem wywoża. A jak chłop to przy pomocy orczyka z nim gadaja. Zwykle krótka to rozmowa bo szybko ten chłop traci zdolność do dialogu. Za przyczyną rzeczonego orczyka.
    Uniżonosci i gratuluje sprawnego pióra. Dużo pewnie profituje.
  • No cóż Wikipedia nie jest w końcu wyrocznią...
    No, ale gdyby była to : w opisie Kampanii Wrześniowej również i taki fakt:

    //↑ (Według poufnego źródła z niemieckiego ministerstwa wojny za: Władysław Pobóg-Malinowski: Najnowsza historia polityczna Polski. t. 3, Londyn 1960, s. 51, przypis 40., straty niemieckie do 24 września 1939 roku wyniosły: 91 278 zabitych, 63 417 ciężko i 34 938 lżej rannych, a więc blisko 200 tys. żołnierzy, natomiast straty materiałowe Niemców wyniosły blisko: 1000 czołgów i samochodów pancernych, ok. 700 samolotów, 370 dział i moździerzy, 11 tys. pojazdów mechanicznych różnych typów.//
  • @liberalkonserwatywny 09:33:22
    Problem polega na tym, że bajki, jak każde kłamstwo, mają krótkie nogi. Ktoś, kto musi się dowartościowywać ewidentną nieprawdą (choć tak naprawdę nie ma po temu żadnej racji...) - straci pewność siebie, gdy mu się nieprawdę dowiedzie. A to jest aż nazbyt łatwe...
  • @Torin 12:51:36
    No cóż, ma Pan rację. Łoś, oprócz całej masy zalet, miał jedną wadę. Był... niepotrzebny..! Kosztował kupę kasy, a wobec 100% panowania przeciwnika w powietrzu i tak nie dało się go w żaden sensowny sposób użyć..

    Po co (niezły w tym momencie - choć już paręnaście miesięcy później byłby przestarzały...) średni bombowiec komuś, kto nie ma myśliwców do jego osłony i zwalczania bombowców wroga..?

    Projekt "Wilka" - dwusilnikowego myśliwca (więc z założenia dziwoląga), projektowanego pod nieistniejący silnik (więc z założenia skazanego na poślizg czasowy...) nie zdołał się oblec w ciało, a gdyby zdołał - byłby raczej (biorąc pod uwagę podobne doświadczenia innych krajów) niewypałem...
  • @Pies na Trolle 15:09:39
    No właśnie, taki tekst to dobry sposób na odróżnienie zwierząt równych od równiejszych. Jak wszyscy dobrze pamiętamy, knur Napoleon, na użytek zwierząt "równych" obmyślił, że zupełnie im wystarczy, gdy będą powtarzać co i raz "cztery nogi dobre - dwie nogi złe!"
  • @Astra 15:31:07
    Litości..! Kto to jest Pobóg - Malinowski..? Ktoś to jeszcze czyta poza pryszczatymi gimbusami, którym się wąsy marzą..?
  • @Boska Wola 20:29:45
    No podpierasz się Wikipedią , wyłącznie nią. Nie widzę żadnych autorów tych rewelacji, poza wikipedią.
    A wg niej Pobóg-Malinowski to :

    Uczestnik wojny polsko-bolszewickiej. Po wojnie pełnił służbę w 21 Pułku Artylerii Polowej w garnizonie Kraków (1923), Szefostwie Artylerii i Służby Uzbrojenia Okręgu Korpusu Nr V w Krakowie (1924), 12 Pułku Artylerii Polowej w Złoczowie (1928) i Wojskowym Biurze Historycznym w Warszawie (1929). 3 maja 1922 zweryfikowany został w stopniu porucznika ze starszeństwem z 1 czerwca 1919, w korpusie oficerów artylerii. Służbę w wojsku łączył ze studiami wyższymi (polonistyka i Szkoła Nauk Politycznych). Do 1 października 1932 pozostawał w stanie nieczynnym. Od 1931 naczelnik Wydziału Historyczno-Naukowego w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. W 1934 był oficerem rezerwy 1 Pułku Artylerii Najcięższej w Górze Kalwarii. W 1944 powołany został do polskiej służby zagranicznej, z której wycofał się w 1945. W latach 1944–1945 był współtwórcą i jednym z dwóch głównych redaktorów sekcji polskiej Radia Francuskiego. Po II wojnie światowej na emigracji.

