Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
218 postów 574 komentarze

Boska Wola

Boska Wola - konie achałtekińskie, historia, cywilizacja, społeczeństwo

Onaniści

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Już Mistrz Lem 60 lat temu ostrzegał, że ludzkość podłączona do "fantomatów" skończy jako zbiorowisko bladych onanistów. Nie przewidział tylko, jak wiele może być rodzajów samogwałtu!

Oprócz najbardziej oczywistego, którym tu jednak nie będziemy się dzisiaj zajmować (wiem, wiem - ku żalowi części męskich Czytelników...), na pierwszy plan wysuwa się bodaj snucie w internecie fantazji poprawiających ogólne samopoczucie zarówno fantazjującego, jak i jego fanów.

 
Na tej zasadzie funkcjonuje większość najpopularniejszych autorów przynajmniej w polskiej blogosferze (ja się już wielokrotnie przyznawałem, że własne samopoczucie chętnie w ten sposób poprawiam, a i owszem - kompletnie za to nie dbam o Państwa, a nawet wręcz przeciwnie: sprawia mi perwersyjną przyjemność mówienie prawdy, czym Z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ nie zdobędę ani Państwa sympatii, ani takiej popularności jak inni...).
 
Jak to działa?
 
Po pierwsze - dobrze jest pisać, jacy to Czytelnicy są wspaniali. Bo, na ten przykład, są Polakami.
 
 
Cóż jest takiego w "byciu Polakiem", co może poprawić samopoczucie Czytelnika?
 
Na razie nic. Ale, jak się do tego doda, że "Polak" to (do wyboru) nosiciel najstarszej w świecie Cywilizacji Miłości (cytat prawie że dosłowny! Nie będę podawał skąd, żeby niezasłużonej popularności oczywistemu kretynowi nie przysparzać!), albo jedyny czysty typ rasowy (no, to już jest trochę naciągane - nawet Profesor Bobola rozróżnia "Polaków", "tutejszych" i zdaje się jeszcze "biedne mieszańce" - czy jakoś tak..?), albo przedstawiciel najdoskonalszej cywilizacji łacińskiej - nooo, to już coś całkiem innego, nieprawdaż..?
 
Takie "kadzenie" zarówno czytelnikom, jak i samemu sobie (autor takich wypowiedzi jest przecież, co oczywiste, Polakiem najprawdziwszym z prawdziwych...) może się odbywać zarówno wprost (kiedy się wylicza i opisuje rzekome przewagi Polaka nad resztą ludzkiej mierzwy...) - ale to jest dość nudne i w gruncie rzeczy rzadko spotykane - jak i, niejako, a rebours. Metodą opisywania "wrogów" polskości. I wyliczania przyczyn tej wrogości.
 
Zgodnie z zasadą, że "mój wróg świadczy o mnie". Jeśli do "wrogów polskości" zaliczy się na ten przykład "WASP-owski spisek światowy" (domyślam się tylko, że chodzi o White Anglo - Saxon Protestants?) - to czyż takie stwierdzenie nie podnosi rangi Naszego Umęczonego Narodu na najwyższe możliwe wyżyny..? Jeśli się bąknie przy tym pod nosem, że to wszystko dlatego, iż owe "osy" nienawidzą "cywilizacji łacińskiej" i "katolicyzmu" - to czyż nie jest logicznym stąd wnioskiem, że nie ma bardziej łacińskich łacinników i katolickich katolików niż Polacy..?
 
Czytelnicy lubią, gdy autor mruga do nich porozumiewawczo i zadaje im zagadki. Ale tylko takie, które mają tylko jedno i łatwe do znalezienie rozwiązanie! Wówczas mogą ugruntować dobre o sobie mniemanie...
 
Opisywanie wroga i "demaskowanie" jego wrażych zakusów - to najważniejszy, najistotniejszy i nabardziej płodny motyw blogowych dywagacji. Przy czym tylko od fantazji autora i "targetu", w który celuje zależy - kto tym wrogiem będzie.
 
Tak więc, może być "wrogiem" jakiś monstrualny, światowy spisek dążący do wprowadzenia New World Order (najczęściej jest to wówczas spisek "żydowski", albo "masoński", albo "żydo-masoński"). Może być "wrogiem" klasa finansowych spekulantów: "Wall Street", "banksterzy", "City". Może być też "wrogiem", tradycyjnie, niemiecko - rosyjski sojusz (zwykle dodaje się wówczas, że "odwieczny", a przynajmniej "tysiącletni"...).
 
 
Podejrzewam, a nawet wiem, że gdzie indziej, takim "wrogiem" może być Kościół Katolicki czy też "spisek Watykanu". Tyle, że takich blogów staram się nie czytywać...
 