    Autor wielu prac z zakresu najnowszej historii Polski. W latach 1929–1934 był redaktorem – wydawcą pierwszej edycji 10-tomowej Pism – Mów – Rozkazów marszałka Józefa Piłsudskiego. Jego najważniejszą pracą była Najnowsza historia polityczna Polski (t. 1–3, wyd 1., t. 1 Paryż 1953, t. 2-3 Londyn 1956–1960)

    Co ci nie pasuje ?? :)
  • @Astra 20:46:38
    To piłsudczyk. Który nigdy nawet nie próbował udawać, że Wódz nie jest mu milszy niż prawda...

    Podparłem się Wikipedią celowo i z premedytacją. Wykazując w ten sposób, że bezsensem jest powtarzanie bajek, które każdy średnio rozgarnięty człowiek z dostępem do internetu może obalić w 30 sekund!

    Nota bene: treść anglojęzycznej Wikipedii RACZEJ jest redagowana bardzo starannie. Do hasła o kampanii wrześniowej nie można się przyczepić. Nawet polskie podręczniki szkolne wciąż - jakże charakterystycznie - zapominają czasem, że we wrześniu był nie jeden wróg - a tu: wszystko jest czarno na białym, kawa na ławę - to hasło, to tak naprawdę POWAŻNY sukces pijarowy dla Polski. Z takich rzeczy trzeba się cieszyć..!
  • @Boska Wola 20:28:59
    A... To pan tu badania rynku robi i chce sie dowiedzieć kto jeszcze w Polsce jest tak zamulony, żeby łykać... Teraz rozumiem. Jesteś pan geniusz a ja już się bałem, ze jakiś dywersant się wkradł. Kamień z serca...
  • @Boska Wola 20:27:04
    "No cóż, ma Pan rację. Łoś, oprócz całej masy zalet, miał jedną wadę. Był... niepotrzebny..! Kosztował kupę kasy, a wobec 100% panowania przeciwnika w powietrzu i tak nie dało się go w żaden sensowny sposób użyć.."
    Łoś był myślany jako bombowiec taktyczny, nie do niszczenia miast. Dowództwo wiedziało o powstającej luce myśliwskiej, jednak dopiero co się wypruło na PZL 11-24, które kilka lat wcześniej były świetne. Nowe programy myśliwskie.. napotykały na problemy. Tego, że maszyna dwusilnikowa jest.. mało szczęśliwą konstrukcją, nikt wtedy nie mógł udowodnić. Gdyby tak było nie powstałby np ME110, Moskito, Ligting. Zgadza się? Dopiero potem je przeniesiono i zmieniono zaszeregowanie, ale używano z upodobaniem i produkcji nie przerywano - myśliwiec nocny. Tak naprawdę nazwałbym je patrolowcami przechwytującymi, bądź samolotami wielozadaniowymi. Brzmi znajomo. Większość poważnych obecnych maszyn to maszyny dwusilnikowe i wielozadaniowe..

    Również z kasą nie mogę się zgodzić. Łoś był sprzedawany i się samofinansował. Niektórzy nie mogą wybaczyć, że w przeddzień wojny realizując zlecenia, wysłaliśmy więcej samolotów niż ich pozostało w kraju. Uważają, że kontrakty powinny być zerwane.

    "Po co (niezły w tym momencie - choć już paręnaście miesięcy później byłby przestarzały...)"
    Takie były czasy i rozwój lotnictwa wojskowego był oszałamiająco szybki. Najlepiej i najboleśniej widać to na przykładzie doskonałego PZL24. Niemcy przekonali się o tym na własnej skórze, chwilę później. Już podczas walk nad Anglią, gdy ich wundermeser brał łomot od spitfireów (narowistych i sprawiających psikusy pilotom, a bodaj wersja E, czy F dostała porządny silnik. MKXII? Nie pamiętam.. ) i huricanów, a co gorsza dla nich ME110 tego bynajmniej nie zmienił. Dopiero Fw opanował sytuację, choć brzydki i na krótko, bo przypałętali się Amerykanie choćby z tanderbirdem potworem. Pierwszym rakietowym. Znaczy uzbrojeniem rakietowym. To gnało wtedy. Po prostu w 39' dopadli nas z opuszczonymi gaciami/na wykrocznej, na PZLach11 i trochę 24ek.

    To sprzętowo, ale kudy do ogarnięcia tematu..
    Sprzęt latający to nie wszystko. Jest obrona naziemna, jest łączność, jest wspomniana doktryna i jeszcze kilka pomniejszych kwestii.
    Nie szykowaliśmy się do inwazji. Dobry, liczny, myśliwiec, łączność, taktyka, plot i Łoś do uderzeń taktycznych, np ataków na kolumny i było by inaczej. Taki był plan. Niestety przed atakiem Niemcy zbudowali ME109. Ktoś powinien ich za to rozstrzelać. Niestety nie tylko nie rozstrzelał, ale nawet nie kupił Avii, czy tam Aero. Już nie pamiętam. To wtórny analfabetyzm z mojej strony i zdaje sobie z niego sprawę. Podobno najważniejsze to sobie go uświadomić. Pocieszam się faktem, że mój wtórny analfabetyzm na ten temat wypada i tak nieźle na tle.

    Łoś nie był bez sensu. Było go za mało i nie miał skutecznej osłony, na ziemi i w powietrzu. Za kilka lat, kto wie. Łoś byłby przestarzały, a myśliwiec byłby nowoczesny.
    Wtedy byliśmy w pierwszej lidze lotniczej, przynajmniej sprzętowo. Taktycznie i dowództwa były jakby opóźnione, ale maniery napewno panowały dworskie i każdy miał konika cisawego.
  • @Boska Wola 21:01:49
    //Podparłem się Wikipedią celowo i z premedytacją. Wykazując w ten sposób, że bezsensem jest powtarzanie bajek, które każdy średnio rozgarnięty człowiek z dostępem do internetu może obalić w 30 sekund!//

    Internet to nie tylko wikipedia, jest wiele opracowań na ten temat, właśnie w internecie.Ale trzeba poświęcić temu wiecej jak 30 sekund :)
  • @Torin 12:51:36
    Z tego co wiem, a wiem raczej niedużo, kiepskie, bo dość słabe (silnikowo) samoloty mieliśmy na wyposażeniu. Natomiast świetne maszyny sprzedawaliśmy np. do Bułgarii i Rumunii. U nas były na wyposażeniu, jeżeli chodzi o myśliwce, PZL23, PZL38 i PZL39, rzeczywiście, nie najlepsze, natomiast zagranicę szły PZL43.
    Rayski strasznie chachmęcił z samolotami.
  • @Boska Wola 20:27:04
    Oto właśnie chodzi!

    Łoś był samolotem ofensywnym. Kogo u diabła mielibyśmy bombardować? Niemcy?
    Należało się skoncentrować na lekkich, zwrotnych myśliwcach do walki kołowej, do obrony terytorialnej.
    Dziadek był mistrzem w tej sprawie, a jego 11 Pułk Lotnictwa (do 1927) miał samych asów do walki powietrznej. Ale ich rozwiązano za durne zarzuty o brak dyscypliny i pijaństwo (sic! gdy całe wojsko chlało na potęgę, a kawalerzyści jeszcze więcej).
  • @Torin 23:34:27
    Torinie, technika techniką, ale nie miał kto na tym latać.

    A doktryna i system były do dupy. Rayski był np. tylko dowódcą lotnictwa w czasie pokoju. A na wypadek wojny był GISZ - Generalny Inspektorat Sił Zbrojnych. Gdzie sens i logika?
  • @Torin 23:34:27
    Temat - rzeka. Niedawno człowiek, którego w żadnym razie nie znam i nigdy nie spotkałem pochwalił skuteczność radomskiego mausera z połowy lat 30-tych jako broni myśliwskiej. No tak. Pod tym względem są rzeczywiście doskonałe. Ale też - są żywym świadectwem nie tyle opóźnienia, co wręcz uwstecznienia doktryny (i wynikającej z niej organizacji oraz uzbrojenia...) polskiej piechoty w tym czasie: niewiele było okazji, aby prowadzić walkę ogniową z broni indywidualnej na dystansie bliskim kilometra w rzeczywistości... I wszyscy to wiedzieli już od I wojny światowej..!
  • @jazgdyni 06:08:29
    To było trochę bardziej skomplikowane. Akurat rozwiązanie jak chodzi o dowodzenie lotnictwem w czasie wojny było takie, na jakie nas było stać (biorąc pod uwagę dramatyczne opóźnienie w systemach łączności...).

    Bardzo konsekwentne oddzielenie pokojowej administracji wojska od jej dowodzenia nim w czasie wojny to jedno - a niedostatki kadrowe jak chodzi o obsadę sztabów (a też i jakość tej kadry, zwłaszcza "legionowej"...): to druga sprawa.