Oczywistą oczywistością jest, że pierwszą ofiarą takiego nastawienia do świata pada poczucie humoru. Zaiste! Zasoby ponuractwa, które się przy tej okazji ujawniają - rzeczywiście czyniłyby Nasz Umęczony Naród jakimś wyjątkowym, patologicznym przypadkiem w świecie. Czyniłyby - gdybym nie wiedział dobrze, że gdzie indziej - jest dokładnie tak samo.
 
No cóż: nie może być inaczej. Widział ktoś kiedyś, żeby trzepiący kapucyna onanista sypał przy tym dowcipami..?
 
Ostatni był bodaj Karol książę Radziwiłł "Panie Kochanku": kazał po każdym szczęśliwym wytrysku bić z działa na cześć małych Radziwiłłków, które właśnie zginęły... Ale to była inna epoka!
 
 
Gdzie indziej jest dokładnie tak samo - a też i zboczenie mentalne, które opisuję wcale NIE OGRANICZA SIĘ do tzw. "ekstremy" - ani "prawej", ani "lewej". To jest właśnie tzw. "główny nurt" zarówno tradycyjnych mediów, jak i internetu!
 
O co chodzi w marketingu? W marketingu chodzi o to, żeby sprzedać. A co się tak naprawdę sprzedaje klientowi? Klientowi tak naprawdę sprzedaje się nie towar i nie usługę - tylko DOBRE SAMOPOCZUCIE.
 
Klient, jeśli ma coś kupić - to przecież po to, aby poczuć się w efekcie lepiej, a nie gorzej - nieprawdaż..?
 
Jak wszyscy doskonale wiemy, im wyższa cena, za którą towar lub usługa zostały kupione - tym bardziej poprawia się samopoczucie klienta TUŻ PO zakupie (inna rzecz, że potem może równie szybko polecieć w dół... Hmm... czegoś to Wam nie przypomina..? Myślicie, że przypadkiem wybrałem tę seksualną metaforę dla dzisiejszego wpisu..?).
 
Informacja nie jest żadnym wyjątkiem od tej reguły. Gorzej nawet - o ile towar czy usługa poprawiają nastrój klienta by tak rzec pośrednio, oddziałując na jego zmysły - o tyle informacja trafia wprost do mózgownicy. Na ogół - przegrzanej i przepełnionej, bo niezwykła wprost łatwość generowania informacji w sieci sprawia, że jest jej ilość nie do ogarnięcia. W tej sytuacji, przegrzana i przepełniona mózgownica czytelnika - wybiera i zapamiętuje przede wszystkim te informacje, które najbardziej łechcą jego ego.
 
Co to jest, to już zależy od indywidualnych upodobań. Bardzo wielu ludzi lubi, jak innym jest źle. Stąd - takie powodzenie we wszystkich mediach informacji katastroficznych, negatywnych, groźnych nawet (w rodzaju regularnie powtarzających się doniesień o "kosmicznym zagrożeniu dla Ziemi", "przebiegunowaniu", "burzy słonecznej", itp., itd. - Freud pewnie by przy tej okazji pisał o "instynkcie śmierci", ale moim zdaniem - raczej jest to prosta uciecha z faktu, że jeśliby nawet wszystko miał szlag trafić - to przecież sąsiad, który nam celowo na złość, właśnie kupił sobie nową furę albo chałupę odmalował - wyjdzie na tym gorzej...).
 
 
Ludzie en masse lubią się też czuć wyjątkowi i niezwykli. Nawet, jeśli skądinąd nic sensownego nie mają do powiedzenia, a cała ich "tfórczość" to banalne zwierzenia w rodzaju: faceci są jak kibel - albo posrani, albo zajęci. Niejaki Zuckerberg zrobił na tej ludzkiej przypadłości całkiem fajny biznes!
 
 
Ludzie lubią też czuć się pewnie i rozumieć świat, który ich otacza. Przy czym słowo "rozumieć" w zdecydowanej większości przypadków nie dopuszcza tłumaczeń wykraczających poza najprostsze możliwe jedno-jednoznaczne związki przyczynowo - skutkowe. Pisałem o tym dawno temu (link).
 
Ponieważ świat nie jest ani prosty, ani jednoznaczny w interpretacji, a związki przyczynowo - skutkowe, które NAPRAWDĘ w nim występują są o wiele bardziej złożone niż buchalteryjna prostota schematu "jedna przyczyna - jeden skutek" - nawet w me(r)diach głównego nurtu, do żadnej "esktremalności" się nie posuwających - pełno jest obecnie różnego rodzaju "teorii spiskowych", znakomicie upraszczających przecież tę złożoną rzeczywistość.
 
 
Tematem na osobne rozważania jest klucz, wedle którego me(r)dia głównego nurtu oddzielają teorie spiskowe "bezpieczne" od "zakazanych". Bodaj zależy to od stopnia ich absurdalności. O Atlantydzie, latających talerzach, "zakazanej archeologii", "świętym Graalu", czy temu podobnych głupotach - jak najbardziej: wolno pisać i to jest nawet (dyskretnie) popierane.
 
Pisanie o "NWO", "banksterach" czy "żydomasonerii" - nie zawsze i niekoniecznie. Pewnie dlatego, że choć, jak wiele razy pisałem, "teoria Jedynego Spisku" jest absurdalna, to jednak - nie jest absurdalnym podejrzenie, że tacy lub inni spekulanci RZECZYWIŚCIE spiskują, a różne rządy mają niejednego trupa w szafie do ukrycia!
 
Można wręcz podejrzewać, że przynajmniej w niektórych wypadkach - lansowanie (dyskretne przecież...) absurdalnej "teorii Jedynego Spisku" - znakomicie ukrywa i maskuje różne rzeczywiste "spiski partykularne", a gadanie o "niemiecko - rosyjskim antypolskim przymierzu" - świetnie nadaje się do tego, aby odwrócić uwagę od złodziejstw i niekompetencji. O czym też pisałem, tylko że niedawno (link).
 
Na tym koniec na dzisiaj. Własne samopoczucie niewątpliwie powyższym tekstem poprawiłem - wykazując niezbicie, że spora część z Państwa to durnie. Co Wy z tym zrobicie - a to już nie moje zmartwienie...

KOMENTARZE

  • ?
    To Lem był polskim patriotą? Co niby na to wskazuje, bo pisał swoje książki w języku polskim, to samo dotyczy Zajdla?

    Rodzinę Radziwiłłów stawiam pani za wzór polskości? Którą dokładnie gałąź tego rodu, bo było ich jak mrówek, jednak im się wymarło bezpotomnie przynajmniej w linii rodowej związanej z Rzeczypospolitą obojga narodów, no chyba, że ma pani na swojej myśli linię rosyjską lub polskich neofitów, którzy są zwyczajnymi uzurpatorami tego nazwiska. Natomiast ludzi, którzy noszą to nazwisko obecnie w Polsce mają tyle wspólnego z Radziwiłłami i tą linią rodową, co ja z baletem moskiewskim, jednak w Polsce nadal jest dużo ludzi, którzy to nazwisko noszą. Tak samo, jak prezydent z rodem Komorowskich.

    I jeszcze jedno, o kim pani pisze, kogo ma pani na swojej myśli, ludzie chcą, ludzie tak myślą, ludzie czegoś chcą lub potrzebują?

    Nie wiem, o kim pani (?) pisze, ponieważ patrząc się na siebie, ja niczego takiego nie potrzebuję, o czym pani wspomina w swoim tekście, a ze "spejzbuka" nie korzystam i nie zamierzam, jednak nie zabraniam korzystać z tego wytworu myśli najdoskonalszej innym ludziom...

    Pozdrawiam.
  • @Boska Wola
    Ośmielona tematem przypominam przedwojenne hasło: " zamiast prącie trzepać w kącie stań przy narodowym froncie".
  • @Boska Wola
    Jeszcze o narodowym froncie .Tym razem w wydaniu wielkiego patrioty Tadeusza Mazowieckiego , który bez żenady uczestniczył w nagonce na Biskupa Kaczmarka. Dziś mija 60 lat od skazania Biskupa Kaczmarka. Może warto przypomnieć słowa Mazowieckiego.Będąc redaktorem naczelnym "Wrocławskiego Tygodnika Katolickiego" (WTK), opublikował on artykuł szkalujący Czesława Kaczmarka.

    „Ku tej szkodliwej działalności kierowały ks. bp. Kaczmarka i współoskarżonych poglądy prowadzące do utożsamiania wiary ze wsteczną postawą społeczną, a dobra Kościoła z trwałością i interesem ustroju kapitalistycznego. Z tego stanowiska wynikało wiązanie się z imperialistyczną i nastawioną na wojnę polityką rządu Stanów Zjednoczonych” – pisał Mazowiecki w „WTK” 27 września 1953 roku.