    W obu przypadkach zemścił się kontempt Piłsudskiego wobec "tyłów". Piłsudski taborów, logistyki, łączności i sztabów nie poważał - to i zostaliśmy w rezultacie z niekończącymi się sznurami zmobilizowanych chłopskich furmanek (zaprzężonych, nota bene, w bardzo marne konie: ale to temat na baaaardzo długi wpis...), gońcami na rowerach i sztabami armii i "grup operacyjnych", które w dużym stopniu okazały się rozpaczliwą improwizacją...
  • @Boska Wola 08:14:05
    Ja bym do tego jeszcze bardzo silne animozje na wszystkich szczeblach. Począwszy od góry, miedzy Pilsudskim a Sikorskim.
    To tez dotyczyło dziadka, z którego Rayski, rówieśnik przecież, zrobił skończonego alkoholika.
    Walki frakcyjne były wielkie i liczne samobójstwa honorowe, tylko ten zamęt pogłębiały.

    Oto czego brakowało - brakowało spójności i jednomyślności.

    Logistyka wojenna to osobny problem rzeka.
  • @jazgdyni 05:52:50
    He:))
    Strasznie nachachmęciłeś:))
    PZL23 to Karaś. Lekki bombowiec. Coś jak Stuka, tylko Stuka był nurkowy, a Karaś majestatycznie przyjmował podczas zrzutu. Było ich trochę i się przydały. To jest właśnie to wykorzystanie bombowca w obronie. Bombardowały kolumny nieprzyjaciela, niestety ze sporymi stratami szczególnie jeśli doleciały na miejsce myśliwce wroga.
    Miał za słaby silnik i ze sterowaniem, szczególnie pod obciążeniem było nie teges.
    PZL43 to wersja eksportowa (wcale nie długa seria). Miał dodany karabin i mocniejszą jednostkę napędową (zagramaniczną).
    Ogólnie sporo założeń się wysrało z braku projektowanych jednostek napędowych np Foka.

    PZL38 to wspomniany przez Boską, Wilk. Nie wszedł do służby, a nie wszedł, bo się wysrał parametrami. Był za wolny, a za wolny bo nie było silników i tak w kółko.

    PZL39 to wogóle.. dziś powiedzielibyśmy koncept. Zresztą drewniany. W tamtym czasie było to jeszcze ostatecznie dopuszczalne. We Francji 40' np lataliśmy na drewno-szmaciakach i nawet szło tym latać.
    Niestety projekt spuszczono w toalecie. Gdy zaczynali mieli wymóg 380km/h i to było realne, potem właśnie pod wrażeniem wyników mesera zmieniono na 450km/h. Do tego zespół się rozleciał i upadł wspomniany program silników. Projekt zdechł..

    Śmiem twierdzić, że programy, jak i stworzone modele, nie mogły rozwinąć skrzydeł przez brak jednostek napędowych. Umarł twórca naszego programu silnikowego i umarł program. Źle, bardzo źle..
  • @Torin 15:45:58
    Taaa..
    Zdaje się pomyliłem 23 z 24. Ale, jak mówiłem ja tu cienki jestem.

    A zesoł się raczej nie rozleciał, tylko jak głupi, na polecenie pracował nad pasażerem PZL44 Wicher.

    A ten dobry PZL24 to był PZL.P.24.

    A o jednostki napędowe chodziło. Dziadkowi rozwalono silnik na pokazie w Cleveland.

OSTATNIE POSTY

więcej
  • KLUB DYLETANTÓW

    Pochwała wojny domowej

    Zostałem właśnie na moim ulubionym forum historycznym zaliczony do debili lub prowokatorów. Poszło o to, że wobec widocznej niemożności przekonania którejkolwiek ze stron, zaproponowałem użycie argumentu rozstrzygającego - przemocy. czytaj więcej

  • KLUB DYLETANTÓW

    Bóg, człowiek, wartości

    Ulubioną rozrywką Majów był rodzaj gry w piłkę. Na najwyższym poziomie, mecz kończył się złożeniem jednej z drużyn w ofierze. Dawniej sądzono, że taki los spotykał przegranych. Nowsze badania sugerują, że ginęli... zwycięzcy! czytaj więcej

  • KLUB DYLETANTÓW

    O państwie i takich tam - w punktach

    Pisałem o tym wszystkim wiele razy i - na tyle, na ile rzecz jest w ogóle do ogarnięcia w chaosie mojego bloga głównego - spróbuję podać odnośniki. Rzecz wciąż wydaje się jednak aktualna, spróbuję zwięźle zebrać to razem do kupy. W punktach. czytaj więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY

  • posty: 224 komentarze: 8272
  • posty: 368 komentarze: 12512
  • posty: 267 komentarze: 9390
  • Iza
    posty: 355 komentarze: 3548