    „Katolicy polscy, co dnia pogłębiając swój wielki udział w pracy całego narodu, jednocząc się we wspólnym Froncie Narodowym, będą dalej pracować nad tym, aby stwarzać perspektywę dla misji Kościoła w nowej epoce, usuwać istniejące trudności i nie dopuszczać do tragicznych konfliktów w sumieniach wierzących, jak to miało miejsce w związku z procesem ks. bp. Kaczmarka. Wierzymy bowiem najgłębiej, że nawet najbardziej bolesne i tragiczne pomyłki nie mogą zmienić faktu, że przyszłość należy do ustroju społecznego, w którym żyjemy, i że w tej przyszłości Kościół znajdzie właściwe swojej misji religijnej miejsce, a ludzie wierzący na równi z ludźmi innych światopoglądów będą tej przyszłości współtwórcami” – kontynuował Mazowiecki w „WTK”.
  • @Paweł Tonderski 13:46:40
    Ma Pan tak nikłe pojęcie o świecie, że doprawdy - nie ma tu z czym dyskutować...
  • @Boska Wola 19:30:10
    To pani pisze o świecie?
  • @Paweł Tonderski 20:55:53
    Z całą pewnością piszę o Panu. Jest Pan nałogowym onanistą i, komentując ten wpis - SAM SIĘ PAN DO TEGO PRZYZNAJE.

    A ponieważ niewątpliwie jest Pan też częścią świata...

    Proponowałbym na początek zwrócić uwagę na końcówki gramatyczne, których używam...
  • @Boska Wola 08:57:55
    Wystarczy poczytać pani felietony, które są o wszystkim i o niczym, które jednakże dotyczą przede wszystkim Polski i Polaków, a nie całego świata. Te należą do rzadkości. Dzięki nim wszystkim można stwierdzić z prawie całą pewnością, że to pani tutaj się przed nami wywnętrzania, co przypomina czynność, o którą mnie pani podejrzewa.

    Jak zwykle zero konkretów i merytorycznych odpowiedzi w pani komentarzach, w zamian tego słownictwo godne stajennej elity.

    p.s.

    Przecież pani pisze o Polsce i Polakach, a nie o całym świecie, akurat w przypadku tego felietonu...

    Poza tym, proszę mnie nie zmuszać, abym wzniósł się na pani poziom i zaczął używać tego języka, którym pani posługuje się w swojej dyskusji ze mną.
  • @Paweł Tonderski 11:38:25
    Kretyn, kretynem, kretyna... - no i co poradzić, skoro to sama prawda..?

    Obawiam się, że najbardziej gapowaty z moich koni bardziej jest spostrzegawczy od pana Tonderskiego...
  • @Boska Wola 21:00:16
    To i na tym portalu będzie pani wymachiwała swoją szpicrutą?
  • @Paweł Tonderski 09:34:03
    Palant. I wciąż nie łapie nawet - dlaczego. Robił Pan kiedyś test IQ..?
  • @Boska Wola 15:13:37
    Który? Bo tych testów jest bardzo dużo.

    Jeszcze raz zapytam się o to samo, czy nadal pani lub pan, bo już sam nie wiem, będzie wszystkich dyskutantów na swoim blogu nie zgadzających się z pani/pana stajennymi opowieściami, przypominającymi czynność, o którą pani podejrzewa innych bez opamiętania batożyć, jak swoje narowiste wałachy lub wnętery albo wysterylizowane klacze lub kobyły?
  • @Paweł Tonderski 21:53:33
    Jeśliś Pan taki delikatny, że i słowo prawdy ciągnie jak raz palcatem - no to mogę tylko współczuć... I stanowczo doradzam: dać sobie spokój z internetem, ewentualnie - koncentrować się tylko na takich stronkach, które jednoznacznie i bez ryzyka nieprzyjemności ułatwiają tę czynność, którą tak Pan lubi!

OSTATNIE POSTY

więcej
  • KLUB DYLETANTÓW

    Pochwała wojny domowej

    Zostałem właśnie na moim ulubionym forum historycznym zaliczony do debili lub prowokatorów. Poszło o to, że wobec widocznej niemożności przekonania którejkolwiek ze stron, zaproponowałem użycie argumentu rozstrzygającego - przemocy. czytaj więcej

  • KLUB DYLETANTÓW

    Bóg, człowiek, wartości

    Ulubioną rozrywką Majów był rodzaj gry w piłkę. Na najwyższym poziomie, mecz kończył się złożeniem jednej z drużyn w ofierze. Dawniej sądzono, że taki los spotykał przegranych. Nowsze badania sugerują, że ginęli... zwycięzcy! czytaj więcej

  • KLUB DYLETANTÓW

    O państwie i takich tam - w punktach

    Pisałem o tym wszystkim wiele razy i - na tyle, na ile rzecz jest w ogóle do ogarnięcia w chaosie mojego bloga głównego - spróbuję podać odnośniki. Rzecz wciąż wydaje się jednak aktualna, spróbuję zwięźle zebrać to razem do kupy. W punktach. czytaj więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

  • posty: 224 komentarze: 8287
  • posty: 368 komentarze: 12521
  • posty: 267 komentarze: 9390
  • Iza
    posty: 355 komentarze: 3